Uczniowie: wielka panika - matematyka!
02.11.2009
, aktualizacja: 16.11.2009 09:55
Miasto wydało 1,6 mln zł na dodatkowe lekcje matematyki w liceach. Ale maturzyści i tak ruszyli szturmem na korepetycje
ZOBACZ TAKŻE
- Pierwsza od 18 lat nowa szkoła w Poznaniu. Z tęczą (19-11-09, 17:46)
W liceach i technikach praca wre. Uczniowie z humanistycznej klasy III g w VI LO wstają o świcie, by zdążyć do szkoły na godz. 7.10. Na jaką lekcję? Na matematykę.
- Mamy cztery godziny matmy tygodniowo. Ale i tak jakieś 20 osób z klasy chodzi na korepetycje. Ja też - zdradza Magda Święcicka. Przyznaje, że to ze strachu przed maturą z matematyki, która od tego roku szkolnego jest obowiązkowa dla wszystkich: - Mam obawy, bo nie wiem, czego się spodziewać w maju. Dlatego wolę zapłacić za dodatkowe lekcje - wyjaśnia.
Korepetytorzy mówią: telefony się urywają, zainteresowanie jest kilkakrotnie większe niż w ubiegłych latach. - My też odbieramy wiele telefonów od spanikowanych uczniów - zaznacza Lucyna Grabowska z wydziału matur Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.
Jednym z powodów przedmaturalnej paniki mogą być wyniki testu diagnostycznego z matematyki, przeprowadzonego w styczniu w Wielkopolsce. Pisali go obecni maturzyści. Wyniki okazały się fatalne: w liceach nie zdała blisko połowa (46 proc.) uczniów. Jeszcze gorzej było w liceach profilowanych i technikach. Na przykład w Technikum Gastronomicznym w Poznaniu w jednej z klas zdały tylko dwie osoby. W pozostałych też wielu oblało, wśród nich 19-letnia Magda, która uzyskała tylko 15 proc. punktów: - Raz w tygodniu chodzę na korepetycje, żeby na maturze poszło mi lepiej. Każdemu zależy, żeby nie tylko zdać, ale też uzyskać jak najlepszy wynik - mówi.
Szkoły robią co mogą, by jak najlepiej przygotować uczniów do majowego egzaminu. Niektóre dokształcają uczniów po lekcjach. W Liceum Sióstr Urszulanek - z podziałem na grupy: poziom podstawowy i zaawansowany. Dyrektor XX LO, w którym większość klas ma profil humanistyczny, dodał maturzystom aż dwie godziny matematyki: teraz poświęcają "królowej nauk" pięć godzin w tygodniu.
Mimo to korepetytorzy są oblegani. Piotr Wróblewski, nauczyciel z 10-letnim doświadczeniem przygotowuje do matury z matematyki czterech uczniów, z czego dwóch na poziomie podstawowym. - Tych dwóch w ogóle by u mnie nie było, gdyby nie obowiązkowa matematyka na maturze - zaznacza.
- Jest mnóstwo chętnych. Pracuję nawet w weekendy, od rana do wieczora - twierdzi Marek Piotrowski z Poznania. W zeszłym roku uczył jednego maturzystę, obecnie aż sześciu. - Narzekają na szkolnych nauczycieli, którzy nie potrafią im wytłumaczyć zagadnień. A poziom wiedzy maturzystów bywa fatalny, jest co poprawiać. Są gotowi zapłacić za to każdą cenę - dodaje Piotrowski.
Za korepetycje rzeczywiście trzeba słono płacić. Ceny są jednak zróżnicowane, w zależności od tego, kto uczy. Najtańsza oferta, jaką znaleźliśmy, to 15 zł za godzinę, najdroższa - 50 zł.
Do korepetytorów ustawiają się kolejki, mimo że w poznańskich liceach i technikach jest więcej matematyki niż w innych miastach. Od tego roku urzędnicy dołożyli po jednej dodatkowej lekcji w każdej klasie. Miasto przeznaczyło na to 1,6 mln zł. To szczególnie ważne dla maturzystów z klas humanistycznych: wcześniej mieli tylko trzy godziny matematyki tygodniowo, teraz cztery.
- Staramy się, by uczniowie nie patrzyli na matematykę, jak na wroga. Dodatkowe godziny są po to, by mogli się z nią oswoić. To jeden z trudniejszych przedmiotów - wyjaśnia Piotr Mróz, wicedyrektor wydziału oświaty Urzędu Miasta. Dlaczego zatem uczniowie korzystają z korepetycji? Może w szkołach nauczyciele źle jej uczą? Mróz: - Nie ma co ukrywać: po prostu wszyscy się boją tej matematyki. A nauczyciele są lepsi i gorsi.
- Wierzę, że te 1,6 mln zł na dodatkowe lekcje to bardzo dobra inwestycja - mówi wiceprezydent Poznania, Sławomir Hinc. Zwraca uwagę, że nie wszystkich stać na korepetycje: - Mieliśmy do wyboru: zostawić takich uczniów samych sobie albo wspomóc ich przed maturą. Wybraliśmy to drugie rozwiązanie.
Zdaniem Lucyny Grabowskiej z CKE rynek matematycznych korepetycji znacznie się skurczy po wtorkowej próbnej maturze: - Wszyscy zobaczą, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. I że nie trzeba być żadnym wielkim matematykiem, aby zdać.
- Mamy cztery godziny matmy tygodniowo. Ale i tak jakieś 20 osób z klasy chodzi na korepetycje. Ja też - zdradza Magda Święcicka. Przyznaje, że to ze strachu przed maturą z matematyki, która od tego roku szkolnego jest obowiązkowa dla wszystkich: - Mam obawy, bo nie wiem, czego się spodziewać w maju. Dlatego wolę zapłacić za dodatkowe lekcje - wyjaśnia.
Korepetytorzy mówią: telefony się urywają, zainteresowanie jest kilkakrotnie większe niż w ubiegłych latach. - My też odbieramy wiele telefonów od spanikowanych uczniów - zaznacza Lucyna Grabowska z wydziału matur Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.
Jednym z powodów przedmaturalnej paniki mogą być wyniki testu diagnostycznego z matematyki, przeprowadzonego w styczniu w Wielkopolsce. Pisali go obecni maturzyści. Wyniki okazały się fatalne: w liceach nie zdała blisko połowa (46 proc.) uczniów. Jeszcze gorzej było w liceach profilowanych i technikach. Na przykład w Technikum Gastronomicznym w Poznaniu w jednej z klas zdały tylko dwie osoby. W pozostałych też wielu oblało, wśród nich 19-letnia Magda, która uzyskała tylko 15 proc. punktów: - Raz w tygodniu chodzę na korepetycje, żeby na maturze poszło mi lepiej. Każdemu zależy, żeby nie tylko zdać, ale też uzyskać jak najlepszy wynik - mówi.
Szkoły robią co mogą, by jak najlepiej przygotować uczniów do majowego egzaminu. Niektóre dokształcają uczniów po lekcjach. W Liceum Sióstr Urszulanek - z podziałem na grupy: poziom podstawowy i zaawansowany. Dyrektor XX LO, w którym większość klas ma profil humanistyczny, dodał maturzystom aż dwie godziny matematyki: teraz poświęcają "królowej nauk" pięć godzin w tygodniu.
Mimo to korepetytorzy są oblegani. Piotr Wróblewski, nauczyciel z 10-letnim doświadczeniem przygotowuje do matury z matematyki czterech uczniów, z czego dwóch na poziomie podstawowym. - Tych dwóch w ogóle by u mnie nie było, gdyby nie obowiązkowa matematyka na maturze - zaznacza.
- Jest mnóstwo chętnych. Pracuję nawet w weekendy, od rana do wieczora - twierdzi Marek Piotrowski z Poznania. W zeszłym roku uczył jednego maturzystę, obecnie aż sześciu. - Narzekają na szkolnych nauczycieli, którzy nie potrafią im wytłumaczyć zagadnień. A poziom wiedzy maturzystów bywa fatalny, jest co poprawiać. Są gotowi zapłacić za to każdą cenę - dodaje Piotrowski.
Za korepetycje rzeczywiście trzeba słono płacić. Ceny są jednak zróżnicowane, w zależności od tego, kto uczy. Najtańsza oferta, jaką znaleźliśmy, to 15 zł za godzinę, najdroższa - 50 zł.
Do korepetytorów ustawiają się kolejki, mimo że w poznańskich liceach i technikach jest więcej matematyki niż w innych miastach. Od tego roku urzędnicy dołożyli po jednej dodatkowej lekcji w każdej klasie. Miasto przeznaczyło na to 1,6 mln zł. To szczególnie ważne dla maturzystów z klas humanistycznych: wcześniej mieli tylko trzy godziny matematyki tygodniowo, teraz cztery.
- Staramy się, by uczniowie nie patrzyli na matematykę, jak na wroga. Dodatkowe godziny są po to, by mogli się z nią oswoić. To jeden z trudniejszych przedmiotów - wyjaśnia Piotr Mróz, wicedyrektor wydziału oświaty Urzędu Miasta. Dlaczego zatem uczniowie korzystają z korepetycji? Może w szkołach nauczyciele źle jej uczą? Mróz: - Nie ma co ukrywać: po prostu wszyscy się boją tej matematyki. A nauczyciele są lepsi i gorsi.
- Wierzę, że te 1,6 mln zł na dodatkowe lekcje to bardzo dobra inwestycja - mówi wiceprezydent Poznania, Sławomir Hinc. Zwraca uwagę, że nie wszystkich stać na korepetycje: - Mieliśmy do wyboru: zostawić takich uczniów samych sobie albo wspomóc ich przed maturą. Wybraliśmy to drugie rozwiązanie.
Zdaniem Lucyny Grabowskiej z CKE rynek matematycznych korepetycji znacznie się skurczy po wtorkowej próbnej maturze: - Wszyscy zobaczą, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. I że nie trzeba być żadnym wielkim matematykiem, aby zdać.
- 31 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




