Czy demonstracja sprzed tygodnia zaszkodzi HCP?
29.10.2009
, aktualizacja: 29.10.2009 19:23
Demonstracja przeciw zwolnieniom w Cegielskim, która tydzień temu przeszła ulicami Poznania, nie była potrzebna. Mam nadzieję, że ta manifestacja nie będzie dla Ceglorza gwoździem do trumny - pisze Jacek Jaśkowiak.*
ZOBACZ TAKŻE
- Zwolnieni z Cegielskiego bez wysokich odpraw (05-11-09, 21:00)
- Dziadkowie, rodzice i synowie - wszyscy w HCP (04-11-09, 19:41)
- Jak uratować Ceglorza? Co z ikoną miasta? (30-10-09, 20:45)
- Jest wniosek o upadłość Cegielskiego (28-10-09, 16:09)
- Brazylijczycy szansą dla zakładów Cegielskiego? (27-10-09, 21:37)
- Rada nadzorcza Cegielskiego: Praca zarządu nas nie zachwyca (25-10-09, 21:17)
- Dwa tysiące związkowców w obronie Cegielskiego (23-10-09, 21:00)
- Cegielski nie jest sam. Ta demonstracja była potrzebna (23-10-09, 19:39)
- W piątek przemarsz Cegielskiego. Będą utrudnienia (22-10-09, 14:58)
- W Cegielskim prywatyzacja zamiast konsolidacji? (20-10-09, 21:10)
GALERIA ZDJĘĆ
- Manifestacja Cegielskiego na zdjęciach (23-10-09, 18:28)
Upadek Cegielskiego to dramat zatrudnionych tam osób i ich rodzin. Ale moim zdaniem zadymy niczego nie zmienią. Może historia Cegielskiego i stoczni uświadomi zatrudnionym w innych dużych firmach, że Skarb Państwa jako właściciel w towarzystwie związków zawodowych to wyrok na każde przedsiębiorstwo skazane na funkcjonowanie w gospodarce rynkowej.
Wyłączam przedsiębiorstwa w rodzaju Enei, które poprzez monopol nie podlegają prawom rynku. A koszty nieudolnego zarządzania i etatów związkowych mogą pokryć wyższą ceną świadczonych usług, bowiem klienci są zmuszeni do akceptowania cen monopolisty.
Związki zawodowe miały w Cegielskim istotny wpływ na zarządzanie. W tym roku upadł również ZNTK w Łapach. To przedsiębiorstwo też istniało na rynku 150 lat, a jego upadek to dramat miasta, bowiem niemal całe miasto z niego żyło.
Cegielskiego znam od środka
Poznałem hale produkcyjne Cegielskiego od środka. Prawie 30 lat temu w ramach praktyk uczyłem się tam obsługi urządzeń obróbki skrawaniem. Wychowałem się na Dębcu. Szkoda Cegielskiego i szkoda setek innych przedsiębiorstw, których właścicielem jest Skarb Państwa. Na demonstracji w obronie Cegielskiego nie byłem. W tym czasie negocjowałem w Warszawie z trzema bankami restrukturyzację kredytów dla przedsiębiorstwa, które straciło znaczące środki na opcjach walutowych. Gdyby rozmowy z bankami się nie powiodły, to 400 osób straciłoby pracę. Równolegle do rozmów z bankami prowadzimy zaawansowane rozmowy z jedną z największych firm w Europie na temat wejścia kapitałowego. Determinacja zarządu Spółki jest duża, bo przedsiębiorstwo budowane było przez 19 lat, a udziałowcy poręczyli osobiście za udzielone przez banki kredyty.
Jestem przekonany, że demonstracje i palenie opon nie pomogłoby nam w rozmowach z bankami i inwestorem.
Na temat Cegielskiego wypowiadali się w ostatnim czasie na łamach "Gazety" Paweł Szałamacha (sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa ("Cegielski: trzeba wyciągnąć wnioski ze sprawy stoczni", 16 października) i Marcel Szary ("Związkowiec z HCP: nie kierują mną chorobliwe ambicje", 22 października) oraz dziennikarze Lech Bojarski i Adam Kompowski ("Przekleństwo Ceglorza", 24 października).
Pan Szałamacha z ironią odnosi się do przedsiębiorców świadczących usługi (strzyżenie, polisa ubezpieczeniowa, kredyt restrukturyzacyjny) i nawiązuje do 150 lat tradycji przemysłowej Poznania. Moim zdaniem te tradycje przemysłowe są kontynuowane w Wielkopolsce przez Solarisa (państwo Olszewscy), Amikę (pan Rutkowski), Groclin (pan Drzymała) i wielu innych. W Poznaniu jest z tym gorzej, ale jest to moim zdaniem konsekwencją braku wydzielenia w granicach administracyjnych Poznania strefy przemysłowej (zrobiło to wiele innych miast). Odnośnie tych mikroprzedsiębiorców świadczących usługi strzyżenia, których deprecjonuje pan Szałamacha, to wygląda na to, że póki co to z płaconych przez nich podatków dotowane są stocznie i inne pomniki tradycji przemysłowej Polski oraz wynagrodzenie urzędników w rodzaju pana Szałamachy.
Los ZNTK w Łapach to przestroga
W artykule "Przekleństwo Ceglorza" panowie Bojarski i Kompowski piszą, że Cegielski w czasach zaborów produkował najnowocześniejsze na owe czasy maszyny rolnicze i wygrywał z niemieckimi fabrykantami, eksportował za granicę. Solaris też sobie radzi z niemieckimi producentami i autobusy państwa Olszewskich jeżdżą po Berlinie. Podobnie radzą sobie produkty Groclinu i Amiki. Sukces wymienionych przeze mnie polskich przedsiębiorców jest tym większy, że dwadzieścia lat temu zaczynali praktycznie bez kapitałów własnych, a potrafili zbudować duże przedsiębiorstwa. Przedsiębiorcy ci nie mieli takich terenów, jak Cegielski, maszyn itp. Dlaczego Solaris i Groclin sobie radzą, a Cegielski sobie nie radzi? Dlaczego mając taką przewagę na starcie dwadzieścia lat temu, Cegielski nie potrafił wykorzystać otrzymanej wolności?
Sądzę, ze Solaris radzi sobie właśnie dlatego, że przedsiębiorstwem kieruje właściciel i przy podejmowaniu decyzji nie jest zakładnikiem związków zawodowych. Proszę wskazać choćby jedno przedsiębiorstwo produkcyjne lub usługowe, które ma silne związki zawodowe i jest własnością Skarbu Państwa, które sobie dobrze radzi? (nie biorę pod uwagę monopolistów).
W artykule z dnia 22 października Marcel Szary twierdzi, iż jego jedyną ambicją jest bronić interesu pracowników. Pewnie podobnie uważał lider związków zawodowych ZNTK w Łapach.
Mam nadzieję, że Ceglorzowi się uda. Mam nadzieję, że z historii ZNTK w Łapach oraz historii stoczni wnioski wyciągną nie tylko pracownicy Ministerstwa Skarbu, ale również szefowie i członkowie związków zawodowych. Ceglorz i Stocznia Gdańska kojarzą się nam z walką o naszą wolność. Te zasługi związane z walką o wolność były i mają być nadal uzasadnieniem dla ulgowego traktowania tych przedsiębiorstw.
W dniu demonstracji, w zeszły piątek w radiu słyszałem wypowiedź działacza związkowego (chyba Jarosława Lange), że jest bardzo prosty sposób pozyskania środków dla Cegielskiego. Należy - zdaniem tego pana - znacjonalizować przedsiębiorstwa z branży hazardowej. Postulaty nacjonalizacji trącą mi komunizmem.
To nie był pogrzeb
Odnosząc się do artykułu Lecha Bojarskiego "Cegielski nie jest sam. Ta demonstracja była potrzebna" (24 października) uważam, że ta demonstracja nie była potrzebna. Ta demonstracja byłaby potrzebna, gdyby potraktować upadek Ceglorza jako przesądzony. Wtedy udział w czymś na kształt ostatniego pożegnania, czyli pogrzebu byłby niemal obowiązkiem każdego Poznaniaka. Ta demonstracja nie ułatwi Zarządowi Cegielskiego rozmów z bankami i kontrahentami. Mam nadzieję, że ta demonstracja nie będzie dla Ceglorza gwoździem do trumny.
* Jacek Jaśkowiak - poznański przedsiębiorca, właściciel firmy zajmującej się doradztwem inwestycyjnym
Wyłączam przedsiębiorstwa w rodzaju Enei, które poprzez monopol nie podlegają prawom rynku. A koszty nieudolnego zarządzania i etatów związkowych mogą pokryć wyższą ceną świadczonych usług, bowiem klienci są zmuszeni do akceptowania cen monopolisty.
Związki zawodowe miały w Cegielskim istotny wpływ na zarządzanie. W tym roku upadł również ZNTK w Łapach. To przedsiębiorstwo też istniało na rynku 150 lat, a jego upadek to dramat miasta, bowiem niemal całe miasto z niego żyło.
Cegielskiego znam od środka
Poznałem hale produkcyjne Cegielskiego od środka. Prawie 30 lat temu w ramach praktyk uczyłem się tam obsługi urządzeń obróbki skrawaniem. Wychowałem się na Dębcu. Szkoda Cegielskiego i szkoda setek innych przedsiębiorstw, których właścicielem jest Skarb Państwa. Na demonstracji w obronie Cegielskiego nie byłem. W tym czasie negocjowałem w Warszawie z trzema bankami restrukturyzację kredytów dla przedsiębiorstwa, które straciło znaczące środki na opcjach walutowych. Gdyby rozmowy z bankami się nie powiodły, to 400 osób straciłoby pracę. Równolegle do rozmów z bankami prowadzimy zaawansowane rozmowy z jedną z największych firm w Europie na temat wejścia kapitałowego. Determinacja zarządu Spółki jest duża, bo przedsiębiorstwo budowane było przez 19 lat, a udziałowcy poręczyli osobiście za udzielone przez banki kredyty.
Jestem przekonany, że demonstracje i palenie opon nie pomogłoby nam w rozmowach z bankami i inwestorem.
Na temat Cegielskiego wypowiadali się w ostatnim czasie na łamach "Gazety" Paweł Szałamacha (sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa ("Cegielski: trzeba wyciągnąć wnioski ze sprawy stoczni", 16 października) i Marcel Szary ("Związkowiec z HCP: nie kierują mną chorobliwe ambicje", 22 października) oraz dziennikarze Lech Bojarski i Adam Kompowski ("Przekleństwo Ceglorza", 24 października).
Pan Szałamacha z ironią odnosi się do przedsiębiorców świadczących usługi (strzyżenie, polisa ubezpieczeniowa, kredyt restrukturyzacyjny) i nawiązuje do 150 lat tradycji przemysłowej Poznania. Moim zdaniem te tradycje przemysłowe są kontynuowane w Wielkopolsce przez Solarisa (państwo Olszewscy), Amikę (pan Rutkowski), Groclin (pan Drzymała) i wielu innych. W Poznaniu jest z tym gorzej, ale jest to moim zdaniem konsekwencją braku wydzielenia w granicach administracyjnych Poznania strefy przemysłowej (zrobiło to wiele innych miast). Odnośnie tych mikroprzedsiębiorców świadczących usługi strzyżenia, których deprecjonuje pan Szałamacha, to wygląda na to, że póki co to z płaconych przez nich podatków dotowane są stocznie i inne pomniki tradycji przemysłowej Polski oraz wynagrodzenie urzędników w rodzaju pana Szałamachy.
Los ZNTK w Łapach to przestroga
W artykule "Przekleństwo Ceglorza" panowie Bojarski i Kompowski piszą, że Cegielski w czasach zaborów produkował najnowocześniejsze na owe czasy maszyny rolnicze i wygrywał z niemieckimi fabrykantami, eksportował za granicę. Solaris też sobie radzi z niemieckimi producentami i autobusy państwa Olszewskich jeżdżą po Berlinie. Podobnie radzą sobie produkty Groclinu i Amiki. Sukces wymienionych przeze mnie polskich przedsiębiorców jest tym większy, że dwadzieścia lat temu zaczynali praktycznie bez kapitałów własnych, a potrafili zbudować duże przedsiębiorstwa. Przedsiębiorcy ci nie mieli takich terenów, jak Cegielski, maszyn itp. Dlaczego Solaris i Groclin sobie radzą, a Cegielski sobie nie radzi? Dlaczego mając taką przewagę na starcie dwadzieścia lat temu, Cegielski nie potrafił wykorzystać otrzymanej wolności?
Sądzę, ze Solaris radzi sobie właśnie dlatego, że przedsiębiorstwem kieruje właściciel i przy podejmowaniu decyzji nie jest zakładnikiem związków zawodowych. Proszę wskazać choćby jedno przedsiębiorstwo produkcyjne lub usługowe, które ma silne związki zawodowe i jest własnością Skarbu Państwa, które sobie dobrze radzi? (nie biorę pod uwagę monopolistów).
W artykule z dnia 22 października Marcel Szary twierdzi, iż jego jedyną ambicją jest bronić interesu pracowników. Pewnie podobnie uważał lider związków zawodowych ZNTK w Łapach.
Mam nadzieję, że Ceglorzowi się uda. Mam nadzieję, że z historii ZNTK w Łapach oraz historii stoczni wnioski wyciągną nie tylko pracownicy Ministerstwa Skarbu, ale również szefowie i członkowie związków zawodowych. Ceglorz i Stocznia Gdańska kojarzą się nam z walką o naszą wolność. Te zasługi związane z walką o wolność były i mają być nadal uzasadnieniem dla ulgowego traktowania tych przedsiębiorstw.
W dniu demonstracji, w zeszły piątek w radiu słyszałem wypowiedź działacza związkowego (chyba Jarosława Lange), że jest bardzo prosty sposób pozyskania środków dla Cegielskiego. Należy - zdaniem tego pana - znacjonalizować przedsiębiorstwa z branży hazardowej. Postulaty nacjonalizacji trącą mi komunizmem.
To nie był pogrzeb
Odnosząc się do artykułu Lecha Bojarskiego "Cegielski nie jest sam. Ta demonstracja była potrzebna" (24 października) uważam, że ta demonstracja nie była potrzebna. Ta demonstracja byłaby potrzebna, gdyby potraktować upadek Ceglorza jako przesądzony. Wtedy udział w czymś na kształt ostatniego pożegnania, czyli pogrzebu byłby niemal obowiązkiem każdego Poznaniaka. Ta demonstracja nie ułatwi Zarządowi Cegielskiego rozmów z bankami i kontrahentami. Mam nadzieję, że ta demonstracja nie będzie dla Ceglorza gwoździem do trumny.
* Jacek Jaśkowiak - poznański przedsiębiorca, właściciel firmy zajmującej się doradztwem inwestycyjnym
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień





