Bunt na wyspie lemurów. Kto rządzi w zoo?
29.10.2009
, aktualizacja: 28.10.2009 17:51
Vaya nie chce słuchać przywódczyni stada - Tainy. Na znak protestu nie wzięła udziału w przeprowadzce z wyspy do budynku, w którym lemury katta spędzają zimę

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja
Próba negocjacji. Katarzyna Byczyk chce przekonać zbuntowanego lemura, by wszedł do domku

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja
Vaya zagląda do domku, gdzie są już inne lemury

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja
Pięć pozostałych lemurów weszło do domku już wcześniej

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja
Negocjacje niewiele dają

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja
Lemury w Nowym zoo
ZOBACZ TAKŻE
- Ciężkie życie mrówkojada. Brak mu mrówek (25-08-09, 21:43)
- On też będzie miał 60-centymetrowy język - wideo (28-10-09, 08:00)
W Nowym Zoo rozgrywają się sceny jak z dobrego filmu na Animal Planet. Nie brakuje emocji, brawurowych ucieczek i grożenia ogonem. Świetnie obsadzone są też role drugoplanowe.
Do zdarzenia doszło na wyspie, która mieści się na jednym ze stawów w poznańskim ogrodzie. Co roku późną wiosną przyjeżdżają na nią lemury katta. Spędzają tu wakacje, wypoczywają na świeżym powietrzu, śpią na drzewach, a w deszczowe dni chronią się w drewnianym domku. Urlop kończą w październiku i wracają do budynków, w których spędzą zimę. W przeprowadzce pomagają im pracownicy zoo.
Tak było też we wtorek, w dniu jesiennym i dżdżystym. Pięć sztuk lemurów na czele z 15-letnią samicą Tainy czekało na ludzi w domku. Wewnątrz miały być złapane, włożone do klatek transportowych i przewiezione do zimowych pomieszczeń. Ze stada wyłamała się jedna z samic - Vaya. Zamiast wejść do domku, została na zewnątrz. Próbę negocjacji podjęła Katarzyna Byczyk (opiekunka zwierząt, w zoo od pięciu lat). "Rozmowy" zakończyły się fiaskiem - Vaya uciekła na drzewo.
Dlaczego nie weszła, jak pozostałe zwierzęta ze stada, do domku? Dlaczego nie chce współpracować z ludźmi?
Ewa Trzęsowska z Nowego Zoo: - To samica z aspiracją do rządzenia w stadzie. Próbuje odebrać władzę matce. Konflikt zaczął się już wiosną, matka z córką się przeganiały, a nawet próbowały gryźć.
I dodaje: - Na wolności lemury katta żyją w dużych stadach, nawet do 30 sztuk. Rządzą samice, które wychowują dzieci, szukają nowych żerowisk, walczą o terytoria. Spory między nimi także się zdarzają.
Do buntu Vai pani Ewa podchodzi ze stoickim spokojem. - Zostanie przez kilka godzin sama na wyspie, to skruszeje. Już mieliśmy takie przypadki. Musimy cierpliwie czekać, aż zwierzę wejdzie do domku. Czasem trwa to jeden dzień, czasem kilka. Ale nic jej nie grozi, na dworze nie jest jeszcze zimno, a lemury katta są odporne na niskie temperatury. Poza tym ma schronienie.
Pozostałe lemury bez problemu dały się złapać. Mateusz Kurzownik, technik weterynarii, obejrzał każdą sztukę dokładnie, potem - przy pomocy Katarzyny Byczyk - włożył do klatek transportowych. Zwierzęta odbyły krótką, 5-minutową podróż na zimowisko.
Vaya obserwowała wszystko z drzewa. Do towarzystwa zostały jej tylko łabędzie i gęsi, które - gdy tylko lemury się wyprowadziły - zajęły wyspę.
Do zdarzenia doszło na wyspie, która mieści się na jednym ze stawów w poznańskim ogrodzie. Co roku późną wiosną przyjeżdżają na nią lemury katta. Spędzają tu wakacje, wypoczywają na świeżym powietrzu, śpią na drzewach, a w deszczowe dni chronią się w drewnianym domku. Urlop kończą w październiku i wracają do budynków, w których spędzą zimę. W przeprowadzce pomagają im pracownicy zoo.
Tak było też we wtorek, w dniu jesiennym i dżdżystym. Pięć sztuk lemurów na czele z 15-letnią samicą Tainy czekało na ludzi w domku. Wewnątrz miały być złapane, włożone do klatek transportowych i przewiezione do zimowych pomieszczeń. Ze stada wyłamała się jedna z samic - Vaya. Zamiast wejść do domku, została na zewnątrz. Próbę negocjacji podjęła Katarzyna Byczyk (opiekunka zwierząt, w zoo od pięciu lat). "Rozmowy" zakończyły się fiaskiem - Vaya uciekła na drzewo.
Dlaczego nie weszła, jak pozostałe zwierzęta ze stada, do domku? Dlaczego nie chce współpracować z ludźmi?
Ewa Trzęsowska z Nowego Zoo: - To samica z aspiracją do rządzenia w stadzie. Próbuje odebrać władzę matce. Konflikt zaczął się już wiosną, matka z córką się przeganiały, a nawet próbowały gryźć.
I dodaje: - Na wolności lemury katta żyją w dużych stadach, nawet do 30 sztuk. Rządzą samice, które wychowują dzieci, szukają nowych żerowisk, walczą o terytoria. Spory między nimi także się zdarzają.
Do buntu Vai pani Ewa podchodzi ze stoickim spokojem. - Zostanie przez kilka godzin sama na wyspie, to skruszeje. Już mieliśmy takie przypadki. Musimy cierpliwie czekać, aż zwierzę wejdzie do domku. Czasem trwa to jeden dzień, czasem kilka. Ale nic jej nie grozi, na dworze nie jest jeszcze zimno, a lemury katta są odporne na niskie temperatury. Poza tym ma schronienie.
Pozostałe lemury bez problemu dały się złapać. Mateusz Kurzownik, technik weterynarii, obejrzał każdą sztukę dokładnie, potem - przy pomocy Katarzyny Byczyk - włożył do klatek transportowych. Zwierzęta odbyły krótką, 5-minutową podróż na zimowisko.
Vaya obserwowała wszystko z drzewa. Do towarzystwa zostały jej tylko łabędzie i gęsi, które - gdy tylko lemury się wyprowadziły - zajęły wyspę.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
Bunt na wyspie lemurów. Kto rządzi w zoo?
afro-beat
29.10.09, 09:23
Świetny tekst! :)»
Najczęściej czytane24 htydzień



więcej zdjęć