Ryszard Grobelny - prezydent nieomylny?
22.10.2009
, aktualizacja: 22.10.2009 17:01
Miejscy urzędnicy zarażeni przez szefa przekonaniem o nieomylności własnych decyzji coraz bardziej odrywają się od poznańskiej rzeczywistości. Zardzewiałe tryby aparatu wykonawczego to znak firmowy grobelizmu
ZOBACZ TAKŻE
- Grobelny: nie chcę podwyżek cen biletów, bo to lubię (03-12-09, 17:26)
- Ryszard Grobelny - kasjer, czy gospodarz Poznania? (20-11-09, 12:21)
- Polityczne jest apolityczne - tylko zdaniem Grobelnego (12-11-09, 19:32)
- Panie Prezydencie, gdyby mógł pan nie kandydować (06-11-09, 11:54)
- Poznaniacy rozumieją prezydenta Ryszarda Grobelnego (19-10-09, 21:46)
- Grobelizm, czyli tak się rządzi w Poznaniu (17-09-09, 08:00)
Z zainteresowaniem śledzę w "Gazecie" dyskusję poświęconą prezydenckiej filozofii zarządzania Poznaniem, nazwaną przez red. Michał Wybieralskiego grobelizmem. Choć wiele cech grobelizmu zostało już trafnie scharakteryzowanych, widzę jeszcze co najmniej kilka istotnych elementów tej filozofii, które zasługują na bliższą analizę.
Dogmat o prezydenckiej nieomylności
Przekonanie o posiadaniu wyłącznej, ekskluzywnej wiedzy na temat dobrych rozwiązań dla miasta, wskazane już zresztą przez dr. Andreasa Billerta ("Zagadka grobelizmu - sam sobie sterem", "Gazeta" z 2 października br.) jest w mojej opinii najbardziej szkodliwą cechą prezydenckiej filozofii zarządzania miastem.
Przeświadczenie to obejmuje jednak dużo szersze spektrum działań niż podejmowanie bieżących decyzji, wskazane przez dr. Billerta. "Cudowne natchnienie", pod wpływem którego prezydent włada miastem, promieniuje na wszystkie sfery jego funkcjonowania. Decyduje więc zarówno o "autorskiej wizji" zrównoważonego rozwoju komunikacji, planowania przestrzennego, jak i o aspiracjach sportowych i kulturalnych miasta. Ma kluczowy wpływ na politykę personalną w urzędzie, sympatie do wybranych biznesmenów oraz inwestorów, ale też na szczerą antypatię wobec dziennikarzy, ekspertów czy polityków podważających dogmat o (prezydenckiej) nieomylności. Wszystkie opisane we wcześniejszych tekstach słabości grobelizmu mają swoje jedno podstawowe źródło - prezydent Ryszard Grobelny niemal nigdy nie przyznaje, że może się mylić.
W urzędzie jak w muzeum
Jednym z najbardziej rzucających się w oczy efektów działania prezydenckiego dogmatu jest zardzewiała struktura Urzędu Miasta Poznania. Zarządzający kluczowymi dziedzinami życia miasta to w znakomitej większości te same od kilkunastu lat osoby, które bez względu na jakość wykonywanej pracy wydają się "niezatapialne". Zarażone przez szefa przekonaniem o nieomylności własnych decyzji, z czasem coraz bardziej odrywają się od rzeczywistości, głosu opinii publicznej, radnych czy ekspertów. Uodparniają się na pomysły z zewnątrz, na sygnały, że coś można zrobić inaczej, lepiej. Zdarzają się na szczęście wyjątki od tej zasady (nie będę ich wskazywał, aby nie narażać tych "heretyków" na ścięcie) i dzięki nim niektóre dziedziny życia miasta otwierają się na nowe koncepcje. To jednak rzadkość i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie w Urzędzie Miasta miało się zmienić cokolwiek, poza odmalowaniem ścian w budynku urzędu (w tej chwili trwa w nim remont). Zardzewiałe tryby aparatu wykonawczego to bowiem znak firmowy grobelizmu.
Żółta kartka warta milion
Nieomylność ponad ekonomią? Nieomylność ponad prawem? Na takie pytania usiłowali odpowiedzieć sobie prokuratorzy, a w najbliższych miesiącach odpowie na nie sąd. Dogmat o nieomylności zawiódł prezydenta Grobelnego na ławę oskarżonych już dwukrotnie. Mimo to do dziś prezydent twierdzi, że jego decyzje były w pełni uzasadnione. W przypadku sprzedaży tzw. Kulczykparku najbardziej symbolicznym elementem przekonania o własnej wszechwiedzy i wszechwładzy jest mała żółta kartka, którą prezydent przykleił do pisma Zarządu Geodezji i Katastru Miejskiego (GEOPOZ-u) z 28 listopada 2002 r. W piśmie tym GEOPOZ proponował w związku z fiaskiem pierwszego przetargu obniżenie ceny sprzedawanej nieruchomości o 2,7 mln zł. Na małej kartce prezydent odręcznie napisał: "Ze względu na przewidywany sposób zagospodarowania nieruchomości proszę obniżyć cenę o 3,7 mln tj. o 38 proc. Lepiej doprowadzić do licytacji niż negocjować cenę, gdyby drugi przetarg nie doszedł do skutku".
Są dokumenty wskazujące na to, że prezydent wiedział, że inwestor planuje w tym miejscu budowę centrum handlowego i że proponowana cena jest już niska. Mimo to postanowił za pomocą żółtej kartki podarować inwestorowi milion złotych - tak na zachętę. Dlaczego? Bo uważał, że tak trzeba. Ile takich żółtych kartek krąży po urzędzie i ile kosztują one budżet miasta?
czerwona kartka dla głosu mieszkańców
Przykład ten pokazuje nieodłączną cechę filozofii Grobelnego - łaskawe spojrzenie przede wszystkim na zaprzyjaźnioną "szlachtę". Konsekwencją tego jest subiektywne postrzeganie wartości pieniądza. Za pomocą wspomnianej żółtej kartki można darować kupującemu milion złotych, comiesięcznymi decyzjami umarzać setki tysięcy złotych, a obiekty miejskie wynajmować za śmieszne pieniądze. Takie traktowanie spotyka jednak osoby nieprzypadkowe - znajomego, którego córce udziela się osobiście ślubu na pokładzie samolotu, byłego kandydata z listy swojego komitetu wyborczego czy ulubionego menedżera kultury, nad którym warto objąć "dworski" mecenat. Osoby spoza "dworu" na tak życzliwe traktowanie liczyć nie mogą. Wobec nich prezydent przyjmuje skrajnie odmienną rolę - twardego obrońcy publicznych pieniędzy. Przykład? Podczas gdy niemal całe Rataje apelują od kilkunastu miesięcy o zrealizowanie planów budowy parku, prezydent robi wszystko, by budowa parku w pierwotnie założonym kształcie nie doszła do skutku, podnosząc, że jest to zbyt kosztowne dla miasta. Zupełnie przypadkiem jest to zaś zbieżne z interesem jednego z deweloperów (który przewyższa swą zdolnością do "udanych transakcji" wielu innych inwestorów działających w Poznaniu).
Platforma sankcjonuje grobelizm
Zgadzam się w pełni z radnym Tomaszem Lewandowskim ("Bez Platformy nie ma grobelizmu", 10 października 2009), że na Platformie Obywatelskiej spoczywa współodpowiedzialność za prezydencką wizję zarządzania miastem. Radni PO w zdecydowanej większości również wierzą w prezydencką nieomylność. Do tego stopnia, że w trakcie jednej z komisji miałem okazję zaobserwować jak przedstawiciel Platformy strofował dziennikarkę za pytanie dotyczące budżetu miasta: "To prezydent zna źródła dochodów, po co pani pyta opozycji" - grzmiał oburzony wyznawca grobelizmu.
Smutnym jest również fakt, że w rolę generalskiego ordynansa wpisał się Przewodniczący Rady Miasta [Grzegorz Ganowicz - przyp. red.], który stara się sprowadzić radę do roli prezydenckiej maszynki do głosowania, przekonując radnych niemal co sesję, że jakiekolwiek debaty są pozbawione sensu.
Na koniec: powołanie na zastępcę prezydenta medialnego, ale jakże subtelnego w artykułowaniu własnych przekonań Sławomira Hinca pokazuje, że Platforma nie chce być równorzędnym partnerem w dyskusji z prezydentem. Woli spokojnie ogrzewać się w blasku prezydenckiego "dworu".
Prezydencka polityka zarządzania miastem zwana grobelizmem z pewnością może mieć gorących zwolenników wśród garstki zamożnych i wpływowych ludzi, dla których prawdziwym jest hasło "Poznań tu warto żyć". Gorzej z pozostałymi obywatelami miasta. Choć stanowią większość, ich głos jest słabo słyszalny.
*Szymon Szynkowski vel Sęk - poznański radny z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Najmłodszy w poznańskiej Radzie Miasta (ur. w 1982 r.)
Dogmat o prezydenckiej nieomylności
Przekonanie o posiadaniu wyłącznej, ekskluzywnej wiedzy na temat dobrych rozwiązań dla miasta, wskazane już zresztą przez dr. Andreasa Billerta ("Zagadka grobelizmu - sam sobie sterem", "Gazeta" z 2 października br.) jest w mojej opinii najbardziej szkodliwą cechą prezydenckiej filozofii zarządzania miastem.
Przeświadczenie to obejmuje jednak dużo szersze spektrum działań niż podejmowanie bieżących decyzji, wskazane przez dr. Billerta. "Cudowne natchnienie", pod wpływem którego prezydent włada miastem, promieniuje na wszystkie sfery jego funkcjonowania. Decyduje więc zarówno o "autorskiej wizji" zrównoważonego rozwoju komunikacji, planowania przestrzennego, jak i o aspiracjach sportowych i kulturalnych miasta. Ma kluczowy wpływ na politykę personalną w urzędzie, sympatie do wybranych biznesmenów oraz inwestorów, ale też na szczerą antypatię wobec dziennikarzy, ekspertów czy polityków podważających dogmat o (prezydenckiej) nieomylności. Wszystkie opisane we wcześniejszych tekstach słabości grobelizmu mają swoje jedno podstawowe źródło - prezydent Ryszard Grobelny niemal nigdy nie przyznaje, że może się mylić.
W urzędzie jak w muzeum
Jednym z najbardziej rzucających się w oczy efektów działania prezydenckiego dogmatu jest zardzewiała struktura Urzędu Miasta Poznania. Zarządzający kluczowymi dziedzinami życia miasta to w znakomitej większości te same od kilkunastu lat osoby, które bez względu na jakość wykonywanej pracy wydają się "niezatapialne". Zarażone przez szefa przekonaniem o nieomylności własnych decyzji, z czasem coraz bardziej odrywają się od rzeczywistości, głosu opinii publicznej, radnych czy ekspertów. Uodparniają się na pomysły z zewnątrz, na sygnały, że coś można zrobić inaczej, lepiej. Zdarzają się na szczęście wyjątki od tej zasady (nie będę ich wskazywał, aby nie narażać tych "heretyków" na ścięcie) i dzięki nim niektóre dziedziny życia miasta otwierają się na nowe koncepcje. To jednak rzadkość i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie w Urzędzie Miasta miało się zmienić cokolwiek, poza odmalowaniem ścian w budynku urzędu (w tej chwili trwa w nim remont). Zardzewiałe tryby aparatu wykonawczego to bowiem znak firmowy grobelizmu.
Żółta kartka warta milion
Nieomylność ponad ekonomią? Nieomylność ponad prawem? Na takie pytania usiłowali odpowiedzieć sobie prokuratorzy, a w najbliższych miesiącach odpowie na nie sąd. Dogmat o nieomylności zawiódł prezydenta Grobelnego na ławę oskarżonych już dwukrotnie. Mimo to do dziś prezydent twierdzi, że jego decyzje były w pełni uzasadnione. W przypadku sprzedaży tzw. Kulczykparku najbardziej symbolicznym elementem przekonania o własnej wszechwiedzy i wszechwładzy jest mała żółta kartka, którą prezydent przykleił do pisma Zarządu Geodezji i Katastru Miejskiego (GEOPOZ-u) z 28 listopada 2002 r. W piśmie tym GEOPOZ proponował w związku z fiaskiem pierwszego przetargu obniżenie ceny sprzedawanej nieruchomości o 2,7 mln zł. Na małej kartce prezydent odręcznie napisał: "Ze względu na przewidywany sposób zagospodarowania nieruchomości proszę obniżyć cenę o 3,7 mln tj. o 38 proc. Lepiej doprowadzić do licytacji niż negocjować cenę, gdyby drugi przetarg nie doszedł do skutku".
Są dokumenty wskazujące na to, że prezydent wiedział, że inwestor planuje w tym miejscu budowę centrum handlowego i że proponowana cena jest już niska. Mimo to postanowił za pomocą żółtej kartki podarować inwestorowi milion złotych - tak na zachętę. Dlaczego? Bo uważał, że tak trzeba. Ile takich żółtych kartek krąży po urzędzie i ile kosztują one budżet miasta?
czerwona kartka dla głosu mieszkańców
Przykład ten pokazuje nieodłączną cechę filozofii Grobelnego - łaskawe spojrzenie przede wszystkim na zaprzyjaźnioną "szlachtę". Konsekwencją tego jest subiektywne postrzeganie wartości pieniądza. Za pomocą wspomnianej żółtej kartki można darować kupującemu milion złotych, comiesięcznymi decyzjami umarzać setki tysięcy złotych, a obiekty miejskie wynajmować za śmieszne pieniądze. Takie traktowanie spotyka jednak osoby nieprzypadkowe - znajomego, którego córce udziela się osobiście ślubu na pokładzie samolotu, byłego kandydata z listy swojego komitetu wyborczego czy ulubionego menedżera kultury, nad którym warto objąć "dworski" mecenat. Osoby spoza "dworu" na tak życzliwe traktowanie liczyć nie mogą. Wobec nich prezydent przyjmuje skrajnie odmienną rolę - twardego obrońcy publicznych pieniędzy. Przykład? Podczas gdy niemal całe Rataje apelują od kilkunastu miesięcy o zrealizowanie planów budowy parku, prezydent robi wszystko, by budowa parku w pierwotnie założonym kształcie nie doszła do skutku, podnosząc, że jest to zbyt kosztowne dla miasta. Zupełnie przypadkiem jest to zaś zbieżne z interesem jednego z deweloperów (który przewyższa swą zdolnością do "udanych transakcji" wielu innych inwestorów działających w Poznaniu).
Platforma sankcjonuje grobelizm
Zgadzam się w pełni z radnym Tomaszem Lewandowskim ("Bez Platformy nie ma grobelizmu", 10 października 2009), że na Platformie Obywatelskiej spoczywa współodpowiedzialność za prezydencką wizję zarządzania miastem. Radni PO w zdecydowanej większości również wierzą w prezydencką nieomylność. Do tego stopnia, że w trakcie jednej z komisji miałem okazję zaobserwować jak przedstawiciel Platformy strofował dziennikarkę za pytanie dotyczące budżetu miasta: "To prezydent zna źródła dochodów, po co pani pyta opozycji" - grzmiał oburzony wyznawca grobelizmu.
Smutnym jest również fakt, że w rolę generalskiego ordynansa wpisał się Przewodniczący Rady Miasta [Grzegorz Ganowicz - przyp. red.], który stara się sprowadzić radę do roli prezydenckiej maszynki do głosowania, przekonując radnych niemal co sesję, że jakiekolwiek debaty są pozbawione sensu.
Na koniec: powołanie na zastępcę prezydenta medialnego, ale jakże subtelnego w artykułowaniu własnych przekonań Sławomira Hinca pokazuje, że Platforma nie chce być równorzędnym partnerem w dyskusji z prezydentem. Woli spokojnie ogrzewać się w blasku prezydenckiego "dworu".
Prezydencka polityka zarządzania miastem zwana grobelizmem z pewnością może mieć gorących zwolenników wśród garstki zamożnych i wpływowych ludzi, dla których prawdziwym jest hasło "Poznań tu warto żyć". Gorzej z pozostałymi obywatelami miasta. Choć stanowią większość, ich głos jest słabo słyszalny.
*Szymon Szynkowski vel Sęk - poznański radny z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Najmłodszy w poznańskiej Radzie Miasta (ur. w 1982 r.)
- 8 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
18 głosów
-
Ryszard Grobelny - prezydent nieomylny?
0_gonia123
22.10.09, 22:33
jako mieszkanka często biorąca udział jako obserwator w komisjach i sesjach rady miasta z przykrością stwierdzam,ze radny Szynkowski ma rację.Przyzna to każdy, kto choć trochę przygląda »
-
Ryszard Grobelny - prezydent nieomylny?
wirmary
23.10.09, 20:27
Może nie tylko nieomylny co jakby nieco podejrzany...Od zawsze wiadomo, ze władza, szczególnie wieloletnie przyklejenie się dostołka uzależnia i...demoralizuje.Wiele osób zastanawia się »
Najczęściej czytane24 htydzień





