Poszukiwacze czipów: strażnicy uczą się czytać
21.10.2009
, aktualizacja: 20.10.2009 17:28
Odczytanie numeru z psiego mikroprocesora jest łatwe. Najpierw jednak trzeba go znaleźć. Jak zrobić to sprawnie i skutecznie, uczyli się wczoraj strażnicy miejscy. Już wkrótce rozpoczną wzmożone kontrole.
Kiedy nasz Czytelnik w weekend znalazł zagubionego psa, myślał, że z łatwością odnajdzie jego właścicieli dzięki czipowi. Okazało się jednak, że strażnicy miejscy nie byli przeszkoleni, nie mieli czytników, były one jedynie w schronisku, a tam akurat wyładowały się baterie. Po wtorkowym szkoleniu municypalnych, podobnych kłopotów być nie powinno.
- To jest Beny - przedstawia psią gwiazdę szkolenia dla strażników miejskich Marta Maik ze schroniska dla zwierząt. Beny, potężny mieszaniec o przyjaznym pysku, jest niezwykle spokojny. Ma sześć lat, w schronisku mieszka już od dwóch: - Na dzisiejszym szkoleniu udowodni, że zasługuje na dobrego właściciela - reklamuje podopiecznego pani Marta.
Znalezienie mikroprocesora pod skórą tak ułożonego zwierzęcia, zajmuje raptem kilka chwil. - Prosimy właściciela, by przytrzymał psa, tak jak robi się to w czasie szczepienia - instruuje pani Marta. - Czip powinien znajdować się na karku, na lewym boku pieska. Naciskamy guzik na czytniku. I szukamy do skutku - mówi, przejeżdżając delikatnie po sierści Benego, czytnikiem przypominającym designerski pilot do telewizora.
Po kilku sekundach czytnik piszczy i na jego ekranie pojawia się 15-cyfrowy kod - to dowód na to, że pies jest zaczipowany. A co jeśli numer się nie pojawi? - Pies nie ma mikroprocesora, a więc jego właściciel nie dopełnił swojego obowiązku. Grozi mu 500 zł mandatu - tłumaczy Przemysław Piwecki ze straży miejskiej.
By nauczyć się podejścia do zwierząt, nie wystarczą obserwacje, każdy ze strażników musiał sam znaleźć ukryty czip.
Pierwszy do Benego podszedł Stanisław Michułka. Beny nie specjalnie przejął się jego towarzystwem. - Proszę dać mu czytnik do powąchania - zachęca pani Marta. - A teraz spokojnie, bez gwałtownych ruchów.
Michułka: - To łatwe jeśli pies jest spokojny - przyznaje. A co jeśli nie będzie? - Czytnik można podać właścicielowi i poprosić go o zlokalizowanie mikroczipu. Zwłaszcza w przypadku ras niebezpiecznych - tłumaczy pani Marta.
Na szkoleniu strażnicy mogli to sobie jedynie wyobrazić, bo Beny nie stracił cierpliwości, gdy 15 strażników po kolei starało znaleźć się na jego lewym boku czip. Przed kolejną grupą urządzono mu jednak krótką przerwę, musiał się wybiegać.
Problemem dla strażników mogą być nie tylko agresywne zwierzęta, ale i nerwowi właściciele. - Jeśli nie uda się wytworzyć odpowiedniej atmosfery w czasie kontroli, z pewnością nie będzie ani łatwa, ani przyjemna - przyznaje Iwona Jaroszewicz ze straży miejskiej.
A kontroli, jak zapowiadają municypalni będzie sporo. - Poznaniacy mają czas do końca roku - przypomina Piwecki. - Od 1 stycznia zaczynamy wzmożone kontrole i to nie tylko na spacerach, ale również na terenach domków jednorodzinnych. To, że czyjś pies biega "tylko" po podwórku, nie oznacza, że nie musi mieć mikroprocesora. Nie liczyłbym też na pobłażliwość i pouczenia. Przypominamy o tym obowiązku od miesięcy i będziemy wystawiać mandaty - dodaje.
W Poznaniu zaczipowanych jest blisko 9 tys. psów, jednak szacuje się, że w mieście jest ich aż około 40 tys. Piwecki: - Zgłaszajmy się z psami do schroniska i lecznic weterynaryjnych jak najszybciej, żeby w grudniu uniknąć kolejek.
- To jest Beny - przedstawia psią gwiazdę szkolenia dla strażników miejskich Marta Maik ze schroniska dla zwierząt. Beny, potężny mieszaniec o przyjaznym pysku, jest niezwykle spokojny. Ma sześć lat, w schronisku mieszka już od dwóch: - Na dzisiejszym szkoleniu udowodni, że zasługuje na dobrego właściciela - reklamuje podopiecznego pani Marta.
Znalezienie mikroprocesora pod skórą tak ułożonego zwierzęcia, zajmuje raptem kilka chwil. - Prosimy właściciela, by przytrzymał psa, tak jak robi się to w czasie szczepienia - instruuje pani Marta. - Czip powinien znajdować się na karku, na lewym boku pieska. Naciskamy guzik na czytniku. I szukamy do skutku - mówi, przejeżdżając delikatnie po sierści Benego, czytnikiem przypominającym designerski pilot do telewizora.
Po kilku sekundach czytnik piszczy i na jego ekranie pojawia się 15-cyfrowy kod - to dowód na to, że pies jest zaczipowany. A co jeśli numer się nie pojawi? - Pies nie ma mikroprocesora, a więc jego właściciel nie dopełnił swojego obowiązku. Grozi mu 500 zł mandatu - tłumaczy Przemysław Piwecki ze straży miejskiej.
By nauczyć się podejścia do zwierząt, nie wystarczą obserwacje, każdy ze strażników musiał sam znaleźć ukryty czip.
Pierwszy do Benego podszedł Stanisław Michułka. Beny nie specjalnie przejął się jego towarzystwem. - Proszę dać mu czytnik do powąchania - zachęca pani Marta. - A teraz spokojnie, bez gwałtownych ruchów.
Michułka: - To łatwe jeśli pies jest spokojny - przyznaje. A co jeśli nie będzie? - Czytnik można podać właścicielowi i poprosić go o zlokalizowanie mikroczipu. Zwłaszcza w przypadku ras niebezpiecznych - tłumaczy pani Marta.
Na szkoleniu strażnicy mogli to sobie jedynie wyobrazić, bo Beny nie stracił cierpliwości, gdy 15 strażników po kolei starało znaleźć się na jego lewym boku czip. Przed kolejną grupą urządzono mu jednak krótką przerwę, musiał się wybiegać.
Problemem dla strażników mogą być nie tylko agresywne zwierzęta, ale i nerwowi właściciele. - Jeśli nie uda się wytworzyć odpowiedniej atmosfery w czasie kontroli, z pewnością nie będzie ani łatwa, ani przyjemna - przyznaje Iwona Jaroszewicz ze straży miejskiej.
A kontroli, jak zapowiadają municypalni będzie sporo. - Poznaniacy mają czas do końca roku - przypomina Piwecki. - Od 1 stycznia zaczynamy wzmożone kontrole i to nie tylko na spacerach, ale również na terenach domków jednorodzinnych. To, że czyjś pies biega "tylko" po podwórku, nie oznacza, że nie musi mieć mikroprocesora. Nie liczyłbym też na pobłażliwość i pouczenia. Przypominamy o tym obowiązku od miesięcy i będziemy wystawiać mandaty - dodaje.
W Poznaniu zaczipowanych jest blisko 9 tys. psów, jednak szacuje się, że w mieście jest ich aż około 40 tys. Piwecki: - Zgłaszajmy się z psami do schroniska i lecznic weterynaryjnych jak najszybciej, żeby w grudniu uniknąć kolejek.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Poszukiwacze czipów: strażnicy uczą się czytać
dziodu
21.10.09, 08:36
panu Piweckiemu to radziłbym najpierw poczytać trochę na temat kynologii atakże przejrzeć atlas ras psów, bo pokaz ignorancji i nieznajomości tematujaki dał podczas psiej majówki był »
Najczęściej czytane24 htydzień




