Poznaniacy rozumieją prezydenta Ryszarda Grobelnego

prof. Krzysztof Pietkiewicz*
19.10.2009 , aktualizacja: 19.10.2009 21:46
A A A Drukuj
Opublikowany w sobotę przez "Gazetę" artykuł europosła Filipa Kaczmarka "Grzech pierworodny prezydenta Ryszarda Grobelnego" budzi mój głęboki niesmak. Kaczmarek przyłączył się do kolejnej kampanii "Gazety" pod hasłem zwalczania "grobelizmu".
Ryszard Grobelny, prezydent Poznania
Fot. Łukasz Cynalewski / AG
Ryszard Grobelny, prezydent Poznania
Kiedyś chodziła mi po głowie myśl, by ufundować nagrodę dla studenta, który w publicystyce dziennikarzy "Gazety" poświęconej miastu znajdzie tekst niezawierający krytyki pod adresem prezydenta Grobelnego i jego zarządu. "Wizytówką" zacietrzewienia "Gazety" przeciw Ryszardowi Grobelnemu pozostaje dla mnie przypisanie sobie zasług w realizacji inwestycji miejskich, na przykład w budowie tramwaju przez plac Bernardyński. Czyż to nie jest po prostu słuchanie głosu mieszkańców?

Dlatego ze smutkiem przeczytałem tekst pana Filipa Kaczmarka, którym przyłączył się do dość niesmacznej kolejnej kampanii "Gazety" pod hasłem zwalczania "grobelizmu". O ile rozumiem otwartych przeciwników prezydenta Grobelnego z "Gazety", których marzeniem jest wreszcie doprowadzić do upadku jego ekipy, rządzącej miastem od wielu lat, o tyle dziwi to w ustach osoby, która w chwili kryzysu własnej kariery nie wahała się przyjąć posady w tej ekipie [obecny europoseł Filip Kaczmarek kierował Biurem Funduszy Europejskich w Urzędzie Miasta - przyp. red.]. Przylepianie etykietki od razu niosącej negatywne skojarzenia to niegodna doktora nauk politycznych i europosła metoda dyskusji.

Przypominanie przez Filipa Kaczmarka w negatywnym świetle sylwetki prezydenta Wojciecha Kaczmarka, jako "demokratora", nieliczącego się z głosem społecznym, jest co najmniej nadużyciem. Skoro ustawa samorządowa oddała władzę w miastach odrębnie wybranemu prezydentowi, to dr Filip Kaczmarek - politolog, powinien wiedzieć, że jedyną formą kontroli takiej władzy są wybory. W nich mieszkańcy weryfikują przydatność prezydenta i jego ekipy. Natomiast partie reprezentowane w Radzie Miasta mają możliwość działania poprzez uchwały większości. Takie są reguły demokracji.

Na tym tle bulwersuje najbardziej naczelna teza Filipa Kaczmarka, że prezydent przeciwstawia interes miasta interesowi mieszkańców, a ci tak kochają swoje miasto, że "stąd wynika brak krytycznego spojrzenia na miasto, a pośrednio również całkiem spora popularność prezydenta". Kryje się za tym niegodna poważnej dyskusji demagogiczna teza, że zaślepieni w afekcie poznaniacy wybierają Ryszarda Grobelnego na kolejne kadencje, nie dostrzegając jego "szkodliwej dla nich działalności" bo dba on o miasto, nie dba o jego mieszkańców.

Logika takiego wywodu jest pozorna i nic nie znaczy, poza tym, że faktycznie ustawodawca uniezależnił zarządy miast od bezpośredniej ingerencji politycznej. Można się spierać, czy jest to rozwiązanie dobre, ale w ogólnym politycznym rozchwianiu w polskim systemie władz publicznych, właśnie samorządy cechuje duża stabilność, jeśli nie liczyć pojedynczych afer, takich jak w Olsztynie.

Nie wiem więc, jak mam rozumieć argumenty polemistów Ryszarda Grobelnego. Nie słucha on głosu mieszkańców tylko dba o interes miasta, a mieszkańcy tego nie dostrzegają i na niego głosują. Błąd logiczny? Może jednak to większość poznaniaków wybierająca Ryszarda Grobelnego wbrew lokalnym partyjnym elitom, które wolałyby bardziej uległego sobie prezydenta, nie widzi sprzeczności między interesem miasta i mieszkańców, bo takowej nie ma. Podobnie jak rozumie, że gigantyczne korki, brudne toalety publiczne, niemożność zrealizowania żadnego poważnego projektu kulturalnego, uregulowania gęstości miejskiej sieci centrów handlowych i inne ad hoc przytoczone przez polemistę zarzuty, nie zależą wyłącznie od zarządu miasta, który problemy te rozwiązuje wedle swej najlepszej wiedzy.

Łatwo rzucić hasło, że "grobelizm" to nie słuchanie głosu mieszkańców i należy go zwalczać. Problem w tym, że w artykule Filipa Kaczmarka nie znalazłem żadnego argumentu zaczerpniętego z głosu mieszkańców, tylko z publicystyki własnej i innych autorów "Gazety" oraz echa dyskusji w Radzie Miasta, a tam rzeczywiście jest miejsce na krytykę Zarządu. Demagogiczne wspieranie się w bezwzględnej walce o dominację partyjną nad demokratycznie wybranym prezydentem miasta po prostu nie uchodzi.



* prof. Krzysztof Pietkiewicz jest pracownikiem Instytutu Wschodniego UAM

Podziel się

  • 26 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

  • Poznaniacy rozumieją prezydenta Ryszarda Grobel... zajob 20.10.09, 01:32

    A mój niesmak budzi argumentacja użyta przez Pana Profesora w tymserwilistycznym artykule. Swoją wypowiedzią Pan Profesor w dość osobliwysposób dowiódł istnienia ekipy, ekipy rządzącej tym »

  • Poznaniacy rozumieją prezydenta Ryszarda Grobel... billert 20.10.09, 10:16

    "Skoro ustawa samorządowa oddała władzę w miastach odrębnie wybranemuprezydentowi, to dr Filip Kaczmarek - politolog, powinien wiedzieć, że jedynąformą kontroli takiej władzy są wybory. W »

  • A ja trochę rozumiem autora choc nie wszystkie renepoznan 20.10.09, 12:03

    argumenty podzielam.Wypowiedzi z argumentami ad personam bez podbudowy merytorycznej są prymitywne inie ma się co nimi zajmować. A takich dużo.Nagonka na Gorbelnego bez przedstawiania »