1400 t pójdzie w górę na stadionie Lecha. Zdjęcia

Radosław Nawrot
19.10.2009 , aktualizacja: 26.10.2009 16:31
A A A Drukuj
Michał Prymas ze spółki Euro 2012 właśnie miał tłumaczyć zgromadzonych na budowie stadionu poznaniakom powody opóźnień, gdy usłyszał: - Nie spieszcie się. Zróbcie to porządnie. To ma służyć lata.
Aktualny wygląd stadionu
Fot. Andrzej Monczak / AG
Aktualny wygląd stadionu
Marzec 2009. Budowa nowej trybuny
Fot. Tomasz Kaminski / AG
Marzec 2009. Budowa nowej trybuny
Stadion Lecha
Fot. Andrzej Monczak / AG
Stadion Lecha
Stadion Lecha
Fot. Andrzej Monczak / AG
Stadion Lecha
Powiedzieć, że budowa stadionu interesuje poznaniaków, to powiedzieć mało. Wielu mieszkańców miasta śledzi każdy szczegół, choćby w internecie, dzięki zamontowanym tu kamerom. Podczas drzwi otwartych można postępy zobaczyć na własne oczy. Z okazji korzysta - bagatela - 1000 osób! Trybuny stadionu zapełniają się widzami. Ci otaczają robotników. Wypytują o wszystko.



- Ile waży takie jedno przęsło?

- 1400 ton - odpowiada Ryszard Dembiński, szef budującej stadion spółki Euro 2012. Olbrzymia konstrukcja leży tuż przed nim. To na czterech takich kratownicach spocznie dach stadionu.

- Jak wy to podniesiecie?

- Przy pomocy tych wież - pokazuje prezes Dembiński.

- Nie za liche na takie żelastwo?

- Na tych wieżach jest osiem siłowników hydraulicznych, z których każdy może podnieść 200 ton. Osiem razy dwieście daje 1600 ton. A my mamy 1400.

- No dobra, to rozumiem - mówi starszy pan z parasolką - Ale jak TO, gdy będzie już na górze przesuniecie potem TAM - wskazuje parasolką zbudowaną już trybunę.

- Mamy specjalne łożyska ślizgowe i powoli będziemy po nich przesuwać tę kratownicę w poziomie.

- Jak szybko to pójdzie?

- Jakieś cztery metry na godzinę.

- Uda się?

- Musi się udać - uśmiecha się prezes Dembiński, choć wie, że nikt w Polsce jeszcze nigdy czegoś takiego nie robił. - Nie ma na świecie stadionu o podobnej konstrukcji - mówi.

- A ten w Warszawie? - pytają poznaniacy.

- Ma konstrukcję pierścienia, który jest podnoszony ze środka stadionu.

Dach w Poznaniu natomiast opiera się na czterech wielkich kratownicach, z których ta największa leży jeszcze na środku stadionu niczym gigantyczny wieloryb.

Michał Prymas tłumaczy, że wszystko właściwie od kilku dni jest już gotowe, by ją podnosić, ale Szwajcarzy, którzy sprzedali polskim konstruktorom technikę budowy tych kratownic, nadal zwlekają. Chcą wszystko dokładnie zmierzyć, zważyć, sprawdzić. A czas leci, bo przecież Lech Poznań ma wrócić na ten stadion 21 listopada. Czy się to uda?

Więcej we wtorkowej Gazecie Wyborczej

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów