Grobelny na rower! Wtedy wszyscy przyspieszymy
01.07.2011
, aktualizacja: 18.10.2009 22:29
W krajach starej Unii włodarze miast dążą do zwiększania udziału transportu publicznego i ograniczenia samochodowego. W Poznaniu należy założyć pożądane proporcje i odpowiednio dzielić środki. Może dyskusja w "Gazecie" pozwoli wypracować kompromis
Dzięki "Gazecie Wyborczej" możliwe było przedstawienie opinii dotyczących rozwoju Poznania. Oceny tego rozwoju są również ocenami polityki prezydenta Ryszarda Grobelnego i Rady Miasta. Jednym z najbardziej aktywnych dziennikarzy wskazujących na błędy tej polityki jest Michał Wybieralski. Szkoda, że zamiast korzystać z publikowanych na łamach "Gazety" opinii, prezydent stara się przekonywać, że jest świetnie, a dzięki jego polityce będzie jeszcze lepiej.
Prezydent pisze, że Poznań stawia na rozwój komunikacji publicznej. Widoczne jest jego zdaniem w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym na lata 2009 -2013. Dowodem na to ma być przeznaczenie kwoty 1 mld zł na komunikację publiczną (z wyłączeniem wydatków MPK na zakup tramwajów) i 1,2 mld zł na drogi. Teoretycznie podział kwoty wygląda na racjonalny. Moim zdaniem należałoby te kwoty odnieść do procentowego udziału komunikacji publicznej w przemieszczaniu się Poznaniaków. Jeżeli 50 proc. Poznaniaków przemieszcza się samochodami, a 50 proc. transportem publicznym, to takie proporcje można by zaakceptować, ale też z zastrzeżeniem, iż jest to polityka pozostająca w sprzeczności z europejskimi trendami. W krajach tzw. starej Unii włodarze miast dążą do zwiększania udziału transportu publicznego i ograniczenia ruchu samochodowego. Należałoby zatem założyć pożądane proporcje transportu publicznego w stosunku do samochodowego i tak dzielić środki. Może dyskusja w "Gazecie" pozwoli wypracować kompromis.
Jeżeli poznaniacy i władze miasta ustalą w wyniku publicznej debaty, że pożądane proporcje wynoszą przykładowo 60 proc. na rzecz transportu publicznego, 30 proc. na rzecz samochodów i 10 proc. dla rowerów (w Monachium na rzecz transportu rowerowego ma przypadać w najbliższych latach 15 proc.), to Prezydent Poznania będzie mógł powiedzieć, że realizuje wolę poznaniaków i popiera transport publiczny.
Moim zdaniem obecne proporcje 1 mld na komunikację publiczną i 1,2 na drogi preferują transport samochodowy. Efektem tego jest parkowanie samochodów na chodnikach, trawnikach i każdym wolnym miejscu. Samochody nie parkują w wyznaczonych do tego zatoczkach (wzdłuż jezdni), tylko w poprzek, zajmując znaczące części chodnika. Przykładem jest ulica Dąbrowskiego między Przybyszewskiego a Staszica. Przepisy ruchu drogowego zabraniają parkowania w określonej odległości od skrzyżowania i przejść dla pieszych. Ani Straż Miejska, ani Drogówka nie reagują. Efektem są wypadki, bo wyjeżdżające z podporządkowanej ulicy samochody nie widzą nadjeżdżających pojazdów. Kierowcy nie widzą zbliżających się do przejść pieszych, stąd wypadki na przejściach. Pytał mnie pewien inwestor z Niemiec, po co są w Poznaniu przejścia dla pieszych, skoro samochody nie zatrzymują się widząc oczekujących przed pasami pieszych. Miałem mu powiedzieć, że i tak jest lepiej, niż w innych miastach Polski, bo prowadzimy w rankingu "Przekroju"? W dniu 1 października na przejściu dla pieszych vis-a-vis Pasażu potrącono pieszego. Wgnieciona została przednia szyba samochodu, który uderzył w pieszego. Dlaczego widząc ten survival na drogach Poznania prezydent Grobelny nie żąda wyjaśnień od Straży Miejskiej? Pewnie pan Prezydent z tylnej kanapy samochodu tego po prostu nie zauważa.
Prezydent Grobelny pisze, że parkowanie na Jeżycach nie będzie się odbywało kosztem zieleni, bo na Jeżycach już gorzej być nie może. Dlaczego zatem przez lata prezydentury pana Grobelnego nic w tym zakresie nie uczyniono? Wydaje mi się, że Prezydent Grobelny nie widzi związku przyczynowego między swoją polityką a zwiększającą się ilością samochodów. Podczas wizyty u Rodziców zauważyłem, iż miejsca, w których jako dziecko grałem w piłkę, czy jeździłem na rowerze, są zastawione samochodami. To problem nie tylko centrum czy Jeżyc. Samochody tarasują drogi dojazdowe na osiedla. To efekt Pana polityki. Jeżeli nie przywrócimy chodnikom ich pierwotnej funkcji i nie usprawnimy przemieszczania się po Poznaniu, to jakość życia w mieście będzie się dalej obniżać i nie pomogą rankingi "Przekroju". Czy jest sposób, by poznaniacy przesiedli się z samochodów na autobusy, tramwaje, rowery i taksówki? Moim zdaniem jest tylko jeden, mianowicie koszty parkowania na publicznym terenie samochodów i poprawianie transportu publicznego. Apele, by kierowcy przesiadali się z samochodów do autobusów i tramwajów nie będą skutkować. Jedno miejsce postojowe to 12 do 15 metrów kwadratowych. Jeżeli w kamienicy jest dwadzieścia mieszkań i na każde przypada jeden samochód (czasami dwa), to potrzeba od 240 do 300 metrów kwadratowych chodnika lub jezdni, by je upchać. Podobnie na osiedlach.
Prezydent Grobelny pisze, iż nie jest możliwe w obecnym systemie prawnym wydłużenie działania strefy co najmniej do godziny 19 lub w okolicy Starego Rynku do 23 oraz wprowadzenie strefy w soboty przed południem. Czy prezydent poza narzekaniem i zadawaniem pytań "Gdzie tu samorządność?" zrobił cokolwiek, by wprowadzono stosowne zmiany w ustawach? Mamy przecież posłów z Poznania. Czy tak trudno uzgodnić takie kwestie z prezydentami innych miast i doprowadzić do inicjatywy ustawodawczej?
Pisałem wcześniej o właścicielu hotelu, który każdej nocy spał w innym pokoju, żeby wyłapać usterki. Mam wrażenie, iż prezydent Grobelny niewiele widzi z tylnej kanapy samochodu służbowego. Gdyby prezydent i urzędnicy przemieszczali się transportem publicznym, pieszo i rowerami, to redaktor Wybieralski nie musiałby pisać o budkach z kurczakami.
W zakresie transportu publicznego należy preferować transport szynowy i to najlepiej na wydzielonym od samochodów torowisku, bowiem przy tolerowaniu przez Drogówkę przemieszczania się samochodów po pasach dla transportu publicznego, tylko tramwaj ma możliwość sprawnego poruszania się po mieście.
Możemy oczywiście kosztem 100 tys. euro emitować w Eurosporcie reklamy, że Poznań stawia na sport. Nie zmieni to jednak faktu, iż mieszkańcy Poznania dojeżdżają na pływalnie do podpoznańskich gmin, a nawet do Szamotuł. Takie reklamy łatwo się kręci, bo miejsc, gdzie Poznaniacy mogą jeździć na rolkach, czy rowerem jest tak niewiele, że wystarczy postawić kamerę nad Maltą i kręcić rowerzystów i osoby na rolkach. Ile mamy w Poznaniu takich miejsc?
Poznań ma sporo do nadgonienia w stosunku do miast Europy. Cieszę się, że Prezydent Grobelny biega w maratonach. Ja biegam w maratonach narciarskich. Przebiegłem ich prawie 50. Staram się poprawiać wyniki, (w roku 2006 w Engandin Ski Maraton miałem na 42 km 4 h 7 minut, a w roku 2008 2 h 33 minuty). Może by tak podkręcić tempo panie Prezydencie? Może da się pan namówić na dojeżdżanie do pracy rowerem. Mógłby wtedy przyśpieszyć i Poznań i Pan.
Jacek Jaśkowiak
Przedsiębiorca, doradca inwestycyjny z Poznania
- 39 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Brawo
lukask73
19.10.09, 10:26
Świetny artykuł. Tylko że budka z kurczakami to jeden z najmniej kłopotliwych problemów. Komunikacja przede wszystkim. Również piesza - dobrze, że ktoś to wreszcie zauważył. Samochody nie »
-
Re: Grobelny na rower! Wtedy wszyscy przyspieszym
tomyorke
19.10.09, 10:39
Doskonały artykuł - to co dzieje się na Naramowicach to koszmar, samiprzesiedliśmy się na autobusy i tramwaje, ale co z tego gdy przez tydzień 51 zKurpińskiego na Naramowice nie przyjechał »
Najczęściej czytane24 htydzień




