Żeby nie bać się mówić o stracie dziecka
11.10.2009
, aktualizacja: 11.10.2009 20:58
Gdyby żył, miałby dziś dwa latka. A na imię - Adam lub Albert. Jego mama, pani Anna, spotkała się w sobotę z innymi rodzicami, którzy stracili dzieci, zanim te zdążyły się urodzić
Ma dwójkę dzieci - Tereskę i Patryka. Mogła mieć i trzecie, ale poroniła w 11. tygodniu ciąży. Do dziś wszystko pamięta: - To było dwa lata temu, 20 sierpnia. Poczułam, że dzieje się coś złego. W szpitalu zrobiono badania i lekarz stwierdził, że "ciąża nie rozwija się prawidłowo". Dopiero później powiedział, że to będzie poronienie. Poczułam się strasznie, nie mogłam uwierzyć. Weszła położna, spytała, czy jeszcze na coś czekam. Odparłam, że na lekarza... ale w duchu pomyślałam sobie, że właściwie to już na nic nie czekam.
Kobiet, które przeżyły to co pani Anna, jest znacznie więcej. Każdego dnia w całym kraju przybywa ich około 100, rocznie daje to prawie 40 tys. poronień. Właśnie dla takich matek działa Stowarzyszenie Rodziców po Poronieniu. Rozmawiają, wspierają się wzajemnie. A w sobotę spotkały się w czterech miastach Polski - również w Poznaniu, w parku Sołackim.
- Pomysł przyszedł z Zachodu. Tam takie spotkania są organizowane od lat - mówi Monika Haglauer, organizatorka imprezy. Sama poroniła trzykrotnie, zanim urodziła zdrowego syna. Zależy jej, by kobiety znały swoje prawa (m.in. do pogrzebu nienarodzonego dziecka oraz do stworzenia pamiątek po nim, w tym zdjęć) i nie bały się mówić o tym, co je spotkało: - Obecnie to raczej temat tabu, ludzie nie chcą go podejmować.
Na spotkanie przyszło kilkadziesiąt osób. Na pamiątkę swoich nienarodzonych dzieci rodzice wypuścili kolorowe baloniki. Podpisywali je w najróżniejszy sposób: "Na zawsze w naszych sercach", "Kochamy Cię", "Pamiętamy i nie zapomnimy nigdy". Niektórzy dorysowywali serduszka i uśmiechy. Innym wystarczyło, że napisali imię dziecka. Pani Anna nie wie, czy straciła synka czy córeczkę - dlatego wypuściła dwa baloniki. Jeden różowy, drugi niebieski.
Wśród zgromadzonych były nie tylko matki, ale i całe rodziny. Pani Marta i pan Marek dwukrotnie przeżyli dramat. Pierwszy raz przed rokiem, drugi - w kwietniu, w dziewiątym tygodniu ciąży. Gdy pojawiły się niepokojące objawy, pojechali do szpitala. - Tam okazało się, że serduszko dziecka przestało bić - opowiada ze łzami w oczach pani Marta.
- Najgorsze w tym wszystkim jest podejście lekarzy - dodaje jej mąż. - Zupełna znieczulica, brak jakiegokolwiek współczucia.
Ich nienarodzona córka miała nazywać się Amelka. Gdy zmarła, chcieli zorganizować jej pogrzeb, ale napotkali wiele przeszkód. Począwszy od szpitala, który nie chciał im wydać ciała dziecka. - Ostatecznie daliśmy sobie spokój - mówi pan Marek. Zrobili dla Amelki ołtarzyk w domu, w sypialni. Codziennie wieczorem pali się tam świeczka.
- Chcemy pokazać społeczeństwu, że pamiętamy o tych dzieciach - mówi Monika Haglauer.
W sobotę rozdawała ulotki, skierowane m.in. do lekarzy: - Wiadomość o poronieniu to zwykle szok dla kobiety. A jeśli dochodzi do tego niemiłe traktowanie w szpitalu... To często nie wynika ze złej woli, tylko z niewiedzy. Mamy nadzieję, że to się zmieni na lepsze.
Stowarzyszenie ma stronę internetową www.poronienie.pl, na której rodzice znajdą wiele cennych porad. Sobotnia akcja ma związek z Dniem Dziecka Utraconego, obchodzonym 15 października. W tym dniu dominikanie w Poznaniu o 19.30 odprawią mszę w intencji dzieci utraconych oraz ich rodziców.
Pani Anna z 5-letnią Tereską i 14-miesięcznym Patrykiem
Kobiet, które przeżyły to co pani Anna, jest znacznie więcej. Każdego dnia w całym kraju przybywa ich około 100, rocznie daje to prawie 40 tys. poronień. Właśnie dla takich matek działa Stowarzyszenie Rodziców po Poronieniu. Rozmawiają, wspierają się wzajemnie. A w sobotę spotkały się w czterech miastach Polski - również w Poznaniu, w parku Sołackim.
- Pomysł przyszedł z Zachodu. Tam takie spotkania są organizowane od lat - mówi Monika Haglauer, organizatorka imprezy. Sama poroniła trzykrotnie, zanim urodziła zdrowego syna. Zależy jej, by kobiety znały swoje prawa (m.in. do pogrzebu nienarodzonego dziecka oraz do stworzenia pamiątek po nim, w tym zdjęć) i nie bały się mówić o tym, co je spotkało: - Obecnie to raczej temat tabu, ludzie nie chcą go podejmować.
Na spotkanie przyszło kilkadziesiąt osób. Na pamiątkę swoich nienarodzonych dzieci rodzice wypuścili kolorowe baloniki. Podpisywali je w najróżniejszy sposób: "Na zawsze w naszych sercach", "Kochamy Cię", "Pamiętamy i nie zapomnimy nigdy". Niektórzy dorysowywali serduszka i uśmiechy. Innym wystarczyło, że napisali imię dziecka. Pani Anna nie wie, czy straciła synka czy córeczkę - dlatego wypuściła dwa baloniki. Jeden różowy, drugi niebieski.
Wśród zgromadzonych były nie tylko matki, ale i całe rodziny. Pani Marta i pan Marek dwukrotnie przeżyli dramat. Pierwszy raz przed rokiem, drugi - w kwietniu, w dziewiątym tygodniu ciąży. Gdy pojawiły się niepokojące objawy, pojechali do szpitala. - Tam okazało się, że serduszko dziecka przestało bić - opowiada ze łzami w oczach pani Marta.
- Najgorsze w tym wszystkim jest podejście lekarzy - dodaje jej mąż. - Zupełna znieczulica, brak jakiegokolwiek współczucia.
Ich nienarodzona córka miała nazywać się Amelka. Gdy zmarła, chcieli zorganizować jej pogrzeb, ale napotkali wiele przeszkód. Począwszy od szpitala, który nie chciał im wydać ciała dziecka. - Ostatecznie daliśmy sobie spokój - mówi pan Marek. Zrobili dla Amelki ołtarzyk w domu, w sypialni. Codziennie wieczorem pali się tam świeczka.
- Chcemy pokazać społeczeństwu, że pamiętamy o tych dzieciach - mówi Monika Haglauer.
W sobotę rozdawała ulotki, skierowane m.in. do lekarzy: - Wiadomość o poronieniu to zwykle szok dla kobiety. A jeśli dochodzi do tego niemiłe traktowanie w szpitalu... To często nie wynika ze złej woli, tylko z niewiedzy. Mamy nadzieję, że to się zmieni na lepsze.
Stowarzyszenie ma stronę internetową www.poronienie.pl, na której rodzice znajdą wiele cennych porad. Sobotnia akcja ma związek z Dniem Dziecka Utraconego, obchodzonym 15 października. W tym dniu dominikanie w Poznaniu o 19.30 odprawią mszę w intencji dzieci utraconych oraz ich rodziców.
Pani Anna z 5-letnią Tereską i 14-miesięcznym Patrykiem
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Żeby nie bać się mówić o stracie dziecka
disiungo
12.10.09, 11:55
Mała poprawka do artykułu - Msza św. w intencji osieroconych Rodziców odbędzie się w kościele oo. Dominikanów w czwartek, 15 października br. o 17:00»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć