Policja szuka Ebiego
09.10.2009
, aktualizacja: 09.10.2009 19:59
Sąd nie zdecydował wczoraj, czy roczny Ebi ma zostać z matką, czy wrócić do ojca w Holandii. Prawo jest na razie po stronie ojca. Holender z policją właśnie szuka dziecka w Wielkopolsce
ZOBACZ TAKŻE
- Mały Ebi spotkał się z tatą (24-12-09, 12:00)
- Wojna polsko-holenderska o małego Ebiego (16-11-09, 21:00)
- Ebi ma wrócić do Holandii. Do ojca (06-11-09, 19:45)
- Matka będzie nadal ukrywać dziecko? - rozprawa o Ebiego (21-10-09, 11:00)
- Współczuję ojcu, ale matka jest ważniejsza (14-10-09, 21:41)
Sąd tłumaczył wczoraj:- To precedensowa sprawa. Trudna. W grę wchodzi interes dziecka. Dlatego 21 października jeszcze raz przesłucha oboje rodziców. Obrona nie kryła radości: - Sędzia nie odrzucił wniosków dowodów. Mamy nagrania i e-mail, które świadczą, że nie doszło do porwania!
Sprawę polsko-holenderskiej wojny opisujemy od kilku dni. Anna przez ostatnie trzy lata mieszkała w Maarssen w Holandii.
Jej mąż Dennis jest Holendrem. W marcu tego roku małżeństwo w dramatycznych okolicznościach rozstało się. On został w Holandii, ona wyjechała razem z ośmiomiesięcznym synem Euzebiuszem do rodziców w Polsce. Anna: - Mąż po prostu wyrzucił mnie z domu. W marcu Polka założyła sprawę rozwodową i wniosła o alimenty (1500 euro). Miesiąc później mąż oskarżył żonę o uprowadzenie syna i zażądał wydania dziecka w trybie konwencji haskiej.
Anna: - Nie wiem, kto miałby opiekować się synem w Holandii, skoro mąż pracuje do wieczora?
W sierpniu Sąd Okręgowy w Poznaniu zdecydował, że dziecko ma wrócić do Holandii (samo lub z matką). Argumentował: "Bo o ile nie można przecenić roli matki, to matka nie może samodzielnie łamać ustaleń co do pobytu dziecka i zabierać go bez zgody ojca do innego kraju, bo to ogranicza jego prawa". Anna złożyła odwołanie.
Sierpniowe postanowienie sądu nie jest prawomocne, ale ma klauzulę natychmiastowej wykonalności. A to znaczy, że Holender może dziś legalnie wywieźć dziecko z Polski. O ile oczywiście je znajdzie, bo matka ukrywa Ebiego. Dwa dni temu policja szukała dziecka (w asyście Dennisa i sądowego kuratora) w domu rodziców Anny.
Polka nie może też wrócić z dzieckiem do Holandii. Pod koniec września sąd w Utrechcie wydał na nią europejski nakaz aresztowania. Nakaz w Polsce uchylił w czwartek sąd. Ale w Holandii jest nadal aktualny.
Sprawę polsko-holenderskiej wojny opisujemy od kilku dni. Anna przez ostatnie trzy lata mieszkała w Maarssen w Holandii.
Jej mąż Dennis jest Holendrem. W marcu tego roku małżeństwo w dramatycznych okolicznościach rozstało się. On został w Holandii, ona wyjechała razem z ośmiomiesięcznym synem Euzebiuszem do rodziców w Polsce. Anna: - Mąż po prostu wyrzucił mnie z domu. W marcu Polka założyła sprawę rozwodową i wniosła o alimenty (1500 euro). Miesiąc później mąż oskarżył żonę o uprowadzenie syna i zażądał wydania dziecka w trybie konwencji haskiej.
Anna: - Nie wiem, kto miałby opiekować się synem w Holandii, skoro mąż pracuje do wieczora?
W sierpniu Sąd Okręgowy w Poznaniu zdecydował, że dziecko ma wrócić do Holandii (samo lub z matką). Argumentował: "Bo o ile nie można przecenić roli matki, to matka nie może samodzielnie łamać ustaleń co do pobytu dziecka i zabierać go bez zgody ojca do innego kraju, bo to ogranicza jego prawa". Anna złożyła odwołanie.
Sierpniowe postanowienie sądu nie jest prawomocne, ale ma klauzulę natychmiastowej wykonalności. A to znaczy, że Holender może dziś legalnie wywieźć dziecko z Polski. O ile oczywiście je znajdzie, bo matka ukrywa Ebiego. Dwa dni temu policja szukała dziecka (w asyście Dennisa i sądowego kuratora) w domu rodziców Anny.
Polka nie może też wrócić z dzieckiem do Holandii. Pod koniec września sąd w Utrechcie wydał na nią europejski nakaz aresztowania. Nakaz w Polsce uchylił w czwartek sąd. Ale w Holandii jest nadal aktualny.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień


