Poznański student zastrzelił 15 niedźwiedzi

Natalia Mazur
08.10.2009 , aktualizacja: 08.10.2009 19:43
A A A Drukuj
Tajwańscy lekarze, ukraińscy poloniści, gruzińscy leśnicy - coraz więcej obcokrajowców chce kształcić się w Poznaniu

Fot. Andrzej Monczak / AG
- Największe zaskoczenie? Ścieżki rowerowe. W Tbilisi nie ma ich wcale. Rowery są dla dzieci, do zabawy. BMW, mercedes, oto czym chce jeździć Gruzin - mówi Levan Chopliani.

W ramach programu Akademicki Poznań miasto ufundowało stypendia szóstce studentów z Tbilisi. Irakli Tsikarsishvili będzie przez rok studiował informatykę na Politechnice Poznańskiej. Nina Tchutchurashvili na tej samej uczelni - architekturę. Interesuje ją adaptacją budynków pofabrycznych, których w Tbilisi nie brakuje.

Pozostała czwórka trafi na leśnictwo, na Uniwersytecie Przyrodniczym.

Levan pochodzi z rodziny leśników. Poluje, ścianę w jego domu zdobi niedźwiedzia skóra, na koncie ma cztery misie. I jeszcze - do spółki z wujkiem - dwa wilki. Jego kolega, Valerian Gugunishvili: 15 niedźwiedzi i pięć wilków. - Niestety, trzeba przeprowadzać odstrzały, gdy zwierzęta atakują mieszkańców wsi - wyjaśnia.

Beka Koberidze woli fotografować, jego ulubione zdjęcie przedstawia liczący sobie 3 tys. lat. cis. - Czym różnią się nasze lasy? Drzewa rosną w nich podobne: buki, cisy, świerki, jodły, dęby. Ale u nas jest więcej gór i lasów naturalnych. No i nie ma u was lampartów kaukaskich - tłumaczy. Irakli Gostiridze w lesie najchętniej odpoczywa. I pije wino, czerwone, słodkie. - A wiecie o co nas najczęściej pytają w Poznaniu? Jaki trunek jest najpopularniejszy u nas w kraju - zauważa Levan.

Poznań im się podoba. - Tbilisi jest zatłoczone. A Poznań: cichy, spokojny. Bardzo dużo tu drzew. I kościołów - zauważają.

Dlaczego Poznań zaprosił Gruzinów? Impulsem były wydarzenia z sierpnia 2008, rosyjsko-gruziński konflikt. Radni, aby wyrazić solidarność z narodem gruzińskim, przyozdobili swoje ławy białymi flagami z pięcioma czerwonymi krzyżami. A parę miesięcy później przegłosowali uchwałę o ufundowaniu stypendiów grupie studentów z tego kraju. Goście dostaną po 2 tys. zł miesięcznie.

- Mając takiego sąsiada jak Rosja, nigdy nie możesz być pewien, co się zdarzy. Ale nie mogę powiedzieć, bym czuł się w domu bardzo zagrożony - przyznaje Levan. - Chcieliśmy tu przyjechać, by nauczyć się nowoczesnych metod zarządzania lasem. W Polsce studenci mają więcej praktyk, więcej prezentacji na zajęciach niż wykładów, lepiej wyposażone biblioteki - wylicza.

W Poznaniu studiuje ponad 1700 obcokrajowców, w ostatnich pięciu latach ich liczba wzrosła niemal dwukrotnie. Ponad 1 tys. uczy się na Uniwersytecie Medycznym. Pochodzą głównie z Tajwanu, USA i Norwegii, chcą zostać lekarzami, dentystami i farmaceutami. Uniwersytet im. Adama Mickiewicza najpopularniejszy jest wśród studentów z Ukrainy, Białorusi i Niemiec. Najchętniej wybierają filologię polską, politologię, prawo, wschodoznawstwo i kulturoznawstwo.

Turcy i Kenijczycy wolą studia dzienne, a Niemcy i Hindusi - zaoczne. Tak jest na politechnice, gdzie ponad 100 zagranicznych studentów uczy się informatyki, automatyki i robotyki oraz mechaniki i budowy maszyn.

Uniwersytet Przyrodniczy stawia na Wschód. W zeszłym roku, na mocy dwustronnej umowy z pekińskim uniwersytetem, 12 Chińczyków studiowało w nim ogrodnictwo, wkrótce przyjedzie kolejna czwórka. Z Rwandy przybyła już studentka zainteresowana ochroną środowiska.

Relatywnie niskie koszty życia w Polsce przysparzają Akademii Wychowania Fizycznego studentów z Zachodu. Do tej pory studiowali głównie wychowanie fizyczne, ale w tym roku na AWF przyjedzie grupa przyszłych fizjoterapeutów z Portugalii. Na Akademii Sztuk Pięknych cudzoziemców jest 18.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów