Student skatował portierkę w akademiku
09.10.2009
, aktualizacja: 08.10.2009 17:10
Kobieta ma złamaną nogę. Przeszła dwie operacje. Sprawcę złapała policja.
ZOBACZ TAKŻE
- Kobylepole w strachu. Obława na napastnika (08-10-09, 07:00)
- Śpią kwadrans mniej, by zyskać pół miliona (02-10-09, 21:20)
- Bunt w Gnieźnie. Drugi policjant chciał się zabić (01-10-09, 21:09)
- Morderstwo na dworcu - dwie wersje (30-09-09, 10:25)
Do zdarzenia doszło w akademiku Uniwersytetu Medycznej na Jeżycach. 69-letnia portierka dorabiała stróżowaniem do emerytury. Pilnowała wejścia na nocnej zmianie.
W poniedziałek wieczorem studenci urządzili imprezę. Zaprosili znajomych. Goście musieli zostawić przy wejściu dowody osobiste. Krótko po północy jeden z gości poszedł do portierki po swój dokument. Ta poprosiła, by chwilę zaczekał, bo musi go odszukać. - I wtedy chłopak zaczął tracić cierpliwość: "Szybciej, ty k...". A potem wdarł się do portierni, przewrócił kobietę, zaczął ją wyzywać, bić i kopać po całym ciele. Po prostu zgroza! - relacjonuje kierownik akademika Michał Krupski. - Studenci to widzieli, nikt nie stanął w obronie portierki. Może się bali. Wiem, że to oni zadzwonili po policję - dodaje Krupski.
- Sprawca nie zdołał uciec, policjanci zatrzymali go w akademiku. We krwi miał dwa promile alkoholu - mówi Zbigniew Paszkiewicz z zespołu prasowego wielkopolskiej policji.
Ciężko pobitą kobietę odwieziono do szpitala Raszei. Ma poważne złamanie nogi, lekarze operowali ją już dwa razy.
Napastnikiem okazał się 27-letni student piątego roku farmacji na Uniwersytecie Medycznym. Po przesłuchaniu został zwolniony. Policja uzależnia zarzuty od stanu zdrowia portierki. Jeśli lekarze stwierdzą ciężki uszczerbek na zdrowiu, studentowi będzie groziło osiem lat więzienia.
Ale to nie koniec jego kłopotów. - Sprawą zajmie się też komisja dyscyplinarna złożona z pracowników uczelni i studentów. Prorektor ds. studenckich będzie rekomendował jej najwyższy wymiar kary, czyli relegowanie studenta z uczelni - mówi rzecznik UM Marek Ruchała.
Michał Krupski: - To najpoważniejsze zdarzenie w naszym akademiku. Raz złodzieje laptopa pobili studenta, który chciał ich zatrzymać. Innym razem do środka wpadło dwóch dresiarzy. Bili się na schodach. Ale takiej sprawy jeszcze nie mieliśmy.
Portierkę zatrudniała wynajęta firma ochroniarska. Uniwersytet zdecydował, że od dzisiaj akademika pilnować będą tylko mężczyźni. Zamontowany zostanie także przycisk alarmowy, taki jak w bankach, czy sklepach. Dzięki niemu w razie niebezpieczeństwa portier będzie mógł od razu wezwać patrol interwencyjny.
- Nie chcemy represjonować studentów, ale po tym zdarzeniu obejmiemy akademiki wzmożonym nadzorem. Pracownicy będą wieczorem kontrolować, czy nie dochodzi do zakłócania porządku - zapowiada Marek Ruchała.
W poniedziałek wieczorem studenci urządzili imprezę. Zaprosili znajomych. Goście musieli zostawić przy wejściu dowody osobiste. Krótko po północy jeden z gości poszedł do portierki po swój dokument. Ta poprosiła, by chwilę zaczekał, bo musi go odszukać. - I wtedy chłopak zaczął tracić cierpliwość: "Szybciej, ty k...". A potem wdarł się do portierni, przewrócił kobietę, zaczął ją wyzywać, bić i kopać po całym ciele. Po prostu zgroza! - relacjonuje kierownik akademika Michał Krupski. - Studenci to widzieli, nikt nie stanął w obronie portierki. Może się bali. Wiem, że to oni zadzwonili po policję - dodaje Krupski.
- Sprawca nie zdołał uciec, policjanci zatrzymali go w akademiku. We krwi miał dwa promile alkoholu - mówi Zbigniew Paszkiewicz z zespołu prasowego wielkopolskiej policji.
Ciężko pobitą kobietę odwieziono do szpitala Raszei. Ma poważne złamanie nogi, lekarze operowali ją już dwa razy.
Napastnikiem okazał się 27-letni student piątego roku farmacji na Uniwersytecie Medycznym. Po przesłuchaniu został zwolniony. Policja uzależnia zarzuty od stanu zdrowia portierki. Jeśli lekarze stwierdzą ciężki uszczerbek na zdrowiu, studentowi będzie groziło osiem lat więzienia.
Ale to nie koniec jego kłopotów. - Sprawą zajmie się też komisja dyscyplinarna złożona z pracowników uczelni i studentów. Prorektor ds. studenckich będzie rekomendował jej najwyższy wymiar kary, czyli relegowanie studenta z uczelni - mówi rzecznik UM Marek Ruchała.
Michał Krupski: - To najpoważniejsze zdarzenie w naszym akademiku. Raz złodzieje laptopa pobili studenta, który chciał ich zatrzymać. Innym razem do środka wpadło dwóch dresiarzy. Bili się na schodach. Ale takiej sprawy jeszcze nie mieliśmy.
Portierkę zatrudniała wynajęta firma ochroniarska. Uniwersytet zdecydował, że od dzisiaj akademika pilnować będą tylko mężczyźni. Zamontowany zostanie także przycisk alarmowy, taki jak w bankach, czy sklepach. Dzięki niemu w razie niebezpieczeństwa portier będzie mógł od razu wezwać patrol interwencyjny.
- Nie chcemy represjonować studentów, ale po tym zdarzeniu obejmiemy akademiki wzmożonym nadzorem. Pracownicy będą wieczorem kontrolować, czy nie dochodzi do zakłócania porządku - zapowiada Marek Ruchała.
- 172 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
50 głosów
-
Zapraszam do krakowa
blazej271
09.10.09, 09:29
W Krakowie coś takiego jest nie do pomyślenia. Reagujemy skutecznie i szybkona akty prostactwa i prymitywizmu. »
-
Student skatował portierkę w akademiku
jim777
09.10.09, 12:01
Ciekawe co kretyn na tej farmacji cpal!»
-
chciał tylko zabrać babci dowód więc ocb ?
sralimuchibedziewiosna
09.10.09, 19:14
młody, wykształcony z wielkiego miasta, chciał zabrać babci dowódto na pewno jakaś prowokacja CBA przeciwko dzielnemu młodemu wyborcy PO»
Najczęściej czytane24 htydzień





