Matka zatrzymana za porwanie własnego syna
08.10.2009
, aktualizacja: 08.10.2009 08:42
Szesnastomiesięczny Ebi jest synem Polki i Holendra. Polski sąd uznał, że ma zostać oddany ojcu. Matka nie zgadza się na to. Jutro powinna być rozpatrywana jej apelacja. Ale wczoraj kobietę zatrzymała policja
ZOBACZ TAKŻE
- Matka będzie nadal ukrywać dziecko? - rozprawa o Ebiego (21-10-09, 11:00)
- Ścigana za uprowadzenie syna z Królestwa Niderlandów (08-10-09, 21:52)
- Sąd wypuścił matkę oskarżoną o porwanie syna (08-10-09, 14:13)
Kościańscy policjanci podjechali cywilnym autem pod gimnazjum w Borowie. Poprosili dyrektora, żeby wezwał nauczycielkę niemieckiego Annę Chmielewską do swojego gabinetu. Tam pokazali jej europejski nakaz aresztowania, który wydało holenderskie ministerstwo sprawiedliwości.
Anna ma 28 lat, skończyła germanistykę i dyrygenturę chóralną w Poznaniu. Przez ostatnie trzy lata mieszkała w Maarssen w Holandii. Pracowała tam jako organistka w katolickim kościele, wcześniej krótko była sekretarką. Jej mąż jest Holendrem, ma 36 lat, handluje maszynami poligraficznymi.
W marcu tego roku małżeństwo rozstało się. Mąż powiedział Annie, że jej już nie kocha, prosił, żeby wyprowadziła się z jego mieszkania. 7 marca Anna wpakowała do peugeota dziecięcy wózek i torbę z ubraniami. Wieczorem wyjechała do Polski z ośmiomiesięcznym Euzebiuszem.
- Miałam zostać w Polsce tylko kilka tygodni. Ale zaraz po moim wyjeździe mąż wymienił zamki w mieszkaniu - opowiadała Anna kilka miesięcy temu. Wtedy po raz pierwszy napisaliśmy o niej w "Gazecie".
Po wyjeździe mąż oskarżył Annę o uprowadzenie dziecka i wezwał do wydania go w trybie konwencji haskiej.
Więcej - w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"
Anna ma 28 lat, skończyła germanistykę i dyrygenturę chóralną w Poznaniu. Przez ostatnie trzy lata mieszkała w Maarssen w Holandii. Pracowała tam jako organistka w katolickim kościele, wcześniej krótko była sekretarką. Jej mąż jest Holendrem, ma 36 lat, handluje maszynami poligraficznymi.
W marcu tego roku małżeństwo rozstało się. Mąż powiedział Annie, że jej już nie kocha, prosił, żeby wyprowadziła się z jego mieszkania. 7 marca Anna wpakowała do peugeota dziecięcy wózek i torbę z ubraniami. Wieczorem wyjechała do Polski z ośmiomiesięcznym Euzebiuszem.
- Miałam zostać w Polsce tylko kilka tygodni. Ale zaraz po moim wyjeździe mąż wymienił zamki w mieszkaniu - opowiadała Anna kilka miesięcy temu. Wtedy po raz pierwszy napisaliśmy o niej w "Gazecie".
Po wyjeździe mąż oskarżył Annę o uprowadzenie dziecka i wezwał do wydania go w trybie konwencji haskiej.
Więcej - w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"
- 26 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Matka zatrzymana za porwanie własnego syna
real-janosik1
08.10.09, 08:34
No i ojciec ma pewna racje.Wyksztalcona Polka powinna uregulowac sprawe opieki nad dzieckiem w Holandii,a nie uciekac z dzieckiem do Polski.Takie sa realie w obecnej EuropieZal mi »
-
Sroga lekcja dla wszystkich
kajciech
08.10.09, 08:57
Sroga lekcja dla wszystkich Polek które puszczają się z obcymi facetami. Wczoraj był artykuł o znęcającym nad żoną Tunezyjczyku.Teraz mamy Holendra.I po co to było? W Polsce są miliony »
Najczęściej czytane24 htydzień




