Kobylepole w strachu. Obława na napastnika
08.10.2009
, aktualizacja: 08.10.2009 16:43
Dorośli omijają las, w którym nieznany mężczyzna zaatakował dwie kobiety. Nauczyciele proszą, żeby uczniowie nie chodzili tamtędy sami. Policja wysyła dodatkowe patrole

Policja
Mężczyzna w wieku ok. 35-40 lat, wzrost 165-170cm, średnia budowa ciała, twarz szczupła i pociągła, cera śniada, usta cienkie. Włosy średniej długości, bardzo ciemne, brwi łukowate, uszy częściowo przykryte włosami. Ubrany był w koszulkę z krótkim rękawem, w kolorze ciemnej zieleni oraz niebieskie jeansowe spodnie.
Zbigniew Paszkiewicz z zespołu prasowego policji: - 22 września ok. 7.40 dostaliśmy informacje o dwóch napadach w lasku pomiędzy blokami przy ul. Folwarcznej i os. Przemysława a podstawówką przy ul. Szpaków. Mężczyzna dusił paskiem lub sznurkiem 34-letnią kobietę. Po chwili uciekł. Krótko potem zaatakował 38-letnią kobietę. Uderzył ją w głowę butelką.
Jedna z kobiet do dzisiaj leży na oddziale neurochirurgii. Do szpitala odwoził ją Grzegorz. - Właśnie jechałem do pracy. Nagle zadzwoniła koleżanka z sąsiedztwa i mówi: "Wracaj! Kobietę napadli" - opowiada Grzegorz. - Zawróciłem. Kobieta z zakrwawioną twarzą siedziała na przystanku autobusowym.
Zaraz po napadzie policja wysłała na miejsce kilkanaście patroli, które przeczesały las. Ale mężczyzny nie złapano. - Możliwe, że mamy do czynienia z człowiekiem o zaburzeniach emocjonalnych - mówi Paszkiewicz. Motyw rabunkowy i seksualny został wykluczony.
W lasku są wydeptane trzy ścieżki. Codziennie skracają sobie tędy drogę dzieci idące do szkoły i dorośli spieszący się na przystanek. - Przez pierwsze dni po napadzie pod szkołą stali policjanci. Teraz już ich nie widać - opowiada Dorota, matka trojga dzieci. - Nauczycielka mówiła mi, że chciała zabrać maluchy z pierwszej klasy na zbieranie kasztanów. A dzieci w płacz, że w lasku mordują.
Boją się także dorośli. - Przed tygodniem nauczycielka nie chciała wypuścić mojej córki samej ze szkoły. Zadzwoniła do mnie i kazała po nią przyjść, bo w lesie pod szkołą kręcił się podobno podejrzany mężczyzna - opowiada kobieta, którą spotkaliśmy pod podstawówką.
Również Dorota widziała w lesie podejrzanego mężczyznę. - Miał około pięćdziesiątki. Grzebał w damskiej torebce. Wydawało mi się to podejrzane, więc zadzwoniłam po policję. Ale radiowóz nie przyjechał.
Inna matka: - Syn opowiadał, że nauczyciele ostrzegają przed tym laskiem. Mówią, że uczniowie nie mają chodzić tamtędy pojedynczo, tylko w grupach. A najlepiej z dorosłymi.
Wejścia do szkoły przy ul. Szpaków strzeże elektryczny zamek. Na ścianie dyżurki woźnego wisi kartka z pieczątką dyrekcji: "W trosce o bezpieczeństwo uczniów dyrekcja szkoły zwraca się z prośbą do wszystkich osób wchodzących na teren placówki o wpisanie się do zeszytu". Trzeba podać nazwisko i powód wizyty.
Jednak nauczycielki nie chcą rozmawiać z dziennikarzami. - Ja tu nawet nie mieszkam. Nie znam sprawy - ucina jedna z nich. - Napady? Wiem, że rodzice o tym rozmawiają, ale żadnej oficjalnej informacji od policji nie otrzymałam - twierdzi dyrektor Jolanta Pszczółkowska.
Tymczasem całe Kobylepole żyje opowieściami o napadach. Niektórzy mówią, że były nie dwa, a cztery. Że parę lat temu w lasku zgwałcono kobietę. Że obnażał się tam ekshibicjonista. Policja nie potwierdza żadnej z tych informacji.
Andrzej Bielerzewski, przewodniczący rady osiedla: - Wiem, że mieszkańcy się boją. Pewnym rozwiązaniem byłoby przeniesienie przystanku w głąb osiedla. Walczyłem o to już cztery lata temu, ale administratorzy nie dogadali się z MPK. Teraz jedynym wyjściem jest chyba chodzenie chodnikiem przy oświetlonej drodze. Droga na skróty jest niebezpieczna.
Poszukiwania sprawcy wrześniowych napadów wciąż trwają. - Prowadzimy intensywne śledztwo, a w okolice skierowaliśmy dodatkowe patrole - zapewnia Paszkiewicz. Dzięki pomocy jednej z ofiar policyjny rysownik stworzył portret pamięciowy mężczyzny. Napastnik ma 35-40 lat, 165-170 cm wzrostu, średnią budowę ciała, twarz pociągłą, cerę śniadą. Miał na sobie ciemnozieloną koszulkę z krótkim rękawem i niebieskie dżinsy. Kto go rozpoznaje, proszony jest o kontakt z komisariatem Nowe Miasto - tel. 061 841 23 11 lub 997.
Do operacji zaangażowano policjantki w cywilu. Chodziły po lasku, by sprowokować napastnika, ale ten nie zaatakował.
Kto go widział?
Mężczyzna w wieku ok. 35-40 lat, wzrost 165-170cm, średnia budowa ciała, twarz szczupła i pociągła, cera śniada, usta cienkie. Włosy średniej długości, bardzo ciemne, brwi łukowate, uszy częściowo przykryte włosami. Ubrany był w koszulkę z krótkim rękawem, w kolorze ciemnej zieleni oraz niebieskie jeansowe spodnie.
Osoby, które rozpoznają mężczyznę, policja prosi o kontakt z komisariatem Nowe Miasto pod nr tel. 061 841 23 11 lub 997.
Jedna z kobiet do dzisiaj leży na oddziale neurochirurgii. Do szpitala odwoził ją Grzegorz. - Właśnie jechałem do pracy. Nagle zadzwoniła koleżanka z sąsiedztwa i mówi: "Wracaj! Kobietę napadli" - opowiada Grzegorz. - Zawróciłem. Kobieta z zakrwawioną twarzą siedziała na przystanku autobusowym.
Zaraz po napadzie policja wysłała na miejsce kilkanaście patroli, które przeczesały las. Ale mężczyzny nie złapano. - Możliwe, że mamy do czynienia z człowiekiem o zaburzeniach emocjonalnych - mówi Paszkiewicz. Motyw rabunkowy i seksualny został wykluczony.
W lasku są wydeptane trzy ścieżki. Codziennie skracają sobie tędy drogę dzieci idące do szkoły i dorośli spieszący się na przystanek. - Przez pierwsze dni po napadzie pod szkołą stali policjanci. Teraz już ich nie widać - opowiada Dorota, matka trojga dzieci. - Nauczycielka mówiła mi, że chciała zabrać maluchy z pierwszej klasy na zbieranie kasztanów. A dzieci w płacz, że w lasku mordują.
Boją się także dorośli. - Przed tygodniem nauczycielka nie chciała wypuścić mojej córki samej ze szkoły. Zadzwoniła do mnie i kazała po nią przyjść, bo w lesie pod szkołą kręcił się podobno podejrzany mężczyzna - opowiada kobieta, którą spotkaliśmy pod podstawówką.
Również Dorota widziała w lesie podejrzanego mężczyznę. - Miał około pięćdziesiątki. Grzebał w damskiej torebce. Wydawało mi się to podejrzane, więc zadzwoniłam po policję. Ale radiowóz nie przyjechał.
Inna matka: - Syn opowiadał, że nauczyciele ostrzegają przed tym laskiem. Mówią, że uczniowie nie mają chodzić tamtędy pojedynczo, tylko w grupach. A najlepiej z dorosłymi.
Wejścia do szkoły przy ul. Szpaków strzeże elektryczny zamek. Na ścianie dyżurki woźnego wisi kartka z pieczątką dyrekcji: "W trosce o bezpieczeństwo uczniów dyrekcja szkoły zwraca się z prośbą do wszystkich osób wchodzących na teren placówki o wpisanie się do zeszytu". Trzeba podać nazwisko i powód wizyty.
Jednak nauczycielki nie chcą rozmawiać z dziennikarzami. - Ja tu nawet nie mieszkam. Nie znam sprawy - ucina jedna z nich. - Napady? Wiem, że rodzice o tym rozmawiają, ale żadnej oficjalnej informacji od policji nie otrzymałam - twierdzi dyrektor Jolanta Pszczółkowska.
Tymczasem całe Kobylepole żyje opowieściami o napadach. Niektórzy mówią, że były nie dwa, a cztery. Że parę lat temu w lasku zgwałcono kobietę. Że obnażał się tam ekshibicjonista. Policja nie potwierdza żadnej z tych informacji.
Andrzej Bielerzewski, przewodniczący rady osiedla: - Wiem, że mieszkańcy się boją. Pewnym rozwiązaniem byłoby przeniesienie przystanku w głąb osiedla. Walczyłem o to już cztery lata temu, ale administratorzy nie dogadali się z MPK. Teraz jedynym wyjściem jest chyba chodzenie chodnikiem przy oświetlonej drodze. Droga na skróty jest niebezpieczna.
Poszukiwania sprawcy wrześniowych napadów wciąż trwają. - Prowadzimy intensywne śledztwo, a w okolice skierowaliśmy dodatkowe patrole - zapewnia Paszkiewicz. Dzięki pomocy jednej z ofiar policyjny rysownik stworzył portret pamięciowy mężczyzny. Napastnik ma 35-40 lat, 165-170 cm wzrostu, średnią budowę ciała, twarz pociągłą, cerę śniadą. Miał na sobie ciemnozieloną koszulkę z krótkim rękawem i niebieskie dżinsy. Kto go rozpoznaje, proszony jest o kontakt z komisariatem Nowe Miasto - tel. 061 841 23 11 lub 997.
Do operacji zaangażowano policjantki w cywilu. Chodziły po lasku, by sprowokować napastnika, ale ten nie zaatakował.
Kto go widział?
Mężczyzna w wieku ok. 35-40 lat, wzrost 165-170cm, średnia budowa ciała, twarz szczupła i pociągła, cera śniada, usta cienkie. Włosy średniej długości, bardzo ciemne, brwi łukowate, uszy częściowo przykryte włosami. Ubrany był w koszulkę z krótkim rękawem, w kolorze ciemnej zieleni oraz niebieskie jeansowe spodnie.
Osoby, które rozpoznają mężczyznę, policja prosi o kontakt z komisariatem Nowe Miasto pod nr tel. 061 841 23 11 lub 997.
- 8 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Kobylepole w strachu. Obława na napastnika
marek.1435
08.10.09, 12:25
A może najwyższy czas, by "odpowiedzialne czynniki" zauważyły iż dzisiejsze okolice Folwarcznej to nie to samo, co 20 lat temu i choćby podprowadzili komunikację zbiorową w okolice bardziej »
-
Kobylepole w strachu. Obława na napastnika
wicie2009
12.10.09, 22:34
To skandal!!!Taki strach, a ani policja ani władze osiedla nie zrobiły nic aby uświadomić mieszkańców Kobylepola!!!Dlaczego portret pamięciowy dociera do mieszkańców dopiero z gazet i to z »
Najczęściej czytane24 htydzień



