Dominika Jankowiak i Magdalena Sprengel wczesnym rankiem - jak co dzień - zeszły do wykopu, w którym od sierpnia widać odsłonięte przez archeologów mury kaplicy Dobrawy z X wieku. Z łopatkami w dłoniach zabrały się za oczyszczanie gipsowej posadzki położonej w apsydzie po obu stronach ołtarza. Zaraz po godzinie siódmej Magdalena Sprengel wydobyła z mokrej ziemi nieduży, płaski, owalny przedmiot: moneta!
Dwie godziny później cieszyła się również Dominika Jankowiak - po drugiej stronie ołtarza odkryła podobne znalezisko.
Obie monety są srebrne - a to właśnie srebrne monety były podstawowym środkiem płatniczym we wczesnośredniowiecznej Polsce. Pierwsza z nich jest bardziej czytelna. Widać na niej krzyż maltański z rozszerzającymi się ramionami, wokół niego biegnie - słabo czytelny - łaciński napis.
Archeolodzy na razie wolą unikać konkretnej deklaracji, z którego wieku pochodzą obie monety. - Ta pierwsza na pewno nie jest monetą pierwszych władców polskich. Nie jest to denar krzyżowy. Moneta może pochodzić z późniejszego okresu niż XI wiek - ocenia Mateusz Sikora z Instytutu Prahistorii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. - Fakt, że znalazła się przy ołtarzu, może mieć związek z rozbiórką kaplicy. To jeden z niewielu takich zabytków pochodzących z tego miejsca.
Monety zostaną teraz starannie oczyszczone i zbadane. W ten sposób archeolodzy otrzymają odpowiedź, z jakiego okresu pochodzą.
Wszystko wskazuje na to, że kaplica Dobrawy została zniszczona podczas najazdu Brzetysława (1038 lub 1039 r.), a potem przez kolejne lata służyła budowniczym jako źródło kamienia do budowy następnych świątyń na Ostrowie Tumskim. Być może właśnie wtedy w kamieniołomie po kaplicy ktoś zgubił te monety.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań