A gdyby Konin nagle najechał na Poznań...

Natalia Mazur
01.10.2009 , aktualizacja: 30.09.2009 22:08
A A A Drukuj
Do Poznania przyjechało 80 tys. ludzi - to tak jakby nagle przeniósł się tu cały Konin! Ci ludzie będą oglądać filmy, ładować komkarty, płacić mandaty, jeść makaron, pić wino i studiować na 26 uczelniach

Fot. Tomasz Kamiński / Agencja G
- Jak bym się czuła, gdyby cały Konin przeprowadził się do Poznania? Nie po to się stamtąd przenosiłam! - mówi Ewa, studentka ekonomii.

W październiku poznaniacy mogą się przekonać, co by się stało, gdyby mieszkańcy Konina przeprowadzili się do stolicy regionu. Na 26 poznańskich uczelniach kształci się 133 tys. studentów, 60 proc. pochodzi spoza Poznania. To prawie 80 tys. - tylu mieszkańców liczy Konin.

Zmianę odczuwają kierowcy. - 15 września nie było problemów z przejazdem przez Kaponierę. Dziś kierowca czeka, aż dwa razy zmienią się światła - mówi Józef Klimczewski, szef poznańskiej drogówki. W przedostatni dzień września pogorszyła się pogoda, policjanci odnotowali 30 kolizji. Co trzecia przytrafiła się kierowcy z obcą rejestracją. Studenci przyjeżdżają samochodami. - W październiku ruch zwiększa się o 20 proc. - szacuje Klimczewski.

Ewa auta nie ma, co miesiąc wydaje 40,50 zł na sieciówkę. Liczba sprzedanych przez Zarząd Transportu Miejskiego biletów okresowych w lipcu wynosi średnio 39 tys., w październiku rośnie do ponad 73 tys. Studenci raczej pilnują ładowania komkart: we wrześniu liczba wlepianych przez kontrolerów kar podwaja się w porównaniu z sierpniem, ale już w październiku nieco spada.

11 tys. przyjezdnych mieszka w akademikach. Pozostali wynajmują kwatery. - Zwykle są cztery telefony na dzień. A w gorącym, przedpaździernikowym okresie, przynajmniej 10 - wylicza Marta Rubaszewska z biura nieruchomości Handom. Studenci rozlokowują się na Piątkowie, Jeżycach, Łazarzu, Wildzie. Byle było blisko na tramwaj, a do uczelni nie dłużej niż kwadrans.

Ewa zamieszkała z dwoma koleżankami w studenckim mieszkaniu, pięć minut od przystanku Pestki. Za siebie płaci 650 zł, a dla oszczędności żywi się daniami spakowanymi przez mamę w słoiki. Komu mama nie uszykuje gołąbków, ten stołuje się tam, gdzie szybko i tanio. - We wrześniu był czas, by odetchnąć, a teraz kolejki ciągnąć się będą w nieskończoność. Ale nas to raduje. W kuchni od rana szaleństwo! - pani Irena z baru Przysmak biegnie między stołami z talerzami do mycia. Najpopularniejsze są naleśniki, bo tanie i sycące. Ile więcej trzeba ich teraz smażyć? Kucharka tylko wzdycha: - Ja już głowy nie mam...

W październiku sprzedaż makaronu z sosem bolońskim w Piccolo rośnie o ponad 15 proc. Podobnie jest z biletami studenckimi w Multikinie. Kina studyjne z powodu braku zainteresowania latem muszą odwoływać seanse. Teraz tanie bilety za 5 zł w Muzie trzeba zaklepywać nawet cztery dni przed projekcją. Studenci pchają się na Wendersa i Almodovara. - Jesienią jest wreszcie dla kogo organizować koncerty - cieszy się Benek Ejgierd, właściciel klubokawiarni Meskal. Latem zapraszał po dwóch artystów miesięcznie, w październiku koncertów będzie pięć. Latem wymieniał beczkę z piwem co trzy dni, teraz codziennie. - Bo zabawy najtrudniej sobie odmówić - stwierdza Ewa. Jedna wizyta w lumpeksie to 50 zł, tyle samo co jedna wizyta w klubie.

Dzięki studentom klubowe weekendy zaczynają się we wtorek: tylko oni mają czas na imprezy w tygodniu. Hurtownie zwiększają zapasy alkoholu. - Sprzedaż rośnie o 5 proc. Piwo, wino, nawet Johnny Walker. A pracy mniej, bo łatwiej przygotować odbiorcy cały karton niż kilka butelek - mówi pracownik hurtowni na Strzeszynie.

Ewa przyznaje, że na młodszych latach studiów zdarzały jej się mandaty (100 zł) za piwo na przystanku. - Konińska policja jest bardziej wyrozumiała - mówi. A poznańska przygotowuje się na weekendowe powitania. - Patroli na starym mieście jest 10, ale w weekend może być 12. Od października rośnie liczba bójek, więcej ludzi klnie na ulicach, więcej urządza w domach głośne imprezy - mówi Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji. - Nie chciałbym jednak przesądzać, że to wszystko robią studenci, nie notujemy w raportach, czym zajmują się sprawcy. Wiem natomiast, że cztery na pięć telefonów ginie na uczelniach. Nieuważni są zwłaszcza studenci pierwszych lat.

Straż pożarna też ma swoje typowe studenckie interwencje: w akademikach, do włączonych dla zabawy systemów alarmowych, do rozładowanych dla śmiechu gaśnic. Nawet kilka takich wyjazdów w miesiącu.

W październiku rusza sezon ksero. W szczytowym okresie pracownicy Color Grafik przy ul. Nowowiejskiego spędzają przy maszynach dziewięć godzin dziennie. Tylko w księgarniach jeszcze spokój. - Studenci pojawią się w połowie miesiąca, kiedy poznają listy lektur i topografię miasta - mówi Magdalena Kwiatkowska z księgarni PWN. I od razu pojawią się licznie. - Bo studenci nie chodzą pojedynczo - zauważa Kwiatkowska.

Nowy serwis studencki

Gdzie dobrze i tanio zjeść? Gdzie się leczyć? Jak poruszać się po Poznaniu: komunikacją publiczną, samochodem czy rowerem? Gdzie się ubrać tanio i modnie? Na te i wiele innych pytań odpowie nowy serwis studencki. Specjalnie dla Was przygotowali go inni poznańscy studenci.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

  • A gdyby Konin nagle najechał na Poznań... hektor_wektor 01.10.09, 10:41

    Może i przyjadą, ale Głośnej nie uratują. Generalnie potrzeby studentów wPoznaniu są dość przeciętne. Impreza na Starym Rynku, piwko w akademiku,impreza na chacie u kumpla. Koncerty... ok, »