Morderstwo na dworcu - dwie wersje
30.09.2009
, aktualizacja: 30.09.2009 18:14
21-latka na dworcu PKP zamordował 48-letni recydywista, który w więzieniach spędził połowę swojego życia. I tylko to jest pewne w tej sprawie.
21-letni Dawid zmarł we wtorek nad ranem w hali poznańskiego dworca PKP. Napastnik jednym, silnym uderzeniem nożem przebił mu płuco. Policja już po godzinie zatrzymała 48-letniego mieszkańca Szczecina. Andrzej W to recydywista - za kratkami spędził ponad 24 lata. W 1994 r. zaatakował nożem mężczyznę na ul. Półwiejskiej. Dostał 10 lat więzienia. W 2005 r. W. zaatakował nożycami mężczyznę na dworcu kolejowym w Szczecinie. Miał odpowiadać za próbę zabójstwa, ale ostatecznie kwalifikację zmieniono na ciężkie uszkodzenie ciała. W. dostał cztery lata więzienia - zakład karny opuścił w kwietniu tego roku.
Do Poznania przyjechał z Piły, gdzie odwiedził rodzinę. Zamieszkał w hotelu na Dębcu. We wtorek wieczorem kręcił się po dworcu.
Co wydarzyło się dalej? Wersja kolegów zabitego jest taka: recydywista szukał zaczepki z bezdomnymi. Gdy spotkał 14-latka żebrzącego na dworcu, wyciągnął nóż i zaczął mu grozić. 21-latek (także żebrzący na dworcu) miał stanąć w obronie kolegi i powiedzieć: "Taki jesteś odważny, to spróbuj ze mną."
Według tej wersji, W. odjechał taksówką do hotelu, zabrał nóż myśliwski i wrócił na dworzec. Tam odnalazł 21-latka i zabił.
Ale prowadzący śledztwo policjanci nabrali wątpliwości. Nieoficjalnie wiemy, że mogło być inaczej. 21-latek z kolegami miał zauważyć, że Andrzej W. ma pieniądze. Ten postawił chłopakom piwo w barze. Gdy chciał odejść, ci nie chcieli mu pozwolić. Potem szukali go po dworcu, odgrażając się, że mu "wpie....". Gdy nad ranem Andrzej W. zamówił taksówkę pod dworzec, 21-latek poszedł za nim. Wtedy 48-latek zaatakował.
Pewne jest jedno: Andrzej W. z dworca odjechał taksówką. Nóż wyrzucił pod hotelem. Był pijany.
W środę prokurator zarzucił Andrzejowi W. zabójstwo 21-latka. Wieczorem sąd aresztował 48-latka.
Prokurator zarzucił też zacieranie śladów taksówkarzowi, który wiózł Andrzeja W. - chodzi o usuwanie śladów krwi z tapicerki. Taksówkarz nie przyznaje się do winy. Dostał dozór policyjny.
- 9 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Śmierć na dworcu: Zabił recydywista
katarymark
30.09.09, 13:37
Witamniewiem gdzie takąstrone zgłosićmam małoletnie dzieci i ja i sąsiadki jest taka strona www.bloblo.pl/bluzgi obeli i co tylko świat przemocy i przekleństw wymyślito właśnie czytają »
-
Dwie wersje zabójstwa na dworcu
qv13
30.09.09, 19:06
|Pytam gdzie była policja .Policji niestety nie ma tam gdzie powinna być Przykład jeszcze nigdy nie spotkałem policji na garbarach w sobote rano lub w niedziele jak młodzi wychodza z klubow »
Najczęściej czytane24 htydzień




