Wielki festiwal: Poznań de Janeiro
28.09.2009
, aktualizacja: 28.09.2009 22:11
"Rock in Rio" w Poznaniu! Festiwal, na którym swoje wielkie koncerty grały takie tuzy światowego rocka jak Queen i Guns'n'Roses już w 2011 roku zagości w naszym mieście. Rok temu grali na nim m. in. Amy Winehouse czy Neil Young. Jest szansa, że już niedługo usłyszymy ich również w stolicy Wielkopolski
To bez wątpienia będzie impreza na wielką skalę. Jeśli weźmiemy pod uwagę ilość festiwalowych gości, to w historii Poznania raczej nie znajdziemy tak wielkiego wydarzenia związanego z kulturą. Festiwal "Rock in Rio" kilka razy naprawdę władał masową pop wyobraźnią na skalę globalną: tak było 24 lata temu, kiedy podczas jego pierwszej edycji dla 300 tysięcy Brazylijczyków grał zespół Queen w swojej szczytowej formie, tak było również w 1991 roku, kiedy koncert Guns'n'Roses na Maracanie z dnia na dzień stał się kanonicznym występem grupy i to właśnie z niego pochodzi najbardziej znane wykonanie "Knocking on Heavens Door", piosenki Boba Dylana zaadaptowanej do swojego repertuaru przez ekipę Axla Rose. Później festiwal zaczął pączkować, ma już swoje edycje w Lizbonie i Madrycie, a za dwa lata ma zagościć w Poznaniu. Włodarze miasta nie kryją dumy, że udało się go ściągnąć do stolicy Wielkopolski.
- Budujemy markę Poznania jako miasta, w którym odbywają się ważne wydarzenia na skalę europejską - deklaruje prezydent Poznania Ryszard Grobelny. A jego zastępca Sławomir Hinc dodaje: - To największa impreza muzyczna na świecie! Festiwal odbędzie się u nas co najmniej trzy razy, wczesnym latem 2011, 2013 i 2015 roku. Planujemy go na Torze Poznań. Impreza potrwa cztery dni, każdy z nich będzie poświęcony innemu gatunkowi muzyki. To propozycja dla całych rodzin. Spodziewamy się 150 tys. gości festiwalowych. Rock in Rio zapewni Poznaniowi wielką promocję na światową skalę - entuzjazmuje się wiceprezydent.
Chcą przebić Radiohead
Władze miasta podpisały już list intencyjny z brazylijską agencją For a Better World, która produkuje "Rock in Rio". Ściągnięcie imprezy do Poznania będzie kosztować 30 mln zł. - Musimy zbudować na Torze Poznań miasteczko festiwalowe. Utwardzimy nawierzchnię, żeby widzowie nie tonęli w błocie, kupimy przenośne toalety i sprzęt do nagłośnienia oraz dużą scenę dostosowaną do potrzeb gwiazd światowego formatu - wylicza wiceprezydent Hinc. - Te pieniądze zostaną w mieście, bo sprzęt będziemy wykorzystywać podczas innych dużych koncertów i przedsięwzięć kulturalnych, które odbędą się w Poznaniu. To długoterminowa inwestycja, taniej będzie kupić ten sprzęt, niż go wynająć. A w Tor Poznań i tak musimy zainwestować, bo podczas Euro 2012 chcemy urządzić tam strefę kibica i parking - dodaje.
Podczas październikowej sesji radni mają przegłosować przeznaczenie 30 mln zł na festiwalowe inwestycje. Jak tylko to zrobią, władze Poznania popiszą z Brazylijczykami ostateczną umowę. Wtedy też rozpoczną się rozmowy na temat gwiazd, które mają wystąpić w Poznaniu. Ale koszty organizacji Rock in Rio mogą nie skończyć się na 30 mln zł. - Musimy zagwarantować organizatorom, że festiwal Rock in Rio w Poznaniu ściągnie 100 tys. osób, czyli każdego dnia na Tor Poznań przyjdzie co najmniej 25 tys. widzów - mówi Sławomir Hinc. - Jeśli nam się to nie uda, będziemy musieli zapłacić odszkodowanie do kwoty 10 mln zł.
Co to oznacza? Jeśli organizatorzy sprzedadzą np. tylko 90 tys. biletów jednorazowych, to Poznań będzie musiał kupić brakujące 10 tys. - Ale nie obawiamy się takiej sytuacji. Sam koncert Radiohead zgromadził 30 tys. osób. A na festiwalu codziennie wystąpi kilka gwiazd takiego formatu - mówi Hinc.
Czy rzeczywiście? Na pewno na "Rock in Rio" grają artyści znani - w Madrycie rok temu można było usłyszeć Amy Winehouse, Neila Younga, albo zespół Franz Ferdinad, Shakirę, czy The Police - ale formuła festiwalu bardziej niż na artystyczną maestrię stawia na to, by impreza była wydarzeniem dla całych rodzin, swego rodzaju muzycznym piknikiem okraszonym muzyką wykonywaną przez medialne gwiazdy, dlatego rozstrzał stylistyczny jest spory - metal, pop, alternatywa - a i różnica poziomów między wykonawcami bywa całkiem duża.
Poznań był najlepszy
Co Poznań zyska na "Rock in Rio"? Doświadczenie w organizacji wielkich imprez, potrzebne nam przed Euro 2012. Festiwalowi goście napędzą gospodarkę miasta - zarobią hotelarze, restauratorzy, taksówkarze. Pieniądze zostawione przez turystów wrócą do budżetu miasta pod postacią większych podatków od przedsiębiorców. Agencja For a Better World pomiędzy festiwalami prowadzi programy społeczne dla mieszkańców. W Lizbonie i Madrycie (tam odbywały się poprzednie edycje festiwalu) posadziła 20 tys. drzew, by zrekompensować emisję dwutlenku węgla, którą spowodował festiwal. Kupowała też baterie słoneczne dla szkół, budowała place zabaw w zaniedbanych dzielnicach miasta. Na razie jednak nie wiadomo, co zrobi w Poznaniu. Ale Poznań najwięcej na zyskać pod względem promocyjnym. For a Better World na promocję każdej edycji Rock in Rio Poznań ma przeznaczyć ok. 10 mln euro i zorganizować aż 18-miesięczną kampanię reklamową w światowych mediach. - W skali Polski to kolosalna promocja - uważa wiceprezydent Hinc. - Dlatego o organizację festiwalu ubiegały się również Warszawa, Kraków i Wrocław. Poznań okazał się najlepszy.
Co stracimy na Rock in Rio? - W roku, w którym odbędzie się festiwal, prawdopodobnie nie zorganizujemy już koncertu z cyklu Poznań dla Ziemi - mówi prezydent Ryszard Grobelny. - Obie imprezy mają zresztą podobne, ekologiczne przesłanie.
Jak to się stało, że festiwal trafi do Poznania? Hinc: - Poszukiwaliśmy wydarzenia, które zwiększyłoby jakość poznańskiej oferty kulturalnej i byłoby głośne medialnie. Tak trafiliśmy na festiwal Rock in Rio. Wiedzieliśmy, że jego organizatorzy szukają partnerów w Europie Środkowo - Wschodniej, więc rozpoczęliśmy rozmowy. Zastanawialiśmy się też nad innymi propozycjami festiwali muzycznych, ale do Rock in Rio przekonała nas skala tego wydarzenia. To największa impreza muzyczna na świecie, deklasuje wszystkie inne festiwale. Gdyńskiego Open'er nie ma nawet co do tego porównywać.
"Gazeta": - A kto oceniał "Rock in Rio" pod względem poziomu artystycznego? Hinc: - Ludzie działający na niwie kulturalnej w Poznaniu, czyli m.in. przewodniczący Rady Miasta Grzegorz Ganowicz, radny PO Jurek Kubel i ja. Uznaliśmy, że wielkie nazwiska gwiazd, które występowały na poprzednich edycjach "Rock in Rio" świadczą o tym, że warto zainwestować w to przedsięwzięcie.
- Budujemy markę Poznania jako miasta, w którym odbywają się ważne wydarzenia na skalę europejską - deklaruje prezydent Poznania Ryszard Grobelny. A jego zastępca Sławomir Hinc dodaje: - To największa impreza muzyczna na świecie! Festiwal odbędzie się u nas co najmniej trzy razy, wczesnym latem 2011, 2013 i 2015 roku. Planujemy go na Torze Poznań. Impreza potrwa cztery dni, każdy z nich będzie poświęcony innemu gatunkowi muzyki. To propozycja dla całych rodzin. Spodziewamy się 150 tys. gości festiwalowych. Rock in Rio zapewni Poznaniowi wielką promocję na światową skalę - entuzjazmuje się wiceprezydent.
Chcą przebić Radiohead
Władze miasta podpisały już list intencyjny z brazylijską agencją For a Better World, która produkuje "Rock in Rio". Ściągnięcie imprezy do Poznania będzie kosztować 30 mln zł. - Musimy zbudować na Torze Poznań miasteczko festiwalowe. Utwardzimy nawierzchnię, żeby widzowie nie tonęli w błocie, kupimy przenośne toalety i sprzęt do nagłośnienia oraz dużą scenę dostosowaną do potrzeb gwiazd światowego formatu - wylicza wiceprezydent Hinc. - Te pieniądze zostaną w mieście, bo sprzęt będziemy wykorzystywać podczas innych dużych koncertów i przedsięwzięć kulturalnych, które odbędą się w Poznaniu. To długoterminowa inwestycja, taniej będzie kupić ten sprzęt, niż go wynająć. A w Tor Poznań i tak musimy zainwestować, bo podczas Euro 2012 chcemy urządzić tam strefę kibica i parking - dodaje.
Podczas październikowej sesji radni mają przegłosować przeznaczenie 30 mln zł na festiwalowe inwestycje. Jak tylko to zrobią, władze Poznania popiszą z Brazylijczykami ostateczną umowę. Wtedy też rozpoczną się rozmowy na temat gwiazd, które mają wystąpić w Poznaniu. Ale koszty organizacji Rock in Rio mogą nie skończyć się na 30 mln zł. - Musimy zagwarantować organizatorom, że festiwal Rock in Rio w Poznaniu ściągnie 100 tys. osób, czyli każdego dnia na Tor Poznań przyjdzie co najmniej 25 tys. widzów - mówi Sławomir Hinc. - Jeśli nam się to nie uda, będziemy musieli zapłacić odszkodowanie do kwoty 10 mln zł.
Co to oznacza? Jeśli organizatorzy sprzedadzą np. tylko 90 tys. biletów jednorazowych, to Poznań będzie musiał kupić brakujące 10 tys. - Ale nie obawiamy się takiej sytuacji. Sam koncert Radiohead zgromadził 30 tys. osób. A na festiwalu codziennie wystąpi kilka gwiazd takiego formatu - mówi Hinc.
Czy rzeczywiście? Na pewno na "Rock in Rio" grają artyści znani - w Madrycie rok temu można było usłyszeć Amy Winehouse, Neila Younga, albo zespół Franz Ferdinad, Shakirę, czy The Police - ale formuła festiwalu bardziej niż na artystyczną maestrię stawia na to, by impreza była wydarzeniem dla całych rodzin, swego rodzaju muzycznym piknikiem okraszonym muzyką wykonywaną przez medialne gwiazdy, dlatego rozstrzał stylistyczny jest spory - metal, pop, alternatywa - a i różnica poziomów między wykonawcami bywa całkiem duża.
Poznań był najlepszy
Co Poznań zyska na "Rock in Rio"? Doświadczenie w organizacji wielkich imprez, potrzebne nam przed Euro 2012. Festiwalowi goście napędzą gospodarkę miasta - zarobią hotelarze, restauratorzy, taksówkarze. Pieniądze zostawione przez turystów wrócą do budżetu miasta pod postacią większych podatków od przedsiębiorców. Agencja For a Better World pomiędzy festiwalami prowadzi programy społeczne dla mieszkańców. W Lizbonie i Madrycie (tam odbywały się poprzednie edycje festiwalu) posadziła 20 tys. drzew, by zrekompensować emisję dwutlenku węgla, którą spowodował festiwal. Kupowała też baterie słoneczne dla szkół, budowała place zabaw w zaniedbanych dzielnicach miasta. Na razie jednak nie wiadomo, co zrobi w Poznaniu. Ale Poznań najwięcej na zyskać pod względem promocyjnym. For a Better World na promocję każdej edycji Rock in Rio Poznań ma przeznaczyć ok. 10 mln euro i zorganizować aż 18-miesięczną kampanię reklamową w światowych mediach. - W skali Polski to kolosalna promocja - uważa wiceprezydent Hinc. - Dlatego o organizację festiwalu ubiegały się również Warszawa, Kraków i Wrocław. Poznań okazał się najlepszy.
Co stracimy na Rock in Rio? - W roku, w którym odbędzie się festiwal, prawdopodobnie nie zorganizujemy już koncertu z cyklu Poznań dla Ziemi - mówi prezydent Ryszard Grobelny. - Obie imprezy mają zresztą podobne, ekologiczne przesłanie.
Jak to się stało, że festiwal trafi do Poznania? Hinc: - Poszukiwaliśmy wydarzenia, które zwiększyłoby jakość poznańskiej oferty kulturalnej i byłoby głośne medialnie. Tak trafiliśmy na festiwal Rock in Rio. Wiedzieliśmy, że jego organizatorzy szukają partnerów w Europie Środkowo - Wschodniej, więc rozpoczęliśmy rozmowy. Zastanawialiśmy się też nad innymi propozycjami festiwali muzycznych, ale do Rock in Rio przekonała nas skala tego wydarzenia. To największa impreza muzyczna na świecie, deklasuje wszystkie inne festiwale. Gdyńskiego Open'er nie ma nawet co do tego porównywać.
"Gazeta": - A kto oceniał "Rock in Rio" pod względem poziomu artystycznego? Hinc: - Ludzie działający na niwie kulturalnej w Poznaniu, czyli m.in. przewodniczący Rady Miasta Grzegorz Ganowicz, radny PO Jurek Kubel i ja. Uznaliśmy, że wielkie nazwiska gwiazd, które występowały na poprzednich edycjach "Rock in Rio" świadczą o tym, że warto zainwestować w to przedsięwzięcie.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Poznań de Janeiro
zerber
29.09.09, 01:06
nie ma jak porządna inwestycja w toalety przenośne! Jak znalazł naunowocześniony Tor Poznań i strefe kibica podczas EURO! A po co myć ręce...TOI-TOIe są cool...Europa, ba... świat nas dzięki»
-
A co z noclegiem dla przynajmniej części tych...
mmmmmm000
29.09.09, 15:36
100 tyś. ludzi? Nie da się wybudować kibelków z prawdziwego zdarzenia (może i pryszniców) - wydając taką kasę na samą imprezę?»
-
Wielki festiwal: Poznań de Janeiro
pandemonium_5
29.09.09, 19:08
Ganowicz, Kubel, Hinc czy Ci panowie działający na niwie kulturalnej organizowali kiedykolwiek durzą imprezę masową czy tylko wydawali na nie pieniądze z budżetu miejskiego? Czy to są jacyś »
Najczęściej czytane24 htydzień




