Plac Wolności pełen rowerów
20.09.2009
, aktualizacja: 20.09.2009 22:09
Policzyliśmy poznańskich rowerzystów, którzy przyjechali na wezwanie "Gazety" i Radia Merkury na plac Wolności. W sobotę było nas 680! A petycję do władz miasta z żądaniem budowy nowych ścieżek rowerowych podpisało niemal pół tysiąca osób
Miejskie z koszykami, górskie z przerzutkami, szybkie z "ostrymi kołami", a za nimi holendry i składaki. Plac Wolności wypełnił się w sobotnie południe rowerami. Dzwoniły dzwonki, chrzęściły łańcuchy. "Gazeta" razem z Radiem Merkury i przy współpracy Urzędu Miasta zorganizowała wielkie liczenie poznańskich rowerzystów.
Wszystko rozpoczął rowerowy przejazd znad Malty, gdzie znajduje się Poznański Węzeł Rowerowy. W peletonie jechał Marcin Sapa, uczestnik tegorocznego Tour de France, gdzie kilka razy porywał się na brawurowe ucieczki. - W Poznaniu jechałem wolno, nikomu nie uciekałem - uśmiecha się Sapa. - Przejazd pokazał, jak wielu jest w Poznaniu rowerzystów. Promowaliśmy jazdę na dwóch kółkach i aktywny styl życia - dodaje kolarz.
W samo południe trzystuosobowy peleton wjechał na pl. Wolności. Kiedy rowerzyści ustawiali się do wspólnego zdjęcia, Sławomir Bajew z Radia Merkury zachęcał do podpisania petycji do władz Poznania z żądaniem budowy kolejnych ścieżek rowerowych. - Ścieżki służą nie tylko rowerzystom, ale też kierowcom i pieszym - mówił Bajew. - Rowerzyści, korzystając z nich, zmniejszają ruch na jezdniach. Nie będą też poruszać się po chodnikach - tłumaczył. Pod petycją podpisało się 484 rowerzystów. Podczas najbliższej sesji rady miasta przekażemy ją radnym i prezydentowi Ryszardowi Grobelnemu.
- Całe życie jeżdżę na dwóch kółkach i widzę, że sytuacja rowerzystów wygląda coraz gorzej. Dlatego podpisałem się pod petycją - mówi pan Tadeusz Olszewski. - Jeszcze w latach 60., 70. i 80. jeździłem po jezdniach. Ale z czasem zaczęło przybywać samochodów, na ulicach robiło się coraz ciaśniej. I teraz preferuję jazdę po chodniku, bo jezdnia jest dla rowerowych samobójców - uważa. - Kiedy czasem jeżdżę samochodem, to zwracam szczególną uwagę na rowerzystów na jezdni. Niestety większość kierowców ma nas za intruzów - dodaje Olszewski.
Pod petycją podpisał się też Arek Lewandowski. - Mieszkałem w Holandii i tam zaraziłem się rowerami. Wsiadasz i bez problemu jedziesz, dokąd chcesz. Nie tylko po miastach, ale też między nimi. Coś wspaniałego! - uśmiecha się i pokazuje pomarańczową koszulkę z Niderlandów. - Samochód trzymam pod domem, po Poznaniu zasuwam tylko na rowerze. I to bez przerwy, nawet przy minus 20 stopniach. To nic trudnego. Wystarczy ubrać się wtedy wygodnie, bo sama jazda grzeje. Ważne jest tylko, żeby założyć czapkę i rękawiczki - radzi.
Arek, podobnie jak wielu rowerzystów, czuje się w Polsce dyskryminowany. - Władze w Poznaniu niewiele robią, by poprawić warunki jazdy dla rowerzystów. Stawiają tylko na ułatwienia dla kierowców - narzeka. - Jeździłem dużo na rowerze po świecie. Od Polski gorsza jest Rosja. Ale dużo lepiej niż po Poznaniu jeździ po wielu chińskich miastach. Nie mówiąc już o zachodnich metropoliach - opowiada.
Ryszard Rakower, prezes Sekcji Rowerzystów Miejskich: - Jak w Poznaniu pojawią się ułatwienia dla rowerzystów, to pojawi się też tradycja jeżdżenia na rowerze. Musimy o te ułatwienia walczyć, wywierać presję na władzach miasta. Stąd właśnie takie akcje jak liczenie rowerzystów. Właśnie dzięki masowym akcjom w Gdańsku i Wrocławiu zmieniło się podejście tamtejszych władz do rowerzystów. Teraz czas na Poznań!
Po wspólnym zdjęciu poznańscy rowerzyści przejechali przez bramkę "Gazety". To właśnie wtedy policzyliśmy, ilu nas jest. W sobotnie popołudnie na pl. Wolności przyjechało aż 680 rowerzystów! - Powinniście powtórzyć liczenie, jak rozpocznie się rok akademicki - radzi Anita, studentka UAM. - Wtedy rowerzystów będzie jeszcze więcej - uważa.
Wszystko rozpoczął rowerowy przejazd znad Malty, gdzie znajduje się Poznański Węzeł Rowerowy. W peletonie jechał Marcin Sapa, uczestnik tegorocznego Tour de France, gdzie kilka razy porywał się na brawurowe ucieczki. - W Poznaniu jechałem wolno, nikomu nie uciekałem - uśmiecha się Sapa. - Przejazd pokazał, jak wielu jest w Poznaniu rowerzystów. Promowaliśmy jazdę na dwóch kółkach i aktywny styl życia - dodaje kolarz.
W samo południe trzystuosobowy peleton wjechał na pl. Wolności. Kiedy rowerzyści ustawiali się do wspólnego zdjęcia, Sławomir Bajew z Radia Merkury zachęcał do podpisania petycji do władz Poznania z żądaniem budowy kolejnych ścieżek rowerowych. - Ścieżki służą nie tylko rowerzystom, ale też kierowcom i pieszym - mówił Bajew. - Rowerzyści, korzystając z nich, zmniejszają ruch na jezdniach. Nie będą też poruszać się po chodnikach - tłumaczył. Pod petycją podpisało się 484 rowerzystów. Podczas najbliższej sesji rady miasta przekażemy ją radnym i prezydentowi Ryszardowi Grobelnemu.
- Całe życie jeżdżę na dwóch kółkach i widzę, że sytuacja rowerzystów wygląda coraz gorzej. Dlatego podpisałem się pod petycją - mówi pan Tadeusz Olszewski. - Jeszcze w latach 60., 70. i 80. jeździłem po jezdniach. Ale z czasem zaczęło przybywać samochodów, na ulicach robiło się coraz ciaśniej. I teraz preferuję jazdę po chodniku, bo jezdnia jest dla rowerowych samobójców - uważa. - Kiedy czasem jeżdżę samochodem, to zwracam szczególną uwagę na rowerzystów na jezdni. Niestety większość kierowców ma nas za intruzów - dodaje Olszewski.
Pod petycją podpisał się też Arek Lewandowski. - Mieszkałem w Holandii i tam zaraziłem się rowerami. Wsiadasz i bez problemu jedziesz, dokąd chcesz. Nie tylko po miastach, ale też między nimi. Coś wspaniałego! - uśmiecha się i pokazuje pomarańczową koszulkę z Niderlandów. - Samochód trzymam pod domem, po Poznaniu zasuwam tylko na rowerze. I to bez przerwy, nawet przy minus 20 stopniach. To nic trudnego. Wystarczy ubrać się wtedy wygodnie, bo sama jazda grzeje. Ważne jest tylko, żeby założyć czapkę i rękawiczki - radzi.
Arek, podobnie jak wielu rowerzystów, czuje się w Polsce dyskryminowany. - Władze w Poznaniu niewiele robią, by poprawić warunki jazdy dla rowerzystów. Stawiają tylko na ułatwienia dla kierowców - narzeka. - Jeździłem dużo na rowerze po świecie. Od Polski gorsza jest Rosja. Ale dużo lepiej niż po Poznaniu jeździ po wielu chińskich miastach. Nie mówiąc już o zachodnich metropoliach - opowiada.
Ryszard Rakower, prezes Sekcji Rowerzystów Miejskich: - Jak w Poznaniu pojawią się ułatwienia dla rowerzystów, to pojawi się też tradycja jeżdżenia na rowerze. Musimy o te ułatwienia walczyć, wywierać presję na władzach miasta. Stąd właśnie takie akcje jak liczenie rowerzystów. Właśnie dzięki masowym akcjom w Gdańsku i Wrocławiu zmieniło się podejście tamtejszych władz do rowerzystów. Teraz czas na Poznań!
Po wspólnym zdjęciu poznańscy rowerzyści przejechali przez bramkę "Gazety". To właśnie wtedy policzyliśmy, ilu nas jest. W sobotnie popołudnie na pl. Wolności przyjechało aż 680 rowerzystów! - Powinniście powtórzyć liczenie, jak rozpocznie się rok akademicki - radzi Anita, studentka UAM. - Wtedy rowerzystów będzie jeszcze więcej - uważa.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Plac Wolności pełen rowerów
zbycho_z_bogdanca
23.09.09, 21:17
Wrocław miastem przyjaznym dla rowerystów? Hahaha. Dobry żart. Ostatni przykład: miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,97796,7066315,Rowerzystow_konfrontacja_z_prezydentem.html»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
