Grobelizm, czyli tak się rządzi w Poznaniu
01.07.2011
, aktualizacja: 16.09.2009 21:01
Prezydent Ryszard Grobelny myśli tylko o maksymalizacji zysków miasta. Zapomina, że te zyski powinny pójść na polepszanie jakości życia poznaniaków. Najświeższy przykład - zmiany w strefie płatnego parkowania
ZOBACZ TAKŻE
- Grobelny: nie chcę podwyżek cen biletów, bo to lubię (03-12-09, 17:26)
- Ryszard Grobelny - kasjer, czy gospodarz Poznania? (01-07-11, 00:00)
- Polityczne jest apolityczne - tylko zdaniem Grobelnego (01-07-11, 00:00)
- Panie Prezydencie, gdyby mógł pan nie kandydować (01-07-11, 00:00)
- Poznaniacy rozumieją prezydenta Ryszarda Grobelnego (19-10-09, 21:46)
- Grobelny na rower! Wtedy wszyscy przyspieszymy (01-07-11, 00:00)
- Poznaniem rządzi quasi-polityczny dwór (01-07-11, 00:00)
Co nazywam grobelizmem? To realizowana od dłuższego czasu polityka władz Poznania, która zakłada maksymalizację zysków miasta kosztem sięgania do portfeli mieszkańców, a nawet obniżania jakości naszego życia.
Za trzy miesiące całe ścisłe centrum Poznania znajdzie się w najdroższej strefie parkowania. Kierowcy nie będą już zostawiać aut na jego obrzeżach, bo cena za postój będzie tam taka sama, jak w okolicach Starego Rynku. To doprowadzi do wzrostu natężenia ruchu w sercu miasta, który przecież - zgodnie z polityką transportową Poznania - powinien być wygaszany. A im większy ruch, tym szybciej będzie postępować degradacja śródmieścia. Mniej ludzi będzie chciało tam mieszkać, mniej robić interesy. Powiększenie czerwonej strefy parkowania na cały obszar centrum Poznania podważa jej pierwotny sens. Strefa przestanie regulować ruch. Ten krok to nic innego, jak sięganie do portfeli poznaniaków, ze szkodą dla miasta.
Podobnie wygląda sytuacja z poszerzeniem strefy o Jeżyce. Takie działanie nie sprawi, że kierowcy przestaną tam przyjeżdżać. Weźmy choćby klientów Starostwa Powiatowego przy ul. Jackowskiego. Oni nie mają innego wyboru niż auto. Rozwiązaniem dla nich byłaby budowa sieci parkingów typu Park&Ride na wlotach do miasta, wspólny dla całego powiatu bilet i wydłużenie linii tramwajowej z Ogrodów do al. Polskiej. Miasto ma takie plany, ale nie wiadomo, kiedy je zrealizuje. Właśnie na przyśpieszeniu tych inwestycji i rozwijaniu transportu publicznego powinny się skupić władze miasta. Bez tego wprowadzenie strefy na Jeżycach nie zmniejszy aż tak bardzo ruchu i może nie zatrzymać degradacji dzielnicy. Będą jedynie większe wpływy do budżetu.
Prezydent Ryszard Grobelny uważa, że wprowadzenie strefy będzie impulsem do tworzenia na Jeżycach nowych miejsc parkingowych, np. na podwórkach kamienic. Ale podwórka powinny służyć mieszkańcom, a nie samochodom! Powinny być oazami zieleni, które podnoszą jakość życia, a nie betonowymi parkingami. Mieszkańcy, by uciec przed strefą (identyfikatory dla nich kosztują ponad 100 zł rocznie), mogą domagać się od spółdzielni mieszkaniowych budowy nowych parkingów. Te będą powstawać kosztem terenów zielonych, innego miejsca nie ma. Na Jeżycach będzie coraz mniej zieleni i miejsc do odpoczynku, dzielnica dalej będzie się wyludniać i degenerować.
Innym przykładem grobelizmu jest sprawa parku Rataje. Prezydent nie chciał zastopować dewelopera, który zamierza postawić w sercu planowanego od dekad parku wielorodzinne osiedle. Wolał zabudowę mieszkaniową, bo ta przynosi wpływy z podatku od nieruchomości. A utrzymanie zieleni tylko kosztuje. Kiedy mieszkańcy Łaciny protestują przeciwko budowie kolejnego po Malcie centrum handlowego w ich okolicy, prezydent chwali projekt. On też przyniesie zyski z podatku od nieruchomości.
Prezydent Ryszard Grobelny jest ekonomistą i myśli o maksymalizacji wpływów do budżetu miasta. Szkoda, że nie zastanawia się, jak przekuć te wpływy na polepszanie jakości życia poznaniaków. Mógłby przecież obiecać mieszkańcom Jeżyc: będziecie mieszkać w strefie, zapłacicie za identyfikatory, ale w zamian za to wyremontujemy wam chodniki i jezdnie, które są w waszej dzielnicy w katastrofalnym stanie. Mieszkańcy Łaciny mogliby się zgodzić na kolejne centrum handlowe w sąsiedztwie, gdyby prezydent powiedział im: za podatki, które wpłyną od tej inwestycji, zbudujemy wam drogi, chodniki, szkoły i przedszkola, których brakuje w waszej okolicy. Poznaniacy może zaakceptowaliby droższe parkowanie w centrum, gdyby spadły ceny biletów MPK, gdyby widzieli, że buduje się nowe trasy tramwajowe (w kolejce czekają choćby tramwaj na Ratajczaka czy do Naramowic). Prezydent dałby im w zamian alternatywę: zostawcie auto w domu, nie pchajcie się do centrum, taniej i szybciej dojedziecie komunikacją publiczną.
Fundamentalną wadą grobelizmu jest to, że prezydent wciąż sięga do naszego portfela, często kosztem jakości życia w Poznaniu. Coraz więcej mieszkańców nie widzi, by te pieniądze wracały do nich w postaci inwestycji, które są w mieście najbardziej potrzebne.
Za trzy miesiące całe ścisłe centrum Poznania znajdzie się w najdroższej strefie parkowania. Kierowcy nie będą już zostawiać aut na jego obrzeżach, bo cena za postój będzie tam taka sama, jak w okolicach Starego Rynku. To doprowadzi do wzrostu natężenia ruchu w sercu miasta, który przecież - zgodnie z polityką transportową Poznania - powinien być wygaszany. A im większy ruch, tym szybciej będzie postępować degradacja śródmieścia. Mniej ludzi będzie chciało tam mieszkać, mniej robić interesy. Powiększenie czerwonej strefy parkowania na cały obszar centrum Poznania podważa jej pierwotny sens. Strefa przestanie regulować ruch. Ten krok to nic innego, jak sięganie do portfeli poznaniaków, ze szkodą dla miasta.
Podobnie wygląda sytuacja z poszerzeniem strefy o Jeżyce. Takie działanie nie sprawi, że kierowcy przestaną tam przyjeżdżać. Weźmy choćby klientów Starostwa Powiatowego przy ul. Jackowskiego. Oni nie mają innego wyboru niż auto. Rozwiązaniem dla nich byłaby budowa sieci parkingów typu Park&Ride na wlotach do miasta, wspólny dla całego powiatu bilet i wydłużenie linii tramwajowej z Ogrodów do al. Polskiej. Miasto ma takie plany, ale nie wiadomo, kiedy je zrealizuje. Właśnie na przyśpieszeniu tych inwestycji i rozwijaniu transportu publicznego powinny się skupić władze miasta. Bez tego wprowadzenie strefy na Jeżycach nie zmniejszy aż tak bardzo ruchu i może nie zatrzymać degradacji dzielnicy. Będą jedynie większe wpływy do budżetu.
Prezydent Ryszard Grobelny uważa, że wprowadzenie strefy będzie impulsem do tworzenia na Jeżycach nowych miejsc parkingowych, np. na podwórkach kamienic. Ale podwórka powinny służyć mieszkańcom, a nie samochodom! Powinny być oazami zieleni, które podnoszą jakość życia, a nie betonowymi parkingami. Mieszkańcy, by uciec przed strefą (identyfikatory dla nich kosztują ponad 100 zł rocznie), mogą domagać się od spółdzielni mieszkaniowych budowy nowych parkingów. Te będą powstawać kosztem terenów zielonych, innego miejsca nie ma. Na Jeżycach będzie coraz mniej zieleni i miejsc do odpoczynku, dzielnica dalej będzie się wyludniać i degenerować.
Innym przykładem grobelizmu jest sprawa parku Rataje. Prezydent nie chciał zastopować dewelopera, który zamierza postawić w sercu planowanego od dekad parku wielorodzinne osiedle. Wolał zabudowę mieszkaniową, bo ta przynosi wpływy z podatku od nieruchomości. A utrzymanie zieleni tylko kosztuje. Kiedy mieszkańcy Łaciny protestują przeciwko budowie kolejnego po Malcie centrum handlowego w ich okolicy, prezydent chwali projekt. On też przyniesie zyski z podatku od nieruchomości.
Prezydent Ryszard Grobelny jest ekonomistą i myśli o maksymalizacji wpływów do budżetu miasta. Szkoda, że nie zastanawia się, jak przekuć te wpływy na polepszanie jakości życia poznaniaków. Mógłby przecież obiecać mieszkańcom Jeżyc: będziecie mieszkać w strefie, zapłacicie za identyfikatory, ale w zamian za to wyremontujemy wam chodniki i jezdnie, które są w waszej dzielnicy w katastrofalnym stanie. Mieszkańcy Łaciny mogliby się zgodzić na kolejne centrum handlowe w sąsiedztwie, gdyby prezydent powiedział im: za podatki, które wpłyną od tej inwestycji, zbudujemy wam drogi, chodniki, szkoły i przedszkola, których brakuje w waszej okolicy. Poznaniacy może zaakceptowaliby droższe parkowanie w centrum, gdyby spadły ceny biletów MPK, gdyby widzieli, że buduje się nowe trasy tramwajowe (w kolejce czekają choćby tramwaj na Ratajczaka czy do Naramowic). Prezydent dałby im w zamian alternatywę: zostawcie auto w domu, nie pchajcie się do centrum, taniej i szybciej dojedziecie komunikacją publiczną.
Fundamentalną wadą grobelizmu jest to, że prezydent wciąż sięga do naszego portfela, często kosztem jakości życia w Poznaniu. Coraz więcej mieszkańców nie widzi, by te pieniądze wracały do nich w postaci inwestycji, które są w mieście najbardziej potrzebne.
- 65 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
56 głosów
-
Grobelizm, czyli tak się rządzi w Poznaniu
taxigold-poznan
17.09.09, 09:38
Jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził»
-
Precz z Grobelnym! Ten prostak może i mógłby
dr.europa
17.09.09, 11:10
zarządzać jakąś wsią pod Poznaniem (gdzie zapewne mieszka) ale zupełnie się nie nadaje do funkcji, którą obecnie sprawuje. Poznań to nie park maszynowy!»
-
Re: Grobelizm, czyli tak się rządzi w Poznaniu
annamariaj
17.09.09, 11:47
Nareszcie! Oby więcej takich tekstów! Złe decyzje władz należy piętnować z całąsiłą (vide strefy parkowania, budowa centrów handlowych (Malta, Łacina),mieszkaniówek w miejsce parków, itd.). »
Najczęściej czytane24 htydzień




