Biedronko płacz i płać

Michał Kopiński
30.06.2011 , aktualizacja: 10.09.2009 17:09
A A A Drukuj
Jeronimo Martins nie miało prawa pobierać od swoich dostawców tzw. opłat półkowych - stwierdził poznański sąd apelacyjny. Koncern z Kostrzyna musi zapłacić współwłaścicielce upadłej firmy Bogart ponad 400 tys. zł
Problemy olsztyńskiej firmy Bogart, prowadzonej przez małżeństwo Gollentów, dały początek Stowarzyszeniu Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe "Biedronka". Zrobiło się o nim głośno kiedy kilka lat temu do przedsiębiorców dołączyli byli pracownicy Biedronek. Ci masowo pozywali właściciela dyskontów - Jeronimo Martins Dystrybucja - za niewypłacanie nadgodzin i pracę ponad siły. Najbardziej znana Bożena Łopacka z Elbląga wygrała przed sądem 26 tys. zł za 2,5 tys. nadgodzin.

Walkę z JMD zaczęli jednak dostawcy, a konkretnie Bogart. - Współpraca z Jeronimo skończyła się dla nas fatalnie - opowiada Edward Gollent, współwłaściciel firmy. - Produkowaliśmy dla nich szampony, płyny do naczyń i do kąpieli. Z czasem zaczęliśmy dostawać dziwne faktury, np. za reklamowanie naszych produktów w sklepowych gazetkach, czy imprezy promocyjne.

Tzw. opłaty półkowe - czyli za wystawienie produktów na sprzedaż i za wszystko, co nie jest marżą handlową - są od kilku lat nielegalne. A i wcześniej, mimo braku szczegółowych przepisów, handlowcy uważali je za bezprawne. - Sprzedawca ma prawo wyłącznie do marży, za nic innego pieniędzy brać nie może - tłumaczy mecenas Lech Obara, który od lat reprezentuje klientów walczących z wielkimi sieciami, m.in. Gollentów.

Sprawa firmy Bogart jest szczególna, bo JMD wystawiało jej faktury "półkowe" za promocję czy reklamę produktów - co już jest niedozwolone - ale w dodatku żadnej promocji nie robiło. - Płaciliśmy na przykład za reklamę naszych produktów w sklepowej gazetce, podczas gdy żadnej reklamy tam nie było. Koncern nie próbował nawet stwarzać pozorów, po prostu wyciągał z nas pieniądze - mówi Edward Gollent.

W maju br. poznański sąd okręgowy stwierdził, że Bogusławie Kurto-Gollent, współwłaścicielce upadłej firmy, należy się zwrot 181 tys. zł - a z odsetkami ponad 400 tys. zł - wymuszonych przez JMD opłat.

W czwartek sąd apelacyjny prawomocnie ten wyrok podtrzymał. - Sąd stwierdził, że mieliśmy do czynienia z nieuczciwą konkurencją - powiedział "Gazecie" mec. Obara.

Rzecznik JMD Paweł Tymiński odmówił komentarza.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy