Matka Róży potwierdza: Nie wiedziałam o sterylizacji

Piotr Żytnicki
01.09.2009 , aktualizacja: 01.09.2009 21:45
A A A Drukuj
Ani przed, ani po cesarskim cięciu lekarze nie powiedzieli mi nic o sterylizacji - zeznała wczoraj w prokuraturze Wioletta Woźna, którą ubezpłodniono w szpitalu bez pytania.
O rodzinie Szwaków z Błot Wielkich w Wielkopolsce piszemy od trzech tygodni. Sześć dni po narodzinach małej Róży sąd - na podstawie opinii szpitala i kuratorki - odebrał im dziecko, tłumacząc to bałaganem w domu, nieporadnością rodziców i "prawdopodobnym upośledzeniem matki" Wioletty Woźnej.

W piątek napisaliśmy, że podczas porodu w szamotulskim szpitalu lekarze wysterylizowali kobietę, przecinając jej jajowody. Nie zapytali jej o zdanie. Po artykule "Gazety" prokuratura rozpoczęła śledztwo.

Wczoraj w Szamotułach prokurator przesłuchał Wiolettę Woźną i jej konkubenta, ojca Róży, Władysława Szwaka. - Kobieta przyznała, że w szpitalu podpisała "jakieś dokumenty", ale nie pamięta dokładnie, co w nich było. Lekarze mówili jej jedynie o cesarskim cięciu i była to dla niej nowość, bo do tej pory poprzednie dzieci rodziła siłami natury - mówi rzecznik poznańskiej prokuratury Magdalena Mazur-Prus.

A co ze sterylizacją? Matka Róży powtórzyła prokuratorowi to samo, co mówiła "Gazecie": ani przed, ani po zabiegu nikt nie poinformował jej o ubezpłodnieniu. O tym, że nie będzie mogła mieć dzieci, dowiedziała się dopiero z karty informacyjnej, którą otrzymała, wychodząc szpital.

Przesłuchani w piątek lekarze z oddziału położniczo-ginekologicznego utrzymują, że mieli prawo wysterylizować kobietę. Składając zeznania, powoływali się na zgodę na zabieg, którą podpisała matka Róży. Ich zdaniem, zgoda dotyczyła cesarskiego cięcia i tzw. rozszerzonego zabiegu.

Jednak zdaniem prawników, których cytowała "Gazeta", lekarze mogliby wysterylizować kobietę bez jej wiedzy i zgody jedynie, gdyby istniało bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

Czy w tym wypadku tak było? Jeszcze w czwartek zastępca ordynatora mówiła "Gazecie" Elżbieta Nosek - Nie. Byłoby [zagrożone] dopiero, gdyby jeszcze raz zaszła w ciążę.

Rzecznik prokuratury: - Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów. Nie wykluczamy powołania biegłych.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Matka Róży potwierdza: Nie wiedziałam o steryli... oldnick5 03.09.09, 16:47

    Przyjmijmy, że "niespodziewany rozwój sytuacji operacyjnej" (cokolwiek by to znaczyło) spowodował nagłe zagrożenie życia pacjentki. W jaki sposób przecięcie jajowodów może zmniejszyć to »

  • nie no zwykły bandytyzm kuntonajnofsze 17.09.09, 12:30

    dają kobiecie dokument do podpisania w którym ona zgadza się na cesarkę, apotem jeszcze pyskują że sama zgodziła się na strylizację. No bandytyzmpierwszej wody, nie dość że sędziowie »