'Lekarze nie mówili mi o sterylizacji'
01.09.2009
, aktualizacja: 01.09.2009 23:07
Ani przed, ani po zabiegu lekarze nie powiedzieli mi o sterylizacji - zeznała w prokuraturze Wioletta Woźna, którą ubezpłodniono bez pytania
ZOBACZ TAKŻE
- Rodzice Róży czekają na decyzje sądu (31-08-09, 20:50)
- Prokurator sprawdza sterylizację mamy Róży (28-08-09, 23:00)
- Mamę małej Róży wysterylizowano bez jej zgody (28-08-09, 07:00)
- Uchylono postanowienie u umorzeniu sprawy sterylizacji Wioletty Woźnej (25-01-10, 13:03)
- Sterylizacja bez pytania: śledztwo do poprawki (25-01-10, 12:23)
- Sterylizacja matki Róży: wyniki śledztwa za 2 miesiące (27-10-09, 17:58)
- Biegli: Róża powinna wrócić do biologicznych rodziców (14-09-09, 18:30)
- Minister sprawiedliwości o Róży Szwak (26-08-09, 21:04)
- Róża nie wróciła do domu (21-08-09, 21:22)
- Zabrano jej czworo dzieci. Czy odbiorą też Różę? (11-08-09, 21:36)
- Sąd zabrał dziecko, bo w domu był bałagan (05-08-09, 09:17)
RAPORTY
O rodzinie Szwaków z Błot Wielkich w Wielkopolsce piszemy od trzech tygodni. Sześć dni po narodzinach sąd - na podstawie opinii szpitala i kuratorki - odebrał im dziecko, tłumacząc to bałaganem w domu, nieporadnością rodziców i "prawdopodobnym upośledzeniem matki".
W piątkowej "Gazecie" napisaliśmy, że, że podczas porodu w szamotulskim szpitalu lekarze wysterylizowali kobietę, przecinając jej jajowody. Nie zapytali jej o zdanie.
Po naszym artykule prokuratura rozpoczęła śledztwo. Dzisiaj Wioletta Woźna składała zeznania w szamotulskiej prokuraturze. - Przyznała, że podpisała jakieś dokumenty, ale nie pamięta dokładnie, co w nich było. Lekarze mówili jej jedynie o cesarskim cięciu i była to dla niej nowość, bo do tej pory poprzednie dzieci rodziła siłami natury - relacjonuje rzecznik poznańskiej prokuratury Magdalena Mazur-Prus.
A co ze sterylizacją? Woźna powtórzyła prokuratorowi to samo, co mówiła wcześniej "Gazecie": ani przed, ani po zabiegu nikt nie informował jej o ubezpłodnieniu. Dowiedziała się o tym dopiero z karty wypisu, którą otrzymała, opuszczając szpital.
Przesłuchani w ostatni piątek lekarze z oddziału położniczo-ginekologicznego utrzymują, że mieli prawo wysterylizować kobietę. Składając zeznania, powoływali się na zgodę na zabieg, którą podpisała matka Róży. Ich zdaniem zgoda dotyczyła cesarskiego cięcia i tzw. rozszerzonego zabiegu.
Jednak zdaniem prawników, których cytowała "Gazeta", lekarze mogliby wysterylizować kobietę bez jej wiedzy i zgody jedynie, gdyby istniało bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
Czy w tym wypadku tak było? Jeszcze w czwartek zastępca ordynatora Elżbieta Nosek mówiła "Gazecie": - Nie. Byłoby [zagrożone] dopiero, gdyby jeszcze raz zaszła w ciążę.
Rzecznik prokuratury: - Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów. Nie wykluczamy powołania biegłych.
W piątkowej "Gazecie" napisaliśmy, że, że podczas porodu w szamotulskim szpitalu lekarze wysterylizowali kobietę, przecinając jej jajowody. Nie zapytali jej o zdanie.
Po naszym artykule prokuratura rozpoczęła śledztwo. Dzisiaj Wioletta Woźna składała zeznania w szamotulskiej prokuraturze. - Przyznała, że podpisała jakieś dokumenty, ale nie pamięta dokładnie, co w nich było. Lekarze mówili jej jedynie o cesarskim cięciu i była to dla niej nowość, bo do tej pory poprzednie dzieci rodziła siłami natury - relacjonuje rzecznik poznańskiej prokuratury Magdalena Mazur-Prus.
A co ze sterylizacją? Woźna powtórzyła prokuratorowi to samo, co mówiła wcześniej "Gazecie": ani przed, ani po zabiegu nikt nie informował jej o ubezpłodnieniu. Dowiedziała się o tym dopiero z karty wypisu, którą otrzymała, opuszczając szpital.
Przesłuchani w ostatni piątek lekarze z oddziału położniczo-ginekologicznego utrzymują, że mieli prawo wysterylizować kobietę. Składając zeznania, powoływali się na zgodę na zabieg, którą podpisała matka Róży. Ich zdaniem zgoda dotyczyła cesarskiego cięcia i tzw. rozszerzonego zabiegu.
Jednak zdaniem prawników, których cytowała "Gazeta", lekarze mogliby wysterylizować kobietę bez jej wiedzy i zgody jedynie, gdyby istniało bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
Czy w tym wypadku tak było? Jeszcze w czwartek zastępca ordynatora Elżbieta Nosek mówiła "Gazecie": - Nie. Byłoby [zagrożone] dopiero, gdyby jeszcze raz zaszła w ciążę.
Rzecznik prokuratury: - Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów. Nie wykluczamy powołania biegłych.
- 38 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
za PiS nie pozwalali na aborcje, PO sterylizuje
awe
01.09.09, 21:38
bez pytania. tyaka analogia po medialnej sprawie pani Tysiąc»
-
To na zdjeciu to jest ich gospodarstwo?
renepoznan
01.09.09, 23:18
Rany boskie. Zaczynam rozumieć dlaczego kurator tak postąpił.»
-
'Lekarze nie mówili mi o sterylizacji'
ksantypasokrates
02.09.09, 01:03
Jedna sprawa prawa pacjenta !!!! I o tym trzeba glosno mowic !!!druga sprawa to plodzenie dzieci bez :rozumu; i o tym tez trzeba mowic iuswiadamiac , bo z tym to u nas slabiutenko aż wstyd»
Najczęściej czytane24 htydzień




