Mamę małej Róży wysterylizowano bez jej zgody
28.08.2009
, aktualizacja: 27.08.2009 23:31
Kobietę podczas porodu wysterylizowano, bez jej zgody i wiedzy. Potem odebrano noworodka
ZOBACZ TAKŻE
- Rodzice Róży czekają na decyzje sądu (31-08-09, 20:50)
- Decyzja sądu: Róża wraca do rodziców! (15-09-09, 14:49)
- Prokurator sprawdza sterylizację mamy Róży (28-08-09, 23:00)
- Sąd przyspieszy decyzję w sprawie Szwaków (04-09-09, 20:17)
- Jest opinia. Róża powinna wrócić do rodziców (03-09-09, 14:40)
- Mała Róża z Błot Wielkich - jej rodzeństwo wciąż żyje w strachu (17-09-10, 07:32)
- Sterylizacja bez pytania. Będą zarzuty? (21-08-10, 10:00)
- Nowy kłopot Szwaków: zabrali im zwierzęta (26-05-10, 21:29)
- Sterylizacja bez pytania: śledztwo do poprawki (25-01-10, 12:23)
- Wysterylizowana, bo nie stosowałaby antykoncepcji (03-12-09, 12:10)
- Sterylizacja matki Róży: wyniki śledztwa za 2 miesiące (27-10-09, 17:58)
- Ojciec Róży: Wreszcie! (15-09-09, 21:41)
- Rosną szanse na powrót małej Róży do domu! (03-09-09, 20:40)
- 'Lekarze nie mówili mi o sterylizacji' (01-09-09, 13:31)
- Sterylizacja bez pytania - wszczęto śledztwo (28-08-09, 09:57)
- Komentarz (28-08-09, 00:00)
- Minister sprawiedliwości o Róży Szwak (26-08-09, 21:04)
- Róża nie wróciła do domu (21-08-09, 21:22)
- "Decyzja o odebraniu Róży była pochopna" (13-08-09, 13:36)
- Zabrano jej czworo dzieci. Czy odbiorą też Różę? (11-08-09, 21:36)
- Sąd zabrał dziecko, bo w domu był bałagan (05-08-09, 09:17)
- Kiedy przyjechałem do szpitala, powiedzieli, że mam zabrać tylko Wiolettę, a naszego dziecka nam nie dadzą. Nie wiedziałem, co robić. Zacząłem krzyczeć, nie chciałem stamtąd wyjść, powiedzieli, że wezwą policję - opowiada Władysław Szwak. - Pojechaliśmy do domu, byliśmy zszokowani. I dopiero potem, po jakimś czasie, mówię do Wioletty: "Pokaż ten wypis ze szpitala". Czytam, że cesarskie cięcie. I że ubezpłodnienie.
- Nie chciałam dowierzać... - mówi Wioletta Woźna, matka Róży.
- Nic mi w szpitalu nie powiedziano. Nikt z nami o tym nie rozmawiał - nie rozumie Władysław Szwak.
- Dali mi do podpisania przed porodem zgodę na cesarskie cięcie, ale o tym, że ubezpłodnienie nic nie mówili, dopiero w domu, jak Władysław przeczytał, to się dowiedziałam, że to zrobili - mówi pani Wioletta.
Co się stało w szpitalu?
O rodzinie Szwaków z Błot Wielkich piszemy od trzech tygodni. Sześć dni po narodzinach sąd - na podstawie opinii szpitala i kuratorki - odebrał im dziecko, tłumacząc to bałaganem w domu i nieporadnością rodziców. Lekarze w szpitalu podali matce środki na powstrzymanie laktacji, a piersi kazali ścisnąć. W Sądzie Rejonowym w Szamotułach toczy się sprawa o odebranie im praw rodzicielskich, noworodek jest w rodzinie zastępczej. Przeciwko odebraniu Róży wystąpił rzecznik praw dziecka - w środę złożył kolejny wniosek o "uchylenie w trybie nagłym decyzji sądu o umieszczeniu dziewczynki w rodzinie zastępczej i o jej powrót do domu". Miejscowy proboszcz, sołtys i 300 sąsiadów wysłali apel o pomoc Szwakom do ministra sprawiedliwości, prezydenta i premiera.
Tyle wiadomo było do tej pory. Teraz okazuje się, że lekarze podczas porodu kobietę wysterylizowali.
Władysław Szwak: - Czemu nic nie powiedzieli? Dlaczego to zrobili?
Lekarze tłumaczą, że sterylizując Wiolettę Woźną, kierowali się jej dobrem.
- Macica była uszkodzona, przy następnym porodzie mogłaby pęknąć - mówi Elżbieta Nosek, zastępca ordynatora oddziału położniczo-ginekologicznego w Szamotułach. - Nie mogliśmy zapytać pacjentki o zgodę. Była uśpiona. Trzeba by ją wybudzić z narkozy... Narazilibyśmy ją na kolejną operację.
Barbara Kaczmarek, ordynator oddziału, która przeprowadzała operację, twierdzi, że już po wszystkim poinformowała Wiolettę Woźną o sterylizacji: - Poród był trudny. Kosztował mnie dużo zdrowia. Byłam szczęśliwa, że matka ośmiorga dzieci żyje, jest cała i zdrowa.
Sterylizacja w Polsce jest zabroniona. Można ją wykonać tylko wtedy, jeśli życie lub zdrowie pacjenta jest bezpośrednio zagrożone. Czy tak było w tym przypadku? - Nie. Byłoby w przyszłości, gdyby jeszcze raz zaszła w ciążę - mówi Nosek.
Sprawa dla prokuratora
- To skandal - ocenia Adam Sandauer, przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere w Warszawie. - Takich rzeczy, nawet dla ochrony zdrowia lub życia, robić nie wolno. Nie bez zgody pacjentki. Wiedzieli przecież, że to ósma ciąża tej kobiety, dlaczego licząc się z ewentualnymi powikłaniami, nie porozmawiano z nią o tym przed operacją?
- Na każdy zabieg powinna być zgoda pacjenta - przyznaje Tomasz Korosz, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie.
Prof. Marian Filar, karnista: - Lekarze balansowali na cienkiej linii i moim zdaniem ją przekroczyli. Nie przekonuje mnie argument, że ratowali życie i zdrowie kobiety, bo w momencie zabiegu żadnego bezpośredniego zagrożenia nie było. A fakt, że takie zagrożenie nieuchronnie wystąpiłoby w przyszłości? A dlaczego nieuchronnie? Czy ktoś tę kobietę zmuszałby do zajścia w ciążę? Gdyby chciała, to by to zrobiła. Lekarze bez jej zgody nie mogli jej tego prawa odebrać. Tutaj posunęli się za daleko. Dokonali zmian nieodwracalnych, podczas gdy bezpośredniego zagrożenia zdrowia czy życia nie było.
Prof. Wiktor Osiatyński, socjolog i prawnik: - Nie mam problemu z moralną oceną tej sytuacji. Naruszono godność tej kobiety. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest wykształconym profesorem uniwersytetu, czy człowiekiem z rynsztoka. Każdy ma takie same prawa. I ta kobieta, gdyby chciała, mogłaby jeszcze raz zajść w ciążę i umrzeć. A tłumaczenie, że lekarze działali dla jej dobra? Kiedyś sterylizowano Cyganów i też mówiono, że to dla ich dobra.
Prof. Magdalena Środa, etyk: - Zabieg sterylizacji powinien być wyborem. To przypadek potraktowania kobiety jak przedmiotu.
O sprawie powiadomiliśmy rzecznika praw obywatelskich. - Najprawdopodobniej zajmiemy się nią w aspekcie karnym - mówi Marta Kukowska z biura rzecznika.
- Nie chcę niczego sugerować, ale zainteresowanie prokuratury na pewno nie byłoby tu bezzasadne - uważa prof. Filar. Pełnomocnik rodziny mec. Małgorzata Heller-Kaczmarska już zapowiedziała, że dziś powiadomi prokuraturę o popełnieniu przestępstwa przez lekarzy ze szpitala w Szamotułach.
Za pozbawienie płodności grozi 10 lat więzienia, a za wykonanie zabiegu bez zgody pacjenta - dwa lata.
- Nie chciałam dowierzać... - mówi Wioletta Woźna, matka Róży.
- Nic mi w szpitalu nie powiedziano. Nikt z nami o tym nie rozmawiał - nie rozumie Władysław Szwak.
- Dali mi do podpisania przed porodem zgodę na cesarskie cięcie, ale o tym, że ubezpłodnienie nic nie mówili, dopiero w domu, jak Władysław przeczytał, to się dowiedziałam, że to zrobili - mówi pani Wioletta.
Co się stało w szpitalu?
O rodzinie Szwaków z Błot Wielkich piszemy od trzech tygodni. Sześć dni po narodzinach sąd - na podstawie opinii szpitala i kuratorki - odebrał im dziecko, tłumacząc to bałaganem w domu i nieporadnością rodziców. Lekarze w szpitalu podali matce środki na powstrzymanie laktacji, a piersi kazali ścisnąć. W Sądzie Rejonowym w Szamotułach toczy się sprawa o odebranie im praw rodzicielskich, noworodek jest w rodzinie zastępczej. Przeciwko odebraniu Róży wystąpił rzecznik praw dziecka - w środę złożył kolejny wniosek o "uchylenie w trybie nagłym decyzji sądu o umieszczeniu dziewczynki w rodzinie zastępczej i o jej powrót do domu". Miejscowy proboszcz, sołtys i 300 sąsiadów wysłali apel o pomoc Szwakom do ministra sprawiedliwości, prezydenta i premiera.
Tyle wiadomo było do tej pory. Teraz okazuje się, że lekarze podczas porodu kobietę wysterylizowali.
Władysław Szwak: - Czemu nic nie powiedzieli? Dlaczego to zrobili?
Lekarze tłumaczą, że sterylizując Wiolettę Woźną, kierowali się jej dobrem.
- Macica była uszkodzona, przy następnym porodzie mogłaby pęknąć - mówi Elżbieta Nosek, zastępca ordynatora oddziału położniczo-ginekologicznego w Szamotułach. - Nie mogliśmy zapytać pacjentki o zgodę. Była uśpiona. Trzeba by ją wybudzić z narkozy... Narazilibyśmy ją na kolejną operację.
Barbara Kaczmarek, ordynator oddziału, która przeprowadzała operację, twierdzi, że już po wszystkim poinformowała Wiolettę Woźną o sterylizacji: - Poród był trudny. Kosztował mnie dużo zdrowia. Byłam szczęśliwa, że matka ośmiorga dzieci żyje, jest cała i zdrowa.
Sterylizacja w Polsce jest zabroniona. Można ją wykonać tylko wtedy, jeśli życie lub zdrowie pacjenta jest bezpośrednio zagrożone. Czy tak było w tym przypadku? - Nie. Byłoby w przyszłości, gdyby jeszcze raz zaszła w ciążę - mówi Nosek.
Sprawa dla prokuratora
- To skandal - ocenia Adam Sandauer, przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere w Warszawie. - Takich rzeczy, nawet dla ochrony zdrowia lub życia, robić nie wolno. Nie bez zgody pacjentki. Wiedzieli przecież, że to ósma ciąża tej kobiety, dlaczego licząc się z ewentualnymi powikłaniami, nie porozmawiano z nią o tym przed operacją?
- Na każdy zabieg powinna być zgoda pacjenta - przyznaje Tomasz Korosz, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie.
Prof. Marian Filar, karnista: - Lekarze balansowali na cienkiej linii i moim zdaniem ją przekroczyli. Nie przekonuje mnie argument, że ratowali życie i zdrowie kobiety, bo w momencie zabiegu żadnego bezpośredniego zagrożenia nie było. A fakt, że takie zagrożenie nieuchronnie wystąpiłoby w przyszłości? A dlaczego nieuchronnie? Czy ktoś tę kobietę zmuszałby do zajścia w ciążę? Gdyby chciała, to by to zrobiła. Lekarze bez jej zgody nie mogli jej tego prawa odebrać. Tutaj posunęli się za daleko. Dokonali zmian nieodwracalnych, podczas gdy bezpośredniego zagrożenia zdrowia czy życia nie było.
Prof. Wiktor Osiatyński, socjolog i prawnik: - Nie mam problemu z moralną oceną tej sytuacji. Naruszono godność tej kobiety. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest wykształconym profesorem uniwersytetu, czy człowiekiem z rynsztoka. Każdy ma takie same prawa. I ta kobieta, gdyby chciała, mogłaby jeszcze raz zajść w ciążę i umrzeć. A tłumaczenie, że lekarze działali dla jej dobra? Kiedyś sterylizowano Cyganów i też mówiono, że to dla ich dobra.
Prof. Magdalena Środa, etyk: - Zabieg sterylizacji powinien być wyborem. To przypadek potraktowania kobiety jak przedmiotu.
O sprawie powiadomiliśmy rzecznika praw obywatelskich. - Najprawdopodobniej zajmiemy się nią w aspekcie karnym - mówi Marta Kukowska z biura rzecznika.
- Nie chcę niczego sugerować, ale zainteresowanie prokuratury na pewno nie byłoby tu bezzasadne - uważa prof. Filar. Pełnomocnik rodziny mec. Małgorzata Heller-Kaczmarska już zapowiedziała, że dziś powiadomi prokuraturę o popełnieniu przestępstwa przez lekarzy ze szpitala w Szamotułach.
Za pozbawienie płodności grozi 10 lat więzienia, a za wykonanie zabiegu bez zgody pacjenta - dwa lata.
- 20 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Mama małej Róży już nie będzie mieć dzieci
asias79
28.08.09, 07:23
Przynajmiej więcej dzieci nie urodzi, jak króliki się rozmnażają.A póżniej cierpią niewinnie dzieciaki.»
-
Pan Osiatyński też przekroczył granicę
lukask73
28.08.09, 08:47
Mówienie o ludziach z rynsztoka w tym kontekście jest co najmniej nie na miejscu. Trochę wyczucia!!!»
-
Re: Mama małej Róży już nie będzie mieć dzieci
ratusz2
28.08.09, 16:18
A może to "zalegalizowany" początek eksterminacji ?Na razie zabrali się za tych mniej"agresywnych" życiowo! »
Najczęściej czytane24 htydzień




