Sąd: mała Róża nie wraca do rodziców
20.08.2009
, aktualizacja: 21.08.2009 14:11
Proboszcz, sołtys, pracownicy socjalni, burmistrz Wronek i sąsiedzi zawiązali "komitet" na rzecz pomocy rodzinie z Błot Wielkich. Sąd zaczął rozpatrywać zażalenie w sprawie odebrania im nowo narodzonej Róży.
Posiedzenie Sądu Okręgowego w Poznaniu jest niejawne. Wioletta Woźna i Władysław Szwak oraz troje ich starszych dzieci na decyzję czekali w Błotach Wielkich. Nie wiadomo, jak długo sąd będzie rozpatrywał ich zażalenie. Rodzice mieli nadzieję, że sąd zgodzi się, by na czas trwania postępowania Róża do nich wróciła. Właśnie okazało się, że tak się nie stanie.
- Ważny jest interes matki, ale ważniejszy interes dziecka - mówił sąd. - W tym wypadku bezpieczeństwo dziecka jest zagrożone.
Sąd powołał się m.in. na słowa szpitalnej pielęgniarki, która twierdziła, że po porodzie Wioletta Woźna nie interesowała się Różą. Sąd - pozostawiając niemowlę w rodzinie zastępczej - podkreślił jednak, że jego ostateczna decyzja może być inna.
Przypomnijmy. Różę odebrano Wioletcie w szpitalu sześć dni po porodzie. Kobiecie podano środki na powstrzymanie karmienia, a piersi kazano ścisnąć.
- Była to decyzja przedwczesna i nieuzasadniona - stwierdził rzecznik praw dziecka. I wniósł o jej uchylenie. Wskazał, że sąd oparł się tylko na informacjach kuratorki i pielęgniarki, nie wziął zaś pod uwagę pozytywnych opinii pracowników opieki, sołtysa, proboszcza czy dyrektora szkoły.
Kuratorka napisała: "Dzieci niemalże zawsze są brudne. W pomieszczeniach zawsze jest bałagan i panuje brud. Matka jest osobą, która w przeszłości była leczona psychiatrycznie, co najprawdopodobniej jest przyczyną nieumiejętnego prowadzenia domu i braku odpowiedniej opieki".
Kurator zawnioskowała nie tylko o odebranie Róży, ale również o umieszczenie w placówce opiekuńczej pozostałych dzieci.
Jednak rzecznik praw dziecka podkreślił, że ani bałagan, ani niezaradność nie są wystarczającą przesłanką do zastosowania tak radykalnego środka. Stwierdził, że matki nikt nie zbadał, więc nie można było posłużyć się argumentem choroby. Zawnioskował o powołanie biegłych i świadków, którzy ustalą faktyczną sytuację.
13 sierpnia Wiolettę Woźną zbadano w ośrodku psychiatrii w Poznaniu. - Nie stwierdzono cech psychozy. Lekarz wskazał na obecność "upośledzenia w stopniu lekkim" i zalecił obserwację psychologa - informuje Małgorzata Heller-Kaczmarska.
14 lat temu pani Wioletcie odebrano prawa rodzicielskie do czwórki dzieci z pierwszego małżeństwa, ponieważ leczyła się w szpitalu psychiatrycznym. Jej mąż zmarł. Dzieci wychowała szwagierka.
Wioletta Woźna i Władysław Szwak założyli nową rodzinę. Wychowują wspólne dzieci w wieku 7, 10 i 11 lat. - Są gotowi na przyjęcie Róży - uważa proboszcz ks. Paweł Pawlicki. - Rodziny są różne i pod względem materialnym, i egzystencjalnym, trzeba to zrozumieć. Można mówić o pewnych zaniedbaniach, ale to kochająca się rodzina. Dzieci nie chorują, nie są głodzone, dobrze się uczą.
Sołtys Jarosław Mikołajczak: - Nigdy nie widziałem Szwaka, żeby pił alkohol, stał z piwem pod sklepem. Dostał dopłatę unijną i wie pani, co zrobił z pieniędzmi? Kupił córce komputer, bo będzie miała informatykę. On myśli tylko o dzieciach. Wozi je 15 km na dodatkowe zajęcia, czeka dwie godziny aż skończą. Byłem w radzie szkolnej, widziałem jak angażował się, chodził na wszystkie spotkania. Kurator pisze: brud, gnój, słoma rozrzucona. A to przecież jest wieś! To jest gospodarstwo. Krowy, konie, świnie, zdarza się, że na podwórzu nasrają...
Proboszcz, sołtys, pracownicy Ośrodka Pomocy Społecznej, burmistrz Wronek, sąsiedzi - zawiązali "komitet" na rzecz pomocy Szwakom. Pomagają porządkować gospodarstwo. Asystentka rodziny trzy razy w tygodniu przychodzi pomagać w prowadzeniu domu. Jeśli pojawi się niemowlę - opiekunka będzie codziennie.
Szwakom pomogło wielu ludzi z całej Polski. - Nie wiemy jeszcze dokładnie, ile pieniędzy wpłynęło. Chcielibyśmy wyremontować za nie dom, w pierwszym rzędzie dach - mówi Joanna Leśniewska z MGOPS.
Ludzie przysłali też dzieciom plecaki do szkoły, kredki, ubrania. Pracownicy warszawskiej firmy złożyli się i kupili komputer. - Wszystko dobrze, tylko Róży nie ma - mówił nam wczoraj Władysław Szwak.
- Ważny jest interes matki, ale ważniejszy interes dziecka - mówił sąd. - W tym wypadku bezpieczeństwo dziecka jest zagrożone.
Sąd powołał się m.in. na słowa szpitalnej pielęgniarki, która twierdziła, że po porodzie Wioletta Woźna nie interesowała się Różą. Sąd - pozostawiając niemowlę w rodzinie zastępczej - podkreślił jednak, że jego ostateczna decyzja może być inna.
Przypomnijmy. Różę odebrano Wioletcie w szpitalu sześć dni po porodzie. Kobiecie podano środki na powstrzymanie karmienia, a piersi kazano ścisnąć.
- Była to decyzja przedwczesna i nieuzasadniona - stwierdził rzecznik praw dziecka. I wniósł o jej uchylenie. Wskazał, że sąd oparł się tylko na informacjach kuratorki i pielęgniarki, nie wziął zaś pod uwagę pozytywnych opinii pracowników opieki, sołtysa, proboszcza czy dyrektora szkoły.
Kuratorka napisała: "Dzieci niemalże zawsze są brudne. W pomieszczeniach zawsze jest bałagan i panuje brud. Matka jest osobą, która w przeszłości była leczona psychiatrycznie, co najprawdopodobniej jest przyczyną nieumiejętnego prowadzenia domu i braku odpowiedniej opieki".
Kurator zawnioskowała nie tylko o odebranie Róży, ale również o umieszczenie w placówce opiekuńczej pozostałych dzieci.
Jednak rzecznik praw dziecka podkreślił, że ani bałagan, ani niezaradność nie są wystarczającą przesłanką do zastosowania tak radykalnego środka. Stwierdził, że matki nikt nie zbadał, więc nie można było posłużyć się argumentem choroby. Zawnioskował o powołanie biegłych i świadków, którzy ustalą faktyczną sytuację.
13 sierpnia Wiolettę Woźną zbadano w ośrodku psychiatrii w Poznaniu. - Nie stwierdzono cech psychozy. Lekarz wskazał na obecność "upośledzenia w stopniu lekkim" i zalecił obserwację psychologa - informuje Małgorzata Heller-Kaczmarska.
14 lat temu pani Wioletcie odebrano prawa rodzicielskie do czwórki dzieci z pierwszego małżeństwa, ponieważ leczyła się w szpitalu psychiatrycznym. Jej mąż zmarł. Dzieci wychowała szwagierka.
Wioletta Woźna i Władysław Szwak założyli nową rodzinę. Wychowują wspólne dzieci w wieku 7, 10 i 11 lat. - Są gotowi na przyjęcie Róży - uważa proboszcz ks. Paweł Pawlicki. - Rodziny są różne i pod względem materialnym, i egzystencjalnym, trzeba to zrozumieć. Można mówić o pewnych zaniedbaniach, ale to kochająca się rodzina. Dzieci nie chorują, nie są głodzone, dobrze się uczą.
Sołtys Jarosław Mikołajczak: - Nigdy nie widziałem Szwaka, żeby pił alkohol, stał z piwem pod sklepem. Dostał dopłatę unijną i wie pani, co zrobił z pieniędzmi? Kupił córce komputer, bo będzie miała informatykę. On myśli tylko o dzieciach. Wozi je 15 km na dodatkowe zajęcia, czeka dwie godziny aż skończą. Byłem w radzie szkolnej, widziałem jak angażował się, chodził na wszystkie spotkania. Kurator pisze: brud, gnój, słoma rozrzucona. A to przecież jest wieś! To jest gospodarstwo. Krowy, konie, świnie, zdarza się, że na podwórzu nasrają...
Proboszcz, sołtys, pracownicy Ośrodka Pomocy Społecznej, burmistrz Wronek, sąsiedzi - zawiązali "komitet" na rzecz pomocy Szwakom. Pomagają porządkować gospodarstwo. Asystentka rodziny trzy razy w tygodniu przychodzi pomagać w prowadzeniu domu. Jeśli pojawi się niemowlę - opiekunka będzie codziennie.
Szwakom pomogło wielu ludzi z całej Polski. - Nie wiemy jeszcze dokładnie, ile pieniędzy wpłynęło. Chcielibyśmy wyremontować za nie dom, w pierwszym rzędzie dach - mówi Joanna Leśniewska z MGOPS.
Ludzie przysłali też dzieciom plecaki do szkoły, kredki, ubrania. Pracownicy warszawskiej firmy złożyli się i kupili komputer. - Wszystko dobrze, tylko Róży nie ma - mówił nam wczoraj Władysław Szwak.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Sąd: mała Róża nie wraca do rodziców
airamwiak
21.08.09, 21:17
Być może Różyczka jest dla kogoś przeznaczona,a "spółka" dolę wzięła?Dziwnie ta sprawa wygląda.»
-
Sąd: mała Róża nie wraca do rodziców
mirikli
28.08.09, 12:21
No tak mądrala sie znalazła ,przeraza nie polska rodzina tylko wydawaniedurnych opinii bez odpowiedniej wiedzy na ten temat.Rodzina moze byc biedna,moze potrzebowac pomocy,ale rozdzielenie »
-
Sąd: mała Róża nie wraca do rodziców
mirikli
30.08.09, 00:51
No czasem się zdarza ze rodzina zastepcza przysposabia ale najpierw maobowiazek zrobic wszystko zeby dziecko wrocilo do naturalnej rodziny. Bandajelopow»
Najczęściej czytane24 htydzień




