Zabrano jej czworo dzieci. Czy odbiorą też Różę?

Violetta Szostak
11.08.2009 , aktualizacja: 11.08.2009 21:36
A A A Drukuj
Kobieta, której sąd odebrał noworodka, ma czworo dzieci z poprzedniego związku. 14 lat temu straciła prawo do opieki nad nimi - poinformował sąd okręgowy. - Przeszłość nie może być argumentem w sprawie małej Róży - komentuje mecenas pomagająca rodzinie z Błot Wielkich odzyskać córkę
Violetta Woźna
Fot. Andrzej Monczak / AG
Violetta Woźna
Przypomnijmy fakty. Sąd odebrał Wioletcie Woźnej córkę w szpitalu, kilka dni po porodzie. Bo kuratorzy napisali, że matka jest niezaradna, ojciec ma 63 lata, a w ich domu jest bałagan. Rodzice wychowują jednak trójkę własnych dzieci, dzieci są zadbane. Za rodziną wstawili się pedagog szkolny, proboszcz, wójt, pracownicy opieki społecznej. - Decyzja sądu to skandal - uważa Małgorzata Heller-Kaczmarska, adwokat od spraw rodzinnych, która złożyła zażalenie na decyzję o odebraniu dziecka.

O losie małej Róży Woźnej Sąd Okręgowy w Poznaniu zadecyduje 21 sierpnia. - Sąd gromadzi materiały, także na podstawie wcześniejszych akt sądowych, aby ustalić, czy matka jest w stanie zająć się dzieckiem - powiedział Andrzej Adamczuk, wiceprezes Sądu Okręgowego w Poznaniu Radiu Tok FM. - W 1994 r. ta pani z przyczyn od siebie niezależnych, bo znajdowała się w szpitalu, przestała zajmować się czwórką swoich dzieci z pierwszego związku. Ojciec dzieci zmarł. Sąd umieścił wówczas dzieci w rodzinie zastępczej. W 1997 r. pozbawił tę panią władzy rodzicielskiej.

Trójka dzieci z pierwszego związku jest dziś pełnoletnia, czwarte ma 16 lat.

Czy sąd, podejmując decyzję o odebraniu Róży, brał pod uwagę fakty sprzed kilkunastu lat? - Oczywiście, że nie - mówi sędzia. A czy mogą mieć wpływ na decyzję, która zapadnie 21 sierpnia? - Możemy stwierdzić, czy te problemy towarzyszą tej pani do dzisiaj i czy nie powodują, że ma ograniczone w możliwości opieki nad swoimi dziećmi - odpowiada Adamczuk.

Mecenas Małgorzata Heller-Kaczmarska: - Przeszłość nie może być argumentem. Zabrali dziecko z nowego związku. Kobieta założyła nową rodzinę, poprawiła się, czuje się lepiej, żyje porządnie, zajmuje się dziećmi. Sąd podjął decyzję o odebraniu matce dziecka w szpitalu tylko na podstawie tego, co miał w aktach. A w aktach poza opinią kuratora były same pozytywne dane o więzi dzieci z rodzicami. Nie było słowa o poprzedniej sytuacji. Wygląda to tak, jakby sąd próbował teraz obronić swoją decyzję. A stało się zło i trzeba je odwrócić.

Rodzina nie trzymała swojej przeszłości w tajemnicy. - Wioletta po urodzeniu trzeciego dziecka zachorowała, trafiła do szpitala psychiatrycznego. Potem urodziła jeszcze czwarte dziecko. Jej mąż umarł. Została sama, chora, nie mogła zajmować się dziećmi. Dlatego wzięła je siostra jej męża. Tak jakoś zrobili, że ona nie miała z nimi kontaktu, jak dzwoniła, to mówili jej, że dzieci nie chcą rozmawiać - opowiada o matce swoich dzieci Władysław Szwak. - Błąkała się po ulicy, zabrali jej dzieci, wyrzucili z domu. Przy mnie doszła do siebie, uspokoiła się.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów