Pudelek zjada kioski z prasą

Natalia Mazur
08.08.2009 , aktualizacja: 08.08.2009 14:19
A A A Drukuj
Klient wyklika sobie, wygugla, kolorówki nie kupi. I kioskarz nie ma na czynsz. W mieście przybywa pustych budek.
Pani Krystyna kioskarka z pl. Cyryla Ratajskiego
Fot. Jan Felcyn / AG
Pani Krystyna kioskarka z pl. Cyryla Ratajskiego
ZOBACZ TAKŻE
- Bilet i dwie paczki chusteczek. A sennik pani ma? - do okienka zagląda kobieta w kwiecistej sukience.

- Sennik? No nie mam... Ale wie pani, był półtora miesiąca temu w "Super Expressie" sennik dla mężczyzn. Ubawiłam się, jak nie wiem - śmieje się Krystyna Sakwa-Jakubowska, prowadząca kiosk przy pl. Cyryla Ratajskiego.

- Bo widzi pani, mi się tyle śni - zdradza klientka. - Ostatnio mi się śniły pierogi.

- To może pani głodna? Tu jest świetna pierogarnia - podpowiada pani Krystyna.

Ludzie podchodzą do kiosku po bilet ulgowy, bilet normalny, papierosy light, takie lub inne. - Szybko, szybko! Tramwaj mi jedzie - poganiają.

Ale są i tacy, co przychodzą pogadać. Głównie o kłopotach. Ci z pl. Cyryla o tym, że w nocy na placu przesiadują panie lekkich obyczajów. Ci samotni o tym, jak długo są sami. Kupują program telewizyjny, by samotność doskwierała trochę mniej.

Pani Krystyna też zaczęła pracę w kiosku trochę z samotności. - Jestem na emeryturze, a chciałam być wśród ludzi - mówi. - Pracuję dla przyjemności, bo utrzymać się z tego niełatwo.

W mieście przybywa pustych kiosków. Jest pusty kiosk na Kaponierze, na Moście Dworcowym, przy Ratajczaka, pod wiaduktem kolejowym na ul. Nowowiejskiego. W jednym z dziś pustych kiosków siedział do niedawna Piotr. - Kioskarz sprzeda sto biletów za 2 zł i ma z tego 8 zł. No błagam! Z tych 8 zł musi opłacić ZUS-y, czynsze, prąd... A jeśli jeszcze kogoś zatrudnia, to już ma kompletny pasztet - mówi. - Kiedyś to jeszcze kolorówki ciągnęły. "Tina", "Na żywo", "Pani Domu", zero treści i rady z d... Dziś grupa docelowa wyklika sobie, wygugla, w internecie na Pudelku przeczyta, tygodników nie kupi.

Ruch chwali się co prawda, że zrealizował swój plan sprzedaży prasy w 97 proc. - Ale nie wiadomo, jaki ten plan miał. Bo mógł od razu zaplanować 10 proc. spadku - zaznacza Robert Małaszek z pionu kolportażu Agory. - Sprzedaż prasy zawsze była dla kioskarzy najkorzystniejsza. Po pierwsze - ze względu na względnie wysokie marże. Po drugie - nie muszą jej kupować. Biorą prasę w komis. A czytelnictwo spada od dłuższego czasu. Lecz to niejedyny powód, dla którego prowadzenie kiosków stało się mniej atrakcyjne. Kiedyś duże przychody dawały karty pre-paid. Dziś ludzie doładowują telefony w bankomatach. Nie kupują w kioskach chemii ani kosmetyków, wolą iść do dyskontu. Ruch notuje stratę, mówi o niej Kolporter.

Wskazuje na raport Ruchu z pierwszego kwartału 2009 r. Podrożały papierosy, lecz Ruch sprzedał ich mniej.

Piotr, były kioskarz: - Idziesz na autobus, wysiadasz, przesiadasz się. Kupisz co najwyżej bilet. Ludzie nie kupują tych pierdół, którymi obwieszone są kioski. Można sobie dorobić totolotkiem, ale te lottomaty są drogie. Lotto dla bezpieczeństwa nie wstawia ich do wolno stojących punktów.

- Prowadzenie kiosku to ciężka praca. Od świtu do nocy. A jeszcze budki najbardziej są narażone na ataki wandali - twierdzi Maciej Topolski, rzecznik prasowy Kolportera. - Może właśnie dlatego udział wolno stojących kiosków wśród naszych odbiorców stopniowo spada. Ponadto klienci stają się coraz bardziej wymagający. Klient woli robić zakupy tam, gdzie może przejrzeć sobie gazetę i nie kapie mu za kołnierz.

Dziś klient nad budkę przedkłada salonik. - Szybka kawka plus gazetka, może jakieś ciastko - Piotr rzucił kiosk i znalazł pracę w saloniku prasowym.

Topolski: - Kiosk kioskowi nierówny. Najważniejsza jest osobowość kioskarza. Dobry kioskarz potrafi mieć w tradycyjnym kiosku sto teczek i setkę stałych klientów.

Pani Krystyna pracuje od dwóch miesięcy i jest zadowolona. Tylko z kasą fiskalną ma utrapienie. - Ja te kwitki podaję, ludzie nie biorą, druki lecą na chodnik, i kto to będzie sprzątał? Może ci, co te kioski zamknęli, kwitków nie dawali i kontrole skarbowe ich wykończyły? - zastanawia się.

Budzi się o piątej, by dojechać do pracy 30 km. Z senników nie korzysta. - Ale, przyznam się pani, ostatnio byłam u wróżki. Czy kiosk przetrwa? O to nie pytałam, na inne tematy zeszło - mówi. - Ja w każdym razie nie narzekam. Wolę, gdy ludzie mi zazdroszczą, nie współczują. Wtedy mam pewność, że są szczerzy.

Podziel się

  • 42 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    40 głosów

  • Pudelek zjada kioski z prasą laszlo20 08.08.09, 09:00

    Naturalna kolej rzeczy, świat się zmienia, zmieniają się technologie. Chybanie powinienem rozpaczać dlatego, że żeby poczytać "niusy" nie muszę wychodzićz domu w sobotę, płacić 2zł za »

  • I bardzo dobrze yesname 08.08.09, 09:27

    niech padną wszystkie. Takich księżycowych cen jak są kioskach nie ma nigdzie. Zachłanność musi być ukarana.»

  • Re: Pudelek zjada kioski z prasą kelle1986 09.08.09, 11:41

    Laszlo, mam nadzieje ze kiedys to ty nie bedziesz kogos obchodzil:)»