Sąd zabrał dziecko. Ludzie chcą pomóc

Violetta Szostak, mak
05.08.2009 , aktualizacja: 05.08.2009 16:36
A A A Drukuj
- Jak możemy pomóc rodzinie z Błot Wielkich? - z tym pytaniem zwracają się do nas ludzie z całej Polski. To reakcja na artykuł, w którym napisaliśmy, że sąd odebrał rodzicom noworodka, bo w ich domu jest bałagan.
42-letnia Wioletta Woźna mieszka z Władysławem Szwakiem we wsi Błota Wielkie (gm. Wronki). Mają gospodarstwo i wychowują trójkę swoich dzieci w wieku 7, 9 i 11 lat.
Fot. Andrzej Monczak / AG
42-letnia Wioletta Woźna mieszka z Władysławem Szwakiem we wsi Błota Wielkie (gm. Wronki). Mają gospodarstwo i wychowują trójkę swoich dzieci w wieku 7, 9 i 11 lat.
Wczoraj opisaliśmy, jak rodzinie ze wsi Błota Wielkie w Wielkopolsce sąd odebrał noworodka. Bo kuratorzy napisali w opinii, że w domu panuje bałagan, matka jest niezaradna, a ojciec ma 63 lata. Tyle, że ci rodzice wychowali już trójkę własnych dzieci w wieku 7, 9 i 11 lat, które dobrze się uczą, a pedagog szkolny, proboszcz i wójt mają inną od kuratorskiej ocenę rodziny. - Między rodzicami i dziećmi jest bardzo silna więź - podkreślają.

Kuratorka nie wie, bo była na urlopie

Różę odebrano Wioletcie Woźnej pod koniec lipca, jeszcze w szpitalu, kilka dni po porodzie. Dano jej środki na wstrzymanie pokarmu i kazano ścisnąć piersi. Teraz noworodek czeka u rodziny zastępczej, aż sąd wyższej instancji zdecyduje, czy może wrócić do biologicznych rodziców.

Podstawą do odebrania dziecka była opinia kuratora z 26 czerwca. Kurator Iwona Januszak napisała, że w domu Wioletty Woźnej i Władysława Szwaka jest brud i bałagan. Jednak od 1 lipca aż do porodu przychodziła tam opiekunka, która dom wysprzątała, pomogła w remoncie i zajmowała się trójką dzieci, gdy matka czekała na poród. Czy o tym kuratorka napisała w opinii? - Nie, bo byłam w tym czasie na urlopie - mówi Januszak.

"Gazeta": - Zatem sąd oparł się na pani nieaktualnych informacjach?

Januszak: - Można tak powiedzieć.

Kuratorka uważa jednak, że większym problemem niż bałagan jest niezaradność matki i jej prawdopodobne upośledzenie. Dlaczego "prawdopodobne"? Bo sąd jej nie badał, a w aktach tej sprawy jest tylko wzmianka, że leczyła się kiedyś na depresję i psychozę.

"Gazeta": - Czy wnioskowaliście o pomoc psychologiczną dla kobiety?

Januszak: - A kto miałby tam dowozić psychologa? Poza tym ośrodek pomocy społecznej miał się tym zająć.

Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej we Wronkach psychologa na razie nie wysłał, ale planuje to zrobić. - Właśnie nasz psycholog wraca z urlopu i jutro tam jedziemy - zapowiada Joanna Leśniewska, pracownik ośrodka.

Poprawa idzie małymi krokami

Kuratorzy interesują się rodziną z Błot od 2004 r. Wtedy dostali anonim, że dzieci Woźnej i Szwaka mieszkają w złych warunkach. Kurator, który to sprawdzał, napisał: w gospodarstwie panuje nieporządek, zwierzęta biegają po podwórzu, a w domu jest brud. Sąd w Szamotułach zdecydował, że dzieci należy umieścić w placówce opiekuńczej. Ale tam nie trafiły.

Kuratorka Januszak: - Pan Szwak w 2004 r. stanął w progu drzwi i zagroził, że się zabije, jeśli odbierzemy dzieci. Nie zabraliśmy, by nie powodować u nich większego stresu.

Po tym zdarzeniu sąd uznał, że rodzice mają kilka tygodni, by poprawić warunki w domu. Wtedy w opiekę zaangażował się miejscowy ośrodek pomocy społecznej, proboszcz i wójt. Ale Januszak twierdzi, że poprawiło się na krótko: - Potem znów do domu wrócił nieporządek.

- Cały czas pomagamy rodzinie, ludzie ze wsi pomagają. To małe kroki, ale widzę poprawę - podkreśla z kolei Leśniewska z ośrodka pomocy, która zajmuje się rodziną od kilku miesięcy.

Teraz cała rodzina zostanie przebadana w ośrodku rodzinnym w Poznaniu. Ta opinia będzie wiążąca dla Sądu Okręgowego w Poznaniu, który zdecyduje o losach noworodka. Adwokatka reprezentująca Szwaka i Woźną zaskarżyła bowiem decyzję o zabraniu noworodka. Sprawą zajął się też Rzecznik Praw Dziecka.

Nie burzyć, wyremontować

Tymczasem wczoraj do "Gazety" przez cały dzień dzwonili i pisali Czytelnicy, którzy chcą pomóc rodzinie.

- Odbieram to z wielkim bólem, że tak łatwo się decyduje o uczuciach ludzkich. Jak mógłbym pomóc? - dzwonił Roman Dobrzyński z Poznania.

"Jestem bardzo wstrząśnięta, siedzę i płaczę. To się nie mieści w głowie. Bardzo chcę pomóc tej rodzinie" - pisze Magdalena Ballada-Sikora z Krakowa, mama dwójki dzieci.

"Czy mogliby Państwo podać adres rodziny z Wronek? Sama jestem mamą dwójki dzieci i bardzo chętnie wysłałbym przybory szkolne, zeszyty, niedługo zaczyna szkoła" - pisze Urszula Gasiewicz.

- Chciałbym zaangażować się w tę sprawę, tylko proszę powiedzieć jak mam to zrobić? - pyta Piotr Bukowiecki ze Szczecina.

Ktoś zaproponował, że może opłacić prawnika, ktoś chce ufundować pomoce szkolne dla dzieci, ktoś pomóc wyremontować dom.

Wszystkich, którzy chcą pomóc prosimy o kontakt violetta.szostak@poznan.agora.pl

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

  • Sąd zabrał dziecko. Ludzie chcą pomóc pio86trek 05.08.09, 19:35

    małe poprawki ... :) Chojno-Błota Wielkie... a nie Błota Wielkie... poza tym nie ma wójta ... ale jest burmistrz MiG Wronki... chyba, że chodzi o wójta z innej gminy :) a może chodziło o »

  • I bardzo dobrze! Powinni zabrać jeszcze trójkę... micra 06.08.09, 09:53

    ...pozostałych. Takie są skutki skretynienia społeczeństwa, które cieszy się, że urzędnicydecydują za rodziców co jest dobre dla dzieci. Z powodu kilku zwyrodnialców,którzy katują swoje »