Sąd zabrał dziecko, bo w domu był bałagan
04.08.2009
, aktualizacja: 04.08.2009 20:17
42-letnia Wioletta Woźna mieszka z Władysławem Szwakiem we wsi Błota Wielkie (gm. Wronki). Mają gospodarstwo i wychowują trójkę swoich dzieci w wieku 7, 9 i 11 lat.
Matce trójki dzieci zabrano czwarte, tuż po porodzie. I podano leki, żeby powstrzymać karmienie, a piersi kazano ścisnąć. Sąd uzasadnił: bo w domu bałagan, bo matka niezaradna, bo ojciec za stary...
ZOBACZ TAKŻE
- Rodzice Róży czekają na decyzje sądu (31-08-09, 20:50)
- Decyzja sądu: Róża wraca do rodziców! (30-06-11, 00:00)
- Prokurator sprawdza sterylizację mamy Róży (28-08-09, 23:00)
- Sąd przyspieszy decyzję w sprawie Szwaków (30-06-11, 00:00)
- Mała Róża nie wróci do rodziców (21-08-09, 13:57)
- Mamę małej Róży wysterylizowano bez jej zgody (28-08-09, 07:00)
- Napadający na banki nie boją się siwego stróża (04-08-09, 13:08)
- Karton (19-10-11, 15:00)
- Mała Róża z Błot Wielkich - jej rodzeństwo wciąż żyje w strachu (17-09-10, 07:32)
- Róża Szwak w pampersach od prezydenta (24-12-09, 12:00)
- Powrót Róży do domu (16-09-09, 01:00)
- Ojciec Róży: Wreszcie! (30-06-11, 00:00)
- Sąd: babcia nie ma kwalifikacji na rodzica (14-09-09, 09:38)
- Nowy termin orzeczenia w sprawie Róży (04-09-09, 11:02)
- Rosną szanse na powrót małej Róży do domu! (30-06-11, 00:00)
- 'Lekarze nie mówili mi o sterylizacji' (01-09-09, 13:31)
- "Matkę małej Róży wysterylizowano bez jej zgody" (27-08-09, 19:16)
- Sterylizacja bez pytania - wszczęto śledztwo (28-08-09, 09:57)
- Sterylizacja bez pytania - komentarz redakcji (28-08-09, 01:00)
- Sterylizacja bez pytania (27-08-09, 21:12)
- Władza ma rację, Róża nie ma rodziny (22-08-09, 01:00)
- Matka Róży ma czwórkę innych dzieci. Sąd: to może mieć wpływ na decyzję o jej losie (11-08-09, 12:54)
- Rzecznik z wizytą w rodzinie Róży (08-08-09, 01:00)
- Sąd zabrał dziecko. Ludzie pomogą (06-08-09, 01:00)
- Sąd zabrał dziecko. Ludzie chcą pomóc (05-08-09, 19:00)
- Straciłeś pracę? Rząd zapłaci za ciebie ratę (05-08-09, 19:26)
- Poznań odbija od dna toaletowego rankingu (04-08-09, 14:22)
- Róża nie wróciła do domu (21-08-09, 21:22)
- "Decyzja o odebraniu Róży była pochopna" (13-08-09, 13:36)
- Zabrano jej czworo dzieci. Czy odbiorą też Różę? (11-08-09, 21:36)
RAPORTY
42-letnia Wioletta Woźna mieszka z Władysławem Szwakiem we wsi Błota Wielkie (gm. Wronki). Mają gospodarstwo i wychowują trójkę swoich dzieci w wieku 7, 9 i 11 lat.
Dwa tygodnie temu kobieta urodziła córkę Różę. Pięć dni po porodzie dziecko jej odebrano. Sędzia Jolanta Biniak uzasadniła to tak: dobro dziecka jest zagrożone, a matka i jej konkubent nie dają gwarancji prawidłowego zajmowania się noworodkiem.
Sąd oparł się na opinii kuratora: w domu jest bałagan, podłoga niezamiatana, brudne naczynia, okruchy na stole, kobieta jest niezaradna, a konkubent zajmuje się gospodarstwem i niewiele jej pomaga. Sąd stwierdza też, że kobieta jest upośledzona, a ojciec ma 63 lata. I umieszcza noworodka w rodzinie zastępczej.
Proboszcz broni rodziców
Tyle że w aktach tej sprawy leżą też odmienne opinie na temat rodziny. Na przykład pedagoga szkoły, do której chodzi trójka starszych dzieci: rodzice interesują się ich problemami, dzieci systematycznie chodzą do szkoły, zachowują się wzorowo, ojciec dowozi je punktualnie, widać silną więź emocjonalną między dziećmi a rodzicami.
Albo proboszcza: dzieci są czyste, zadbane, ubrane odpowiednio do warunków pogodowych, w postawie rodziców widać silną troskę i więź.
Adwokatka: To nieludzkie!
Jak to się ma do opinii kuratora sądowego? Sędzia Jolanta Bianiak, która wydała decyzję o zabraniu dzieci jest na urlopie. Zastępuje ją sędzia Marek Szadkowski. - Nie potrafię wyjaśnić tych sprzeczności i proszę mnie zwolnić z komentowania tej sprawy - mówi.
Pozytywne opinie o rodzicach i dzieciach złożyła w sądzie Małgorzata Heller-Kaczmarska poznańska adwokatka, zajmująca się sprawami rodzinnymi: - Decyzja sądu to skandal. Odebrano matce noworodka, bo kuratorowi nie podobał się bałagan w jej domu. To zabierzmy dzieci wszystkim rodzinom, które nie nadążają ze sprzątaniem.
Heller zażaliła się na decyzję o odebraniu kobiecie noworodka, wskazując, że nie pozwolono jej nawet karmić dziecka: - Pani Woźna twierdzi, że dostała leki na powstrzymanie produkcji pokarmu, a piersi kazano jej ścisnąć. To nieludzkie.
Ordynatorka oddziału położniczego Barbara Kaczmarek, na którym przebywała Woźna twierdzi, że szpital musiał tak postąpić: - Brak możliwości karmienia jest dla kobiety dużą uciążliwością. Stąd nasza decyzja o farmakologicznym wstrzymaniu laktacji i ciasnym staniku...
Kaczmarek dodaje, że kobieta wykazywała obojętność na otoczenie, a to mogło mieć wpływ na nieprawidłowe zajmowanie się dzieckiem. Czy stąd opinia sądu o upośledzeniu kobiety? Tyle że w samych aktach - co potwierdził sędzia Szadkowski - nie ma opinii psychologa. To skąd sąd wie o upośledzeniu? Bo ma informację, że kobieta leczyła się przed laty na depresję i psychozę.
Sprawą zainteresowaliśmy rzecznika praw dziecka, który zbada, czy rodzina spod Wronek może odzyskać dziecko.
Puste łóżeczko
Jedziemy do Błot. - Do Władka? To tamten dom. No przecie, że Władka znam, taki fajny człowiek. Trójkę dzieci już ma, ładne dzieci. A wczoraj słyszę, że Wioletta pojechała rodzić i wróciła ze szpitala bez dziecka. Podobno urodziła dziewczynkę. Różyczkę - kieruje nas starsza kobieta, którą spotykamy po drodze.
- Nie jest u nas najładniej. Wiemy, że ludzie lepiej mieszkają. Ale tak my się cieszyli, że się dziecko urodziło - tłumaczy Władysław Szwak i prowadzi do domu.
Przy stole w kuchni siedzą pani Wioletta i dzieci - Natalia, Ania, Tomek. Dzieci zadbane, ładnie ubrane. Na talerzach niedojedzona potrawka z kurczaka, rosół. W domu bardziej niż nieporządek widać zwykłą biedę. - Handluję złomem, drzewo ludziom tnę na kawałki, usługi różne świadczę, starcza, dzieci mają do jedzenia, co zechcą, nawet zapomogi nie brałem - mówi Władysław.
W jednym z dwóch pokoi stoi nowe puste łóżeczko z nową różową kołderką. - Jak kuratorka przyjechała sprawdzić, to nie miałem tak ładnie przygotowane, nie będę kłamał, ale przecież kupiłbym wszystko, zrobiłbym wszystko. Firanki teraz kupiłem - Władysław pokazuje kolorowe firanki z Kubusiem Puchatkiem.
- Jak z sali operacyjnej przyszłam, to przynieśli mi wieczorem Różyczkę do karmienia. Taka czarnulka, mówię sobie, do ojca podobna. A potem przyszła pani doktor i powiedziała: "O, pani Woźna, byli tam u was w domu sprawdzić, nie macie zanadto zrobione, wygląda na to, że dziecka nie dostaniecie. Kazali mi się ubrać i wyjść - mówi Wioletta. Opowiada z pewnym trudem, Władysław jej pomaga: - Pojechałem do szpitala, a tam stali tacy panowie i mówią, że mam zabrać tylko żonę. Nie wiedziałem, co robić, my się tego nie spodziewali, ja nie rozumiem... Czy my nie jesteśmy ludzie? Ja życia w sobie teraz nie mam. Jak Różyczkę zabrali, to może i resztę dzieci nam zabiorą?
Tomek przeszedł do czwartej klasy, przyniósł świadectwo: "Uczeń bardzo miły i grzeczny zarówno dla nauczycieli, jak i kolegów. Pracuje samodzielnie i dokładnie. Czyta bardzo ładnie z pełną ekspresją. Doskonale rozumie przeczytany tekst i potrafi wyciągnąć z niego wnioski. Bardzo dobrze opanował wiadomości z niemieckiego..."
Natalia przeszła do piątej klasy - na świadectwie czwórka z polskiego, bardzo dobra ocena z zachowania i sztuki. - Natalia pięknie śpiewa - zachwycają się rodzice. - Mam coś zaśpiewać? - pyta Natalia. Staje na środku pokoju i zaczyna śpiewać: "Nie ma jak dom, tu przyjaciele są..."
Dwa tygodnie temu kobieta urodziła córkę Różę. Pięć dni po porodzie dziecko jej odebrano. Sędzia Jolanta Biniak uzasadniła to tak: dobro dziecka jest zagrożone, a matka i jej konkubent nie dają gwarancji prawidłowego zajmowania się noworodkiem.
Sąd oparł się na opinii kuratora: w domu jest bałagan, podłoga niezamiatana, brudne naczynia, okruchy na stole, kobieta jest niezaradna, a konkubent zajmuje się gospodarstwem i niewiele jej pomaga. Sąd stwierdza też, że kobieta jest upośledzona, a ojciec ma 63 lata. I umieszcza noworodka w rodzinie zastępczej.
Proboszcz broni rodziców
Tyle że w aktach tej sprawy leżą też odmienne opinie na temat rodziny. Na przykład pedagoga szkoły, do której chodzi trójka starszych dzieci: rodzice interesują się ich problemami, dzieci systematycznie chodzą do szkoły, zachowują się wzorowo, ojciec dowozi je punktualnie, widać silną więź emocjonalną między dziećmi a rodzicami.
Albo proboszcza: dzieci są czyste, zadbane, ubrane odpowiednio do warunków pogodowych, w postawie rodziców widać silną troskę i więź.
Adwokatka: To nieludzkie!
Jak to się ma do opinii kuratora sądowego? Sędzia Jolanta Bianiak, która wydała decyzję o zabraniu dzieci jest na urlopie. Zastępuje ją sędzia Marek Szadkowski. - Nie potrafię wyjaśnić tych sprzeczności i proszę mnie zwolnić z komentowania tej sprawy - mówi.
Pozytywne opinie o rodzicach i dzieciach złożyła w sądzie Małgorzata Heller-Kaczmarska poznańska adwokatka, zajmująca się sprawami rodzinnymi: - Decyzja sądu to skandal. Odebrano matce noworodka, bo kuratorowi nie podobał się bałagan w jej domu. To zabierzmy dzieci wszystkim rodzinom, które nie nadążają ze sprzątaniem.
Heller zażaliła się na decyzję o odebraniu kobiecie noworodka, wskazując, że nie pozwolono jej nawet karmić dziecka: - Pani Woźna twierdzi, że dostała leki na powstrzymanie produkcji pokarmu, a piersi kazano jej ścisnąć. To nieludzkie.
Ordynatorka oddziału położniczego Barbara Kaczmarek, na którym przebywała Woźna twierdzi, że szpital musiał tak postąpić: - Brak możliwości karmienia jest dla kobiety dużą uciążliwością. Stąd nasza decyzja o farmakologicznym wstrzymaniu laktacji i ciasnym staniku...
Kaczmarek dodaje, że kobieta wykazywała obojętność na otoczenie, a to mogło mieć wpływ na nieprawidłowe zajmowanie się dzieckiem. Czy stąd opinia sądu o upośledzeniu kobiety? Tyle że w samych aktach - co potwierdził sędzia Szadkowski - nie ma opinii psychologa. To skąd sąd wie o upośledzeniu? Bo ma informację, że kobieta leczyła się przed laty na depresję i psychozę.
Sprawą zainteresowaliśmy rzecznika praw dziecka, który zbada, czy rodzina spod Wronek może odzyskać dziecko.
Puste łóżeczko
Jedziemy do Błot. - Do Władka? To tamten dom. No przecie, że Władka znam, taki fajny człowiek. Trójkę dzieci już ma, ładne dzieci. A wczoraj słyszę, że Wioletta pojechała rodzić i wróciła ze szpitala bez dziecka. Podobno urodziła dziewczynkę. Różyczkę - kieruje nas starsza kobieta, którą spotykamy po drodze.
- Nie jest u nas najładniej. Wiemy, że ludzie lepiej mieszkają. Ale tak my się cieszyli, że się dziecko urodziło - tłumaczy Władysław Szwak i prowadzi do domu.
Przy stole w kuchni siedzą pani Wioletta i dzieci - Natalia, Ania, Tomek. Dzieci zadbane, ładnie ubrane. Na talerzach niedojedzona potrawka z kurczaka, rosół. W domu bardziej niż nieporządek widać zwykłą biedę. - Handluję złomem, drzewo ludziom tnę na kawałki, usługi różne świadczę, starcza, dzieci mają do jedzenia, co zechcą, nawet zapomogi nie brałem - mówi Władysław.
W jednym z dwóch pokoi stoi nowe puste łóżeczko z nową różową kołderką. - Jak kuratorka przyjechała sprawdzić, to nie miałem tak ładnie przygotowane, nie będę kłamał, ale przecież kupiłbym wszystko, zrobiłbym wszystko. Firanki teraz kupiłem - Władysław pokazuje kolorowe firanki z Kubusiem Puchatkiem.
- Jak z sali operacyjnej przyszłam, to przynieśli mi wieczorem Różyczkę do karmienia. Taka czarnulka, mówię sobie, do ojca podobna. A potem przyszła pani doktor i powiedziała: "O, pani Woźna, byli tam u was w domu sprawdzić, nie macie zanadto zrobione, wygląda na to, że dziecka nie dostaniecie. Kazali mi się ubrać i wyjść - mówi Wioletta. Opowiada z pewnym trudem, Władysław jej pomaga: - Pojechałem do szpitala, a tam stali tacy panowie i mówią, że mam zabrać tylko żonę. Nie wiedziałem, co robić, my się tego nie spodziewali, ja nie rozumiem... Czy my nie jesteśmy ludzie? Ja życia w sobie teraz nie mam. Jak Różyczkę zabrali, to może i resztę dzieci nam zabiorą?
Tomek przeszedł do czwartej klasy, przyniósł świadectwo: "Uczeń bardzo miły i grzeczny zarówno dla nauczycieli, jak i kolegów. Pracuje samodzielnie i dokładnie. Czyta bardzo ładnie z pełną ekspresją. Doskonale rozumie przeczytany tekst i potrafi wyciągnąć z niego wnioski. Bardzo dobrze opanował wiadomości z niemieckiego..."
Natalia przeszła do piątej klasy - na świadectwie czwórka z polskiego, bardzo dobra ocena z zachowania i sztuki. - Natalia pięknie śpiewa - zachwycają się rodzice. - Mam coś zaśpiewać? - pyta Natalia. Staje na środku pokoju i zaczyna śpiewać: "Nie ma jak dom, tu przyjaciele są..."
- 481 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
129 głosów
-
zasłyszane od sędziego
zawsze.gjanka
05.08.09, 07:54
W Sądzie nie ma sprawiedliwości - jest wymiar»
-
Sąd zabrał dziecko, bo w domu był bałagan
kasiamarias
05.08.09, 08:29
to nie powinno mieć miejsca!!! czy każda rodzina ma przed porodem przygotowane łóżeczko i firanki?? nie wierzę. czy w domu Pani sędziny nie ma okruszków na stole i kurzu pod łożkiem i na »
-
Sąd zabrał dziecko, bo w domu był bałagan
lucusia3
05.08.09, 23:39
To cudem wychowuje moje dziecko, które przynieślismy ze szpitala do naszegostudenckiego mieszkania. U mnie też były wtedy niezamieciona podłoga iokruszki na stole, mało tego - sterta prania »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć