Strzelanina na Bałtyckiej: policjanci niewinni

Piotr Żytnicki
30.06.2011 , aktualizacja: 16.07.2009 20:02
A A A Drukuj
Czterej policjanci oskarżeni o bezprawne ostrzelanie samochodu, wskutek czego zginął 19-latek, zostali uniewinnieni. - Strzelali, bo ich życie było zagrożone - tłumaczyła sędzia Agata Adamczewska
Uniewinnieni policjanci na ławie oskarżonych w poznańskim sądzie
Fot. Łukasz Cynalewski / AG
Uniewinnieni policjanci na ławie oskarżonych w poznańskim sądzie
Uniewinnieni policjanci nie chcieli komentować wyroku. Robili to ich koledzy.

Marek Bronicki (był naczelnikiem wydziału kryminalnego i przełożonym policjantów): - Jeszcze dzisiaj rano TVN24 ich skazywał, przesądzał o winie. A sąd powiedział, że nie popełnili błędu. Dzisiaj trzeba to odważnie powiedzieć: nie doszłoby do tej tragedii, gdyby nie zachowanie pokrzywdzonych.

Andrzej Szary (szef policyjnych związków zawodowych w Wielkopolsce): - Takie sprawy nie powinny toczyć się latami. Zarzutami wobec policjantów sądy powinny zajmować się w przyspieszonym trybie. Co z tego, że są uniewinnieni, jeśli ich kariery złamano.

Ta tragedia zdarzyła się pięć lat temu na ul. Bałtyckiej. Policjanci z wydziału kryminalnego zastrzelili wtedy 19-letniego Łukasza Targosza. Jego kolegę Dawida Lisa trafili w kręgosłup. Do końca życia pozostanie sparaliżowany.

Do tragedii doszło, gdy policjanci próbowali zatrzymać samochód, którym jechali Łukasz z Dawidem. Funkcjonariusze podejrzewali, że to groźni przestępcy, których właśnie poszukiwali. Na skrzyżowaniu podbiegli z bronią do ich auta. Ale wtedy Łukasz staranował nieoznakowany radiowóz i ruszył na policjantów. Ci otworzyli ogień.

Prokuratura oskarżyła czterech policjantów o przekroczenie uprawnień i zażądała dla nich kary więzienia. Wczoraj poznański sąd - po raz drugi - wydał wyrok w tej sprawie. I po raz drugi uniewinnił policjantów. Sędziowie rozstrzygnęli na korzyść oskarżonych wszystkie wątpliwości. A jest ich wiele.

Bo jak na przykład określić, gdzie dokładnie w momencie strzelaniny stali policjanci, a gdzie samochód nastolatków? Wczoraj sędziowie odpowiedzieli, że nie da się odpowiedzieć na to pytanie. I nie pomogą tu nawet najtęższe głowy biegłych.

Kolejna sprawa to ocena samego zdarzenia. Dawid Lis oraz kierowcy samochodów, którzy widzieli strzelaninę, mówili w sądzie, że wyglądało to jak napad. Dlatego - ich zdaniem - Łukasz uciekał. Oskarżeni tłumaczyli, że mieli policyjne odznaki i krzyczeli do chłopaków: "Stój, policja!".

Sędzia Agata Adamczewska: - Świadkowie powtarzali często to, co usłyszeli w mediach. A wyjaśnienia oskarżonych były logiczne i spójne. Nie ma dowodów, które mogłyby je podważyć.

Sąd w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że policjanci zaczęli strzelać dopiero wtedy, gdy samochód Łukasza ruszył w ich stronę. Przestali, gdy ich minął. Celowali w dolną część, bo chcieli unieruchomić auto, a nie zabić jadących nim ludzi.

Sędzia Adamczewska: - Nie ma sensu dywagować, czy ktoś mógł myśleć, że to napad. Kierowca ruszył na policjantów, a to zagrażało ich życiu. Mieli prawo ten atak odeprzeć.

Zdaniem sądu nie można również mówić o pomyłce policjantów, co przez lata powtarzały media. - Policjanci nie strzelali dlatego, że w środku miał być Sebastian S. [gangster, którego szukali - red.], ale dlatego, że ich życie było zagrożone. Bez względu na to, kto kierowałby samochodem, mieliby prawo zrobić to samo - tłumaczyła sędzia Adamczewska.

Sąd przyznał, że doszło do tragedii. Jednak - jak zaznaczył - jej skutki dotknęły także policjantów. I nie chodzi tylko o to, że przez dwa i pół roku (do pierwszego wyroku) byli zawieszeni w obowiązkach służbowych i nie mogli pracować. - Do końca życia będą żyć z myślą, że zginął młody człowiek, a drugi jest sparaliżowany - mówiła sędzia.

Jednak wyrok - mimo że już drugi w tej sprawie i identyczny jak pierwszy - nie jest prawomocny. Aldona Targosz, matka Łukasza zapowiedziała, że złoży apelację. - Niech policjanci dostaną karę w zawieszeniu. Chodzi tylko o to, by zostali skazani. Nie mogą być bezkarni - mówiła.

Jeśli apelacja zostanie złożona, sąd zajmie się nią najwcześniej za kilka miesięcy. Będzie mógł utrzymać wyrok w mocy, albo uchylić i po raz drugi zwrócić sprawę do sądu okręgowego. A wtedy proces będzie toczył się po raz trzeci.

Spośród uniewinnionych wczoraj funkcjonariuszy trzech wciąż pracuje w policji. W wydziale kryminalnym zajmują się rozpoznaniem. Nie uczestniczą w zatrzymaniach. Czwarty policjant przeszedł na emeryturę.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Strzelanina na Bałtyckiej: policjanci niewinni jaro_ss 17.07.09, 12:05

    Dalej broń palna jest traktowana jak tajemnicze zło magiczne, gdzie programyjak zachować się w przypadku zatrzymania przez Policję, strzelaniny, czychoćby jak obchodzić się z wiatrówkami »