Portret 1.: Richard z USA

Katarzyna Gondek
09.07.2009 , aktualizacja: 09.07.2009 15:27
A A A Drukuj
Oboje z żoną pochodzimy z Arizony. Mamy tam dużo słońca. Nie to, co w Poznaniu!
Richard
Fot. Materiały Prasowe
Richard
ZOBACZ TAKŻE
W Arizonie mamy ok. 300 słonecznych dni w roku! Słońce świeci nawet podczas deszczowych dni. Mamy też ogromne góry. Znasz Wielki Kanion? To właśnie Arizona. W zimie możesz tego samego dnia jechać w góry na narty i nad morze na narty wodne.

Przyjechaliśmy do Polski w 2001 r., by uczyć angielskiego. Uczyliśmy w Poznaniu i w Gnieźnie. Przyjeżdżając tu wiedziałem, gdzie na mapie leży Polska, ale nie wiedziałem nic o Poznaniu. Myślałem, że jest dużo mniejszy. Myślałem, że Gniezno to jakaś mała wioska!

Tam, skąd pochodzimy, zwykle mieszka się w wolno stojących domach. Siedem lat temu bloki w Poznaniu były szare i brzydkie. Mieszkanie w jednym z nich było dla nas strasznym doświadczeniem.

Ja i żona jesteśmy przyjacielskimi ludźmi. Wiedzieliśmy, jak się mówi "dzień dobry", więc mówiliśmy do każdej osoby na ulicy! Ludzie oglądali się za nami ze zdziwieniem. Na początku wydawało nam się, że są dosyć nieuprzejmi. Potem, kiedy poznaliśmy bliżej swoich sąsiadów, okazało się, jak bardzo myliliśmy się. Nasza kultura jest po prostu trochę inna. Kiedy sąsiedzi poznali nas bliżej, zaczęli zapraszać nas na obiady i karmili do nieprzytomności! Wtedy zaczęły się prawdziwe przyjaźnie.

Tak więc skończyliśmy uczyć i zostaliśmy w Polsce. Pracowaliśmy dla fundacji Chleb Życia. Niedługo potem zostałem pastorem w Kościele Międzynarodowym. Ta praca polega głównie na tym, by kochać ludzi. Świat jest pełen bólu i cierpień, różnego rodzaju trudności. Jest jednak także pełen radości! Bycie pastorem oznacza kochać ludzi i zachęcać ich, by w swoim rozwoju zbliżali się do Boga.

Kościół Międzynarodowy nie jest instytucją religijną. Nie opiera się na tradycjach, tylko na tym, co mówi Biblia. Jak odnosi się to do naszego współczesnego życia i jak my możemy wcielić to, co jest napisane w Biblii, do naszego życia codziennego, do naszej kultury.

Mamy spotkania na ul. Grunwaldzkiej, ale msze odbywają się w niedzielę o godz. 10 w kinie Dąbrówka. Śpiewamy, modlimy się. Atmosfera jest bardzo "nieformalna". Jako pastor nie noszę sutanny, garnituru, ani krawata.

Przychodzą do nas ludzie z całego świata. Mamy u siebie przeróżne kultury, modlimy się w wielu językach. Kiedy kończy się nabożeństwo, wspólnie pijemy kawę, herbatę. Rozmawiamy. To naprawdę szczególne miejsce. Przyjdźcie i zobaczcie sami!

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów