Obcy chcą zmieniać Poznań. Jak?
09.07.2009
, aktualizacja: 09.07.2009 15:25
Obcokrajowcy żyjący w naszym mieście skarżą się na biurokrację, dyskryminację, agresję... I proponują: Zmieńmy Poznań!
ZOBACZ TAKŻE
- Portret 1.: Richard z USA (09-07-09, 15:27)
Wszystko, czego nie wiecie o obcokrajowcach mieszkających w Poznaniu - od dziś w "Gazecie" w cyklu "Portrety". Pomysłodawca akcji - Stowarzyszenie Forum Kultur - chce uczynić Poznań miastem otwartym. Na obcokrajowców i inne kultury właśnie.
A nie jest z tym u nas najlepiej. Na podstawie panelowych dyskusji z udziałem mieszkających w Poznaniu obcokrajowców Laëtitia Barby, moderatorka spotkań, stworzyła raport o tym, co powinniśmy zmienić, aby nasze miasto stało się bardziej otwarte. - Dla wielu obcokrajowców załatwienie czegokolwiek w urzędzie, szpitalu czy sklepie to prawdziwy koszmar - mówi Laëtitia, Francuska o belgijsko-włoskich korzeniach. - Ci, którzy mieszkają w Poznaniu dłużej, dostrzegają zmiany na lepsze, ale wciąż przebiegają one bardzo powoli - dodaje.
Obcokrajowcy mają wrażenie, że Poznań nie robi nic, żeby miasto stało choć trochę bardziej otwarte na inne kultury. Takie "nieoswojenie" owocuje niezrozumieniem, niechęcią - i trudno jest spojrzeć na miasto z innej perspektywy. - Tutaj ludzie za bardzo się nie różnią. Większość to mówiący po polsku Polacy. To dla mnie zupełnie nowe doświadczenie - opowiada Karien z RPA.
Na co narzekają obcokrajowcy? Najbardziej doskwiera im bariera językowa i biurokracja: podania, formularze, wnioski. Bardzo skomplikowane i tylko po polsku. Urząd Miasta przy ul. Libelta? Dramat. Bez przyjaciół z Polski nie sposób niczego załatwić. Pomoc dla obcokrajowców? Brak, pustka i świadomość bycia obywatelem drugiej kategorii. Oficjalne strony internetowe miasta? Trudno cokolwiek znaleźć, Poznań nie jest gotowy na przyjęcie gości z zagranicy.
Zdarzają się też przejawy dyskryminacji, m.in. słowne i fizyczne utarczki ze skinheadami. Dla obcokrajowców bardziej uciążliwa jest jednak zwykła, bezinteresowna niechęć.
Stosunkowo najwięcej pochwał zebrała komunikacja publiczna: szybki tramwaj, nocne autobusy, niskie ceny, ale też brak mapek na przystankach, fatalne drogi i agresywni kierowcy.
Na diagnozie się jednak nie skończyło. Obcokrajowcy mają kilka pomysłów, jak zmienić miasto. Centrum bez samochodów, więcej ścieżek rowerowych, telewizja z polskimi napisami, stworzenie muzeum sztuki współczesnej - to tylko niektóre z nich. Ich zdaniem przydałoby się też więcej przedsięwzięć, które umożliwiają poznanie innych kultur, bo wciąż wielu poznaniaków postrzega obcokrajowców nie jako atut, ale jako zagrożenie dla miasta.
Znacie obcokrajowców mieszkających w Poznaniu? Może są waszymi sąsiadami, albo razem pracujecie? Z jakimi problemami stykają się w naszym mieście? Jak im pomóc?
czytelnicy@poznan.agora.pl
A nie jest z tym u nas najlepiej. Na podstawie panelowych dyskusji z udziałem mieszkających w Poznaniu obcokrajowców Laëtitia Barby, moderatorka spotkań, stworzyła raport o tym, co powinniśmy zmienić, aby nasze miasto stało się bardziej otwarte. - Dla wielu obcokrajowców załatwienie czegokolwiek w urzędzie, szpitalu czy sklepie to prawdziwy koszmar - mówi Laëtitia, Francuska o belgijsko-włoskich korzeniach. - Ci, którzy mieszkają w Poznaniu dłużej, dostrzegają zmiany na lepsze, ale wciąż przebiegają one bardzo powoli - dodaje.
Obcokrajowcy mają wrażenie, że Poznań nie robi nic, żeby miasto stało choć trochę bardziej otwarte na inne kultury. Takie "nieoswojenie" owocuje niezrozumieniem, niechęcią - i trudno jest spojrzeć na miasto z innej perspektywy. - Tutaj ludzie za bardzo się nie różnią. Większość to mówiący po polsku Polacy. To dla mnie zupełnie nowe doświadczenie - opowiada Karien z RPA.
Na co narzekają obcokrajowcy? Najbardziej doskwiera im bariera językowa i biurokracja: podania, formularze, wnioski. Bardzo skomplikowane i tylko po polsku. Urząd Miasta przy ul. Libelta? Dramat. Bez przyjaciół z Polski nie sposób niczego załatwić. Pomoc dla obcokrajowców? Brak, pustka i świadomość bycia obywatelem drugiej kategorii. Oficjalne strony internetowe miasta? Trudno cokolwiek znaleźć, Poznań nie jest gotowy na przyjęcie gości z zagranicy.
Zdarzają się też przejawy dyskryminacji, m.in. słowne i fizyczne utarczki ze skinheadami. Dla obcokrajowców bardziej uciążliwa jest jednak zwykła, bezinteresowna niechęć.
Stosunkowo najwięcej pochwał zebrała komunikacja publiczna: szybki tramwaj, nocne autobusy, niskie ceny, ale też brak mapek na przystankach, fatalne drogi i agresywni kierowcy.
Na diagnozie się jednak nie skończyło. Obcokrajowcy mają kilka pomysłów, jak zmienić miasto. Centrum bez samochodów, więcej ścieżek rowerowych, telewizja z polskimi napisami, stworzenie muzeum sztuki współczesnej - to tylko niektóre z nich. Ich zdaniem przydałoby się też więcej przedsięwzięć, które umożliwiają poznanie innych kultur, bo wciąż wielu poznaniaków postrzega obcokrajowców nie jako atut, ale jako zagrożenie dla miasta.
Znacie obcokrajowców mieszkających w Poznaniu? Może są waszymi sąsiadami, albo razem pracujecie? Z jakimi problemami stykają się w naszym mieście? Jak im pomóc?
czytelnicy@poznan.agora.pl
- 40 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Obcy chcą zmieniać Poznań. Jak?
marek.es
09.07.09, 19:34
Proponuję udać się do Belgii i spróbować cokolwiek załatwić mówiąc tylko po polsku.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata ...
- Szach Iranu na Ratajach. Co tam robił w ...
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata ...
- Napad w centrum: Biznesmen stracił 700 tys. zł
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata 70-te
- Minęło 100 dni Term Maltańskich: ...
- Jak Maria Strzałko Poznań konserwowała ...





