Matka karmi? Sąd: To nic, dziecko ma być z ojcem
08.07.2009
, aktualizacja: 08.07.2009 21:27
Sąd w Śremie uznał, że matka musi oddać 13-miesięcznego chłopca ojcu w Holandii. Tylko dlatego, że chłopiec tam się urodził i tam mieszkał. Takich spraw jest coraz więcej.
ZOBACZ TAKŻE
- Mały Ebi spotkał się z tatą (24-12-09, 12:00)
- Ebi ma wrócić do Holandii. Do ojca (06-11-09, 19:45)
- Matka będzie nadal ukrywać dziecko? - rozprawa o Ebiego (21-10-09, 11:00)
- Sąd wypuścił matkę oskarżoną o porwanie syna (08-10-09, 14:13)
- Sąd odroczył ekstradycję Ebiego (10-07-09, 01:00)
- Mały Ebi na razie zostanie z matką (09-07-09, 11:43)
- Nie wyobrażam sobie tego rozstania. Nie umiem oddać dziecka mężowi. On jest jeszcze taki malutki, karmię go piersią, zajmuję się nim od urodzenia - mówi Anna Wijewska.
Dramatyczna walka o dziecko zaczęła się w marcu, kiedy Polka Anna wróciła do Śremu, a jej mąż - Holender - został w miasteczku Maarssen. Dwa tygodnie po wyjeździe wniósł sprawę o wydanie dziecka, powołując się na międzynarodową "konwencję haską o uprowadzeniu dziecka".
- Konwencja haska to świetny instrument międzynarodowy, który stosuje się, kiedy jeden z rodziców wbrew woli drugiego wywozi dziecko za granicę. Pozwala wrócić dzieciom do ich naturalnego środowiska, domu, dziadków, rodzeństwa, szkoły. Aż właściwy sąd nie przyzna opieki jednemu z rodziców - tłumaczy Wojciech Wiza, poznański adwokat.
Sąd w Holandii uznał, że "wyjazd do Polski matki z synem jest nie do przyjęcia" i że Anna "nie działa w interesie swojego 13-miesięcznego dziecka". Przyznaje też - paradoksalnie - że w "sytuacji napiętych stosunków i kłótni" Anna miała rację wyprowadzając się z domu. Dwa dni potem ojciec dziecka zmienił w drzwiach zamki.
Ostateczną decyzję o wydaniu dziecka Holendrowi miał podjąć Sąd Rejonowy w Śremie. 2 lipca uznał, że - skoro małżonkowie ostatecznie nie porozumieli się, co do miejsca pobytu syna - mały Euzebiusz musi wrócić do ojca, bo tam są jego "naturalne warunki". Anna ma siedem dni na oddanie dziecka (wyrok nie jest prawomocny, ale z klauzulą "natychmiastowej wykonalności"). Termin mija właśnie dziś.
Artur Łata, adwokat Anny: - Nie twierdzę, że ojciec Euzebiusza go nie kocha, ale w tej sytuacji trzeba wybrać mniejsze zło. Ebi ma tylko 13 miesięcy, matka karmi go piersią. Matka i polska babcia chłopca zajmowały się nim i w Holandii, i w Polsce, kiedy pani Anna kończyła tu studia.
Takich spraw jest w całym kraju coraz więcej. Prawnicy uważają, że to dopiero początek wielkiej fali "dziecięcej ekstradycji". Polacy wyjeżdżają za pracą, wchodzą tam w związki z obcokrajowcami. A gdy wracają z dziećmi do kraju, nagminnie przegrywają sprawy w trybie konwencji haskiej.
Dlaczego? Wojciech Wiza uważa, że wynika to z nieznajomości prawa. - Polskie sądy podchodzą do międzynarodowego prawa na kolanach i za szybko zgadzają się na "ekstradycję". Zapominają, że najważniejsze jest nie samo wydanie dziecka, ale interes dziecka. Tak było ostatnio w skandalicznej sprawie Polki z Wągrowca, która przegrała walkę o syna z obywatelem Hiszpanii - mówi Wojciech Wiza.
Pod koniec ubiegłego roku poseł Jarosław Sellin alarmował w Sejmie: w 2006 r. do Polski wpłynęło 41 wniosków o uprowadzenie w trybie konwencji haskiej, w 2007 r. - było ich 38. Wszystkie nakazały wydanie dziecka za granicę!
Co się wydarzy w sprawie małego Ebiego?
Jeden ze scenariuszy zakłada, że matka wróci z dzieckiem do Holandii (choć nie ma ani pracy, ani mieszkania, ani alimentów). Wniosek o wydanie dziecka straci wtedy moc, bo przeprowadzka zostanie potraktowana jako dobrowolne wykonanie orzeczenia sądu.
- Jest też możliwe, że wstrzymamy wykonanie postępowania w sprawie wydania dziecka ojcu. Matka już je zaskarżyła - mówiła wczoraj "Gazecie" sędzia Agnieszka Marek, przewodnicząca wydziału rodzinnego sądu w Śremie.
Kluczowe w sprawie może być nagranie jednej z ostatnich rozmów między małżonkami. Mąż zgadza się w niej na wyjazd dziecka, pod warunkiem że chłopczyk będzie uczył się w Polsce języka holenderskiego i pójdzie do międzynarodowej szkoły.
Dlaczego nagranie nie zostało potraktowane jako dowód? Wczoraj sąd w Śremie nie potrafił tego wyjaśnić. Po raz pierwszy decyduje w sprawie wydania dziecka w konwencji haskiej. Pod holenderskim numerem ojca dziecka wczoraj nikt nie odbierał telefonu.
Nazwisko bohaterki na jej prośbę zmieniliśmy.
Dramatyczna walka o dziecko zaczęła się w marcu, kiedy Polka Anna wróciła do Śremu, a jej mąż - Holender - został w miasteczku Maarssen. Dwa tygodnie po wyjeździe wniósł sprawę o wydanie dziecka, powołując się na międzynarodową "konwencję haską o uprowadzeniu dziecka".
- Konwencja haska to świetny instrument międzynarodowy, który stosuje się, kiedy jeden z rodziców wbrew woli drugiego wywozi dziecko za granicę. Pozwala wrócić dzieciom do ich naturalnego środowiska, domu, dziadków, rodzeństwa, szkoły. Aż właściwy sąd nie przyzna opieki jednemu z rodziców - tłumaczy Wojciech Wiza, poznański adwokat.
Sąd w Holandii uznał, że "wyjazd do Polski matki z synem jest nie do przyjęcia" i że Anna "nie działa w interesie swojego 13-miesięcznego dziecka". Przyznaje też - paradoksalnie - że w "sytuacji napiętych stosunków i kłótni" Anna miała rację wyprowadzając się z domu. Dwa dni potem ojciec dziecka zmienił w drzwiach zamki.
Ostateczną decyzję o wydaniu dziecka Holendrowi miał podjąć Sąd Rejonowy w Śremie. 2 lipca uznał, że - skoro małżonkowie ostatecznie nie porozumieli się, co do miejsca pobytu syna - mały Euzebiusz musi wrócić do ojca, bo tam są jego "naturalne warunki". Anna ma siedem dni na oddanie dziecka (wyrok nie jest prawomocny, ale z klauzulą "natychmiastowej wykonalności"). Termin mija właśnie dziś.
Artur Łata, adwokat Anny: - Nie twierdzę, że ojciec Euzebiusza go nie kocha, ale w tej sytuacji trzeba wybrać mniejsze zło. Ebi ma tylko 13 miesięcy, matka karmi go piersią. Matka i polska babcia chłopca zajmowały się nim i w Holandii, i w Polsce, kiedy pani Anna kończyła tu studia.
Takich spraw jest w całym kraju coraz więcej. Prawnicy uważają, że to dopiero początek wielkiej fali "dziecięcej ekstradycji". Polacy wyjeżdżają za pracą, wchodzą tam w związki z obcokrajowcami. A gdy wracają z dziećmi do kraju, nagminnie przegrywają sprawy w trybie konwencji haskiej.
Dlaczego? Wojciech Wiza uważa, że wynika to z nieznajomości prawa. - Polskie sądy podchodzą do międzynarodowego prawa na kolanach i za szybko zgadzają się na "ekstradycję". Zapominają, że najważniejsze jest nie samo wydanie dziecka, ale interes dziecka. Tak było ostatnio w skandalicznej sprawie Polki z Wągrowca, która przegrała walkę o syna z obywatelem Hiszpanii - mówi Wojciech Wiza.
Pod koniec ubiegłego roku poseł Jarosław Sellin alarmował w Sejmie: w 2006 r. do Polski wpłynęło 41 wniosków o uprowadzenie w trybie konwencji haskiej, w 2007 r. - było ich 38. Wszystkie nakazały wydanie dziecka za granicę!
Co się wydarzy w sprawie małego Ebiego?
Jeden ze scenariuszy zakłada, że matka wróci z dzieckiem do Holandii (choć nie ma ani pracy, ani mieszkania, ani alimentów). Wniosek o wydanie dziecka straci wtedy moc, bo przeprowadzka zostanie potraktowana jako dobrowolne wykonanie orzeczenia sądu.
- Jest też możliwe, że wstrzymamy wykonanie postępowania w sprawie wydania dziecka ojcu. Matka już je zaskarżyła - mówiła wczoraj "Gazecie" sędzia Agnieszka Marek, przewodnicząca wydziału rodzinnego sądu w Śremie.
Kluczowe w sprawie może być nagranie jednej z ostatnich rozmów między małżonkami. Mąż zgadza się w niej na wyjazd dziecka, pod warunkiem że chłopczyk będzie uczył się w Polsce języka holenderskiego i pójdzie do międzynarodowej szkoły.
Dlaczego nagranie nie zostało potraktowane jako dowód? Wczoraj sąd w Śremie nie potrafił tego wyjaśnić. Po raz pierwszy decyduje w sprawie wydania dziecka w konwencji haskiej. Pod holenderskim numerem ojca dziecka wczoraj nikt nie odbierał telefonu.
Nazwisko bohaterki na jej prośbę zmieniliśmy.
- 98 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Matka karmi? Sąd: To nic, dziecko ma być z ojcem
kosztorysik
09.07.09, 12:21
Podpiszmy w końcu Traktat Lisboński i wówczas nie będzie "zagranicy"...»
-
Matka karmi? Sąd: To nic, dziecko ma być z ojcem
katerina77
09.07.09, 13:23
Tak to jest, jak rodzice dziecka nie potrafią się porozumieć i decydować musi za nich sąd. Takich spraw jest mnóstwo, to są konflikty między "dorosłymi" , a dziecko jest pretekstem żeby się »
-
Jakie obywatelstwo ma dziecko ?
zwyklaosoba
09.07.09, 15:57
Jeśli polskie to powinno być w Polsce, jeśli tego chce opiekun prawny.»
Najczęściej czytane24 htydzień





