Prezes Fundacji Malta broni minaretu

Michał Merczyński*
02.07.2009 , aktualizacja: 02.07.2009 20:45
A A A Drukuj
Michał Merczyński
Fot. Maciej Świerczyński/AG
Michał Merczyński
W ostatnich dniach został rozstrzygnięty konkurs na opracowanie urbanistyczno-architektonicznego projektu koncepcyjnego rejonu między ulicami: Szyperską, Estkowskiego, Garbarami i Piaskową w Poznaniu. To na działce rozciągającej się na tym kwartale stoi komin, który Joanna Rajkowska chce uczynić podstawą projektu "Minaret". Fundacja Malta jako organizator i producent tego wydarzenia artystycznego zwróciła się do Miasta Poznań (właściciela terenu) z prośbą o wydanie zgody na realizację projektu. Otrzymaliśmy odpowiedź, że może ona zostać wydana dopiero po ogłoszeniu wyników konkursu.

W komunikacie wydanym przez Sąd Konkursowy, oprócz wskazania zwycięzcy, umieszczono dodatkową informację, bezpośrednio odnoszącą się do zamiaru przekształcenia komina w minaret: "Na marginesie rozstrzygnięcia konkursowego Sąd Konkursowy uważa za stosowne publicznie wyrazić swoje zdecydowanie negatywne stanowisko wobec zamiarów wykonania formy minaretu z istniejącego komina przemysłowego dawnej fabryki papieru. Sąd Konkursowy uważa, że realizacja tego zamierzenia: a) jest obca kulturowo, b) nakłada się na osie widokowe w kierunku na katedrę i na pobliski budynek dawnej synagogi, c) może być odebrana jako prowokacja o charakterze religijnym, d) może być odebrana jako próba ośmieszenia symbolu religijnego - minaretu, poprzez jego realizacje na kominie przemysłowym, e) nie posiada żadnych istotnych walorów artystycznych związanych z wydarzeniami kulturalnymi miasta Poznania".

Uważamy, że stanowisko członków Sądu Konkursowego wzywa do zamknięcia się na wpływy innych kultur (nie obcych, lecz innych), wyraża postawę leku wobec zakłócania wszelkich lokalnych status quo: "wydarzeń kulturalnych Poznania", "osi widokowych", oraz wobec innych religii, które, mimo że obce, mogą zostać ośmieszone. Analiza przedstawionych explicite poglądów napawa dużym niepokojem. Pokazuje bowiem, że osoby powołane do odpowiedzialnego współkreowania przestrzeni publicznej wykluczają rozumienie jej jako miejsca intelektualnej i artystycznej dyskusji. Sens stanowiska Sądu Konkursowego nie pozostawia wątpliwości, że poruszanie w przestrzeni miejskiej (należącej do wszystkich mieszkańców - obywateli miasta) tematów realnych, żywych, angażujących społeczeństwo nie interesuje ani architektów zrzeszonych w SARP, ani poznańskich urzędników.

Autorka pomysłu przekształcenia starego komina w minaret - Joanna Rajkowska - w ostatnich latach zrealizowała kilka projektów, które symbolicznie, bynajmniej nie agresywnie, poszerzają wspólną przestrzeń debaty i doświadczenia. Tak było w przypadku dwóch realizacji w centrum Warszawy: Palmy na rondzie De Gaulle'a ("Pozdrowienia z Alei Jerozolimskich") oraz stawu ("Dotleniacz") zbudowanego na placu Grzybowskim, w pobliżu synagogi i kościoła. Zainteresowały one nie tylko środowiska artystów i krytyków sztuki, ale także mieszkańców, skłaniając ich do zajęcia własnego stanowiska, indywidualnego rozważenia poruszonej tematyki. Komunikat arbitralnie wyznaczający granice tego, co w kulturze "obce" i "własne" oraz szacujący według niejasnych i nieuzasadnionych kryteriów walory artystyczne związane z wydarzeniami kulturalnymi miasta jest jawnym pozbawieniem mieszkańców - odbiorców kultury i użytkowników przestrzeni publicznej - prawa do własnej oceny. Warto zwrócić uwagę, że w Poznaniu praktycznie nie ma projektów artystycznych trwale wpisujących się w miejski pejzaż, wszelkie inicjatywy spotykają się z mnożącymi się formalnymi utrudnieniami. W przestrzeni publicznej (a więc wspólnej), w przestrzeni debaty publicznej powinno być miejsce na dywersyfikację poglądów, zniuansowane postawy i argumentacje. Wyrzucanie nieznanych zjawisk poza nawias świadomości nie jest postawą dojrzałego oglądu, lecz prostą eliminacją tego, co niejednoznaczne i kłopotliwe.

Uważamy, że władze miasta powinny wspierać projekty artystyczne w przestrzeni publicznej. Powołaniem sztuki jest wyznaczanie nowych pól dyskusji, nie można jej redukować do funkcji użytkowej bądź dekoracyjnej. Projekt "Minaret" jest symbolicznym gestem pokazującym, że rzeczywistość Polski, Poznania nie jest zamkniętą homogeniczną zoną, gdzie wszystko, co przekracza jej granice, jest elementem "obcym kulturowo" i (w domyśle) szkodliwym, zagrażającym. W wielu polskich miastach żyją ludzie o innych wyznaniach, pozapolskim pochodzeniu. Także historia naszego kraju pokazuje bardzo wyraźnie, że tworzyły go różne kultury. Dlaczego projekt, który do tego nawiązuje, jest cenzurowany?

Gest ten oznacza nie tylko doraźny, urzędowy zakaz, ale toruje drogę niepokojącemu zjawisku - zjawisku cenzury własnej pamięci i tożsamości.

*Michał Merczyński jest prezesem Fundacji Malta, która organizuje festiwal teatralny Malta w Poznaniu

Podziel się

  • 40 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Prezes Fundacji Malta broni minaretu weneryt 02.07.09, 23:06

    eee tam. to teraz jak się komuś "wielka" prowokacyjna sztuka nie podoba, to odrazu jest zaliczony do konserwy albo urzędastwa? bez przesadyzmów. nie musibyć przecież tak, że jest to super »

  • Prezes Fundacji Malta broni minaretu wipp 02.07.09, 23:37

    Szanowny Panie Prezesie mówimy o sztuce, czy prowokacji? Mimo wszystko uważam,że o tym drugim. Nie wydaje mi się, że byłaby wielka różnica, gdyby zamiastminaretu była mowa o gołej Pani »

  • Pan Merczyński w jakiś w dziwny sposób rozumie ... piter_wlkp 02.07.09, 23:43

    pozbawienie mieszkańców prawa do oceny projektu. Czy on sobie wyobraził że mieszkańcy będą mieć prawo do oceny dopiero po tym jak ten minaret powstanie? Przecież te wszystkie dyskusje i »