Matyja to legenda Czerwca. Czas go upamiętnić

Piotr Bojarski
23.06.2009 , aktualizacja: 23.06.2009 20:55
A A A Drukuj
Stanisław Matyja - bohater Poznańskiego Czerwca - musi wreszcie zostać upamiętniony w naszym mieście
Franciszek Kabat w 1955 r. zaczął pracować w fabryce wagonów na tzw. W-3, będącym częścią Zakładów Józefa Stalina (tak wtedy nazywał się Cegielski). Pamięta narastające niezadowolenie robotników, masówki, wreszcie delegację Cegielskiego do Warszawy. W delegację do ministerstwa pojechał Stanisław Matyja, który jeszcze przed Czerwcem zasłynął z odwagi mówienia władzy prosto w oczy, że oszukuje robotników. - Wszyscy mówili na niego Stach, był stolarzem, zwykłym robotnikiem, obdarzonym zaufaniem kolegów. Potrafił zadbać o ich prawa. I to on wyprowadził ich na ulicę - opowiada Kabat.

Matyja fascynuje go od lat: - Nie był przywódcą w tym sensie, w jakim był nim Wałęsa. Był człowiekiem od załatwiania spraw. Doprowadził do rzeczy na tamte czasy niebywałej: potrafił zgromadzić na pl. Mickiewicza sto tysięcy ludzi! Dla mnie to bohater.

Stanisław Matyja za Czerwiec zapłacił zwolnieniem z Cegielskiego, wilczym biletem, życiem na granicy biedy, chorobą, a wreszcie przedwczesną śmiercią w 1985 r. Do końca był inwigilowany i oczerniany przez SB, która dla skompromitowania go próbowała wykorzystać fakt, że w czasie wojny rodzina Matyjów podpisała Reichslistę.

Kabat od roku zbiera materiały na temat Matyi, chce napisać jego biografię. Do naszej redakcji przyszedł, bo nie mógł znieść, że 53 lata po "krwawym czwartku" Matyja w żaden sposób nie został uhonorowany przez Poznań. - Dlaczego nie ma jego ulicy czy placu? - pyta. - Tylko na W-3 jest niewielka tablica przypominająca o Stachu. Podczas obchodów Czerwca zawsze pamięta się o Romku Strzałkowskim, a dlaczego nie pamięta o Matyi?

Stanisław Pytlak, szef "S" w Cegielskim zgadza się, że w Poznaniu brakuje śladu po Stanisławie Matyi: - Wiem, że Aleksandra Banasiak rozmawiała na ten temat z żoną Matyi, która nie zgodziła się, by imieniem jej męża nazwać ulicę w mieście.

Potwierdza to Aleksandra Banasiak, przewodnicząca Stowarzyszenia Poznański Czerwiec. - Ale pracujemy nad tym, by uhonorować Matyję. Będziemy rozmawiać o tym z jego synem - zapewnia.

Co na to rodzina bohatera Czerwca? - Dziękuję, że "Gazeta" popiera ten pomysł - mówi Waldemar Matyja, syn Stanisława. - Imię ojca chciano nadać 10 lat temu ulicy na Świerczewie. Sprzeciwiła się wtedy moja mama, bo wiązałoby się to z kosztami dla mieszkańców. Najlepiej byłoby znaleźć rozwiązanie, które nie utrudniałoby życia ludziom.

"Gazeta" proponuje: nadajmy imię Matyi fragmentowi ul. Towarowej pomiędzy skrzyżowaniem z Wierzbięcicami i Mostem Dworcowym. Nie ma tam budynków mieszkalnych, a historyczna nazwa ulicy Towarowej i tak pozostanie na mapie miasta - jako przylegająca od zachodu do parku Marcinkowskiego. Co najważniejsze, w czerwcu 1956 r. szedł tędy Matyja na czele zbuntowanych robotników Ceglorza, którzy chcieli pokazać swój protest gościom poznańskich targów.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy