Rodzina "Makowca" w końcu razem

Marcin Kącki, Piotr Żytnicki
29.05.2009 , aktualizacja: 29.05.2009 21:09
A A A Drukuj
Tyle że w areszcie. Prokuratura zatrzymała wczoraj Iwonę B., żonę znanego gangstera. Ten od dawna siedzi w więzieniu razem z synami. Zatrzymano też legendę półświatka - Jana L.

Lance Kidwell/sxc.hu
To dalszy ciąg kryminalnej epopei pod kryptonimem "Kanada". Bo taką ksywę nosił jeden ze wspólników gangsterskiej rodziny "Makowców", który starał się o status świadka koronnego. I wyjawił prokuratorom najskrytsze tajemnice swoich niedawnych patronów.

"Kanada" - syn byłego policjanta - opowiedział najpierw o zabójstwie na Starym Rynku. W wyniku tych zeznań w areszcie na proces czeka Marcin B., najmłodszy z gangsterskiego klanu. Latami cieszył się wolnością, bo nikt nie mógł mu udowodnić, że zasztyletował młodego człowieka.

Jego brat dostał wyrok za gwałt na młodej kobiecie. A ich ojciec - Zbyszko B., zwany w poznańskim półświatku "Makowcem", ma zarzut kierowania gangiem.

Iwona B., żona "Makowca", od czasu, gdy jej synowie siedzą w areszcie, walczyła o widzenia z rodziną. Teraz to może być łatwiejsze, choćby na spacerniaku. Bo od wczoraj również przebywa w areszcie - po zeznaniach "Kanady".

Kobieta miała pomagać gangowi w wyłudzaniu kredytów na tzw. słupy: bezrobotni brali po kilkaset tysięcy złotych kredytów, bo w banku zjawiali się z fałszywymi dokumentami. Iwona B. miała też wyłudzić odszkodowanie za swoje auto, a pomagać jej miała sąsiadka - formalnie obie panie mają drobny handel w centrum Poznania.

Ale rodzina "Makowców" nie tylko wyłudzała kredyty, ale i dawała! Desperaci, którzy zgłaszali się do Iwony B., mogli dostać bez zaświadczeń o zarobkach nawet 20 tys. zł. Tylko jedno "ale" - każdy tydzień zwłoki oznaczał 2 tys. zł odsetek. W półświatku utarła się jednak opinia, że niewielu było spóźnialskich. I za to kobieta usłyszała zarzut lichwy.

Jednak największą sensacją jest zatrzymanie w tej samej sprawie Jana L. To żywa legenda poznańskiego półświatka. Ten ponad 50-letni mężczyzna, choć od wielu lat uchodził za "trzon" gangsterki, to nigdy nawet przez chwilę nie przebywał w celi. Mówiło się, że żyje z "fizycznej pracy kobiet" i ma kilka znanych lokali w okolicach Poznania. Jakim cudem teraz trafia pod sąd? Także dzięki zeznaniom "Kanady". Prokuratura z Gorzowa ma dowody, że L. chciał wyłudzić odszkodowanie za pożar "salonu odnowy biologicznej", którego był nieoficjalnym zarządcą.

Gorzowska prokuratura zapewnia, że to nie koniec niespodzianek w poznańskim półświatku. A wszystko zaczęło się dwa lata temu, gdy "Kanada" dowiedział się, że jego przyjaciel - "Młody Makowiec" - odbił mu kobietę

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy