Miasto otwarte, miasto wolności
26.04.2009
, aktualizacja: 26.04.2009 18:28
Rozmowa z Marcinem Hyłą, cyklistą z Krakowa, koordynatorem ogólnopolskiej akcji "Miasta dla rowerów
ZOBACZ TAKŻE
- Chcemy Poznania dla rowerów! (27-04-09, 00:00)
Michał Wybieralski: Jeździł pan kiedyś rowerem po Poznaniu?
Marcin Hyła: - Oczywiście. Niestety, w śródmieściu dominuje niewygodna kostka brukowa. Za to nadbrzeża Warty mają duży potencjał rowerowy. Zdarzają się u was źle oznakowane ścieżki. Ale generalnie jeździło mi się przyjemnie.
O! A poznańscy rowerzyści bardzo narzekają. Za wzór stawiają właśnie Kraków oraz Gdańsk.
- Z Poznaniem nie jest aż tak źle. Choć macie problemy, z którymi inne miasta już dawno sobie poradziły. Mówię np. o bitumicznej nawierzchni ścieżek, która powinna wypierać bruk.
Z jakimi problemami zmagają się rowerzyści w polskich miastach?
- Muszą omijać dziury w drogach. Kierowcy mogą urwać na nich zawieszenie. Ale rowerzyści mogą się wywrócić i wpaść pod samochód. Pętle indukcyjne na skrzyżowaniach nie wykrywają rowerów, więc można nie doczekać się zmiany świateł. Wiele ścieżek to "śmieszki rowerowe". 90 proc. tras w Polsce to gnioty.
To znaczy, że nie czerpiemy wzorców z Zachodu?
- Absolutnie nie. W Polsce dominuje myślenie o ruchu drogowym rodem z lat 70. Drogowcy myślą, jak upchnąć w miastach jak najwięcej samochodów. O rowerzystach niemal zapominają.
Poznańska „Gazeta" rozpoczęła właśnie akcję montowania stojaków rowerowych. Ich brak jest ważnym problemem dla cyklistów?
- Kilka lat temu wydawało mi się, że nie. Ale gdy w Krakowie wszystkie słupy i płoty były już zajęte, to zrozumiałem, że stojaki są bardzo ważne. Ważne jest to, by montować dobrze skonstruowane stojaki. Czyli takie, do których możemy przypiąć ramę i koło zapięciem typu u-lock, czyli podkową.
Co jeszcze robić, by uczynić miasto przyjaznym dla rowerzystów?
- Ograniczać ruch samochodowy, uspokajać go, zmniejszając dozwoloną prędkość. Drogowcy muszą tworzyć kontrapasy, umożliwiające rowerzystom jazdę pod prąd na jednokierunkowych ulicach. Budować dobre drogi rowerowe w rozsądnych miejscach.
Miasto rowerzystów ma przewagę nad miastem samochodziarzy?
- Ogromną! W mieście rowerzystów nie ma korków, jest ciszej. Takie miasto jest otwarte na ludzi. Oni się widzą, nie są anonimowi, odcięci, jak kierowcy samochodów. W takim mieście wszędzie jest blisko, bo rower bardzo skraca odległości. Miasto, które stawia na rowery, jest miastem wolności.
Marcin Hyła: - Oczywiście. Niestety, w śródmieściu dominuje niewygodna kostka brukowa. Za to nadbrzeża Warty mają duży potencjał rowerowy. Zdarzają się u was źle oznakowane ścieżki. Ale generalnie jeździło mi się przyjemnie.
O! A poznańscy rowerzyści bardzo narzekają. Za wzór stawiają właśnie Kraków oraz Gdańsk.
- Z Poznaniem nie jest aż tak źle. Choć macie problemy, z którymi inne miasta już dawno sobie poradziły. Mówię np. o bitumicznej nawierzchni ścieżek, która powinna wypierać bruk.
Z jakimi problemami zmagają się rowerzyści w polskich miastach?
- Muszą omijać dziury w drogach. Kierowcy mogą urwać na nich zawieszenie. Ale rowerzyści mogą się wywrócić i wpaść pod samochód. Pętle indukcyjne na skrzyżowaniach nie wykrywają rowerów, więc można nie doczekać się zmiany świateł. Wiele ścieżek to "śmieszki rowerowe". 90 proc. tras w Polsce to gnioty.
To znaczy, że nie czerpiemy wzorców z Zachodu?
- Absolutnie nie. W Polsce dominuje myślenie o ruchu drogowym rodem z lat 70. Drogowcy myślą, jak upchnąć w miastach jak najwięcej samochodów. O rowerzystach niemal zapominają.
Poznańska „Gazeta" rozpoczęła właśnie akcję montowania stojaków rowerowych. Ich brak jest ważnym problemem dla cyklistów?
- Kilka lat temu wydawało mi się, że nie. Ale gdy w Krakowie wszystkie słupy i płoty były już zajęte, to zrozumiałem, że stojaki są bardzo ważne. Ważne jest to, by montować dobrze skonstruowane stojaki. Czyli takie, do których możemy przypiąć ramę i koło zapięciem typu u-lock, czyli podkową.
Co jeszcze robić, by uczynić miasto przyjaznym dla rowerzystów?
- Ograniczać ruch samochodowy, uspokajać go, zmniejszając dozwoloną prędkość. Drogowcy muszą tworzyć kontrapasy, umożliwiające rowerzystom jazdę pod prąd na jednokierunkowych ulicach. Budować dobre drogi rowerowe w rozsądnych miejscach.
Miasto rowerzystów ma przewagę nad miastem samochodziarzy?
- Ogromną! W mieście rowerzystów nie ma korków, jest ciszej. Takie miasto jest otwarte na ludzi. Oni się widzą, nie są anonimowi, odcięci, jak kierowcy samochodów. W takim mieście wszędzie jest blisko, bo rower bardzo skraca odległości. Miasto, które stawia na rowery, jest miastem wolności.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień


