Nauczyciele sfałszowali test szóstoklasistów
23.04.2009
, aktualizacja: 23.04.2009 23:23
Sprawę oszustwa podczas ubiegłorocznego sprawdzianu szóstoklasistów bada prokuratura. Nauczyciele z Jabłkowa poprawiali na arkuszach błędy zrobione przez uczniów.
ZOBACZ TAKŻE
- Seks nie dla nastolatków - prezerwatyw nie sprzedają (23-04-09, 22:00)
Informację o popełnieniu przestępstwa skierowała do prokuratury Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Poznaniu.
Do oszustwa doszło w Jabłkowie, wsi w powiecie wągrowieckim. Pięć lat temu podstawówkę zagrożoną likwidacją przejęła Fundacja Pomoc Dzieciom Wiejskim. Dzisiaj uczy się w niej ponad 200 dzieci.
Przed rokiem sprawdzian szóstoklasistów pisało w Jabłkowie 37 uczniów. Szkoła nie miała sali tak dużej, by pomieścić wszystkich, dlatego uczniów posadzono w trzech klasach. Po zakończeniu sprawdzianu nauczyciele powinni zamknąć arkusze w tzw. "bezpiecznej kopercie" i wysłać do Poznania. Ale tego nie zrobili.
Wicedyrektor Piotr W. przekazał kopertę dyrektorce Beacie W., a ta wręczyła ją nauczycielce Marii D. Nauczycielka czarnym długopisem skreślała błędne odpowiedzi uczniów i zaznaczała poprawne. - W ten sposób sfałszowano 37 arkuszy sprawdzianu szóstoklasistów - mówi rzeczniczka poznańskiej prokuratury Magdalena Mazur-Prus.
Kiedy oszustwo wyszło na jaw, OKE postanowiła powtórzyć sprawdzian w tej szkole.
Nauczycielka - którą zwolniono z pracy - przyznała się do winy i dobrowolnie poddała karze grzywny.
Śledztwo w sprawie dyrektorów wciąż się toczy. Przed sądem odpowiadać będą za podrabianie dokumentów. Grozi im do pięciu lat więzienia.
Zarówno dyrektorka, jak i wicedyrektor wciąż pracują w Jabłkowie. Zawieszeni w czynnościach służbowych zostali dopiero w minioną środę.
- Otrzymałem z prokuratury zawiadomienie o zarzutach. Jeśli zostaną skazani, zwolnię ich z pracy. Na razie nie mam podstaw, by to zrobić - mówi Jan Sztylka, prezes Fundacji Pomoc Dzieciom Wiejskim.
Sztylka tłumaczy, że wcześniej nie zawiesił dyrektorów, bo nauczycielka całą winę wzięła na siebie. - Twierdziła, że nikt nie pomagał jej w poprawianiu arkuszy - mówi Sztylka.
Aleksandra Rychlewska, rzeczniczka kuratorium, o postawieniu zarzutów pedagogom dowiedziała się od "Gazety". - Ale o całej sprawie wiedzieliśmy - zapewnia. - Szkoła jest pod naszym wzmożonym nadzorem. Prowadzi ją jednak fundacja i nie mamy wpływu na obsadę dyrektorskich stanowiskach.
Prezes Sztylka: - Nie wiem, dlaczego dyrektorzy chcieli poprawić wyniki uczniów. Przecież te dotychczasowe były zadowalające. Byłem tym wszystkim bardzo zaskoczony.
Do oszustwa doszło w Jabłkowie, wsi w powiecie wągrowieckim. Pięć lat temu podstawówkę zagrożoną likwidacją przejęła Fundacja Pomoc Dzieciom Wiejskim. Dzisiaj uczy się w niej ponad 200 dzieci.
Przed rokiem sprawdzian szóstoklasistów pisało w Jabłkowie 37 uczniów. Szkoła nie miała sali tak dużej, by pomieścić wszystkich, dlatego uczniów posadzono w trzech klasach. Po zakończeniu sprawdzianu nauczyciele powinni zamknąć arkusze w tzw. "bezpiecznej kopercie" i wysłać do Poznania. Ale tego nie zrobili.
Wicedyrektor Piotr W. przekazał kopertę dyrektorce Beacie W., a ta wręczyła ją nauczycielce Marii D. Nauczycielka czarnym długopisem skreślała błędne odpowiedzi uczniów i zaznaczała poprawne. - W ten sposób sfałszowano 37 arkuszy sprawdzianu szóstoklasistów - mówi rzeczniczka poznańskiej prokuratury Magdalena Mazur-Prus.
Kiedy oszustwo wyszło na jaw, OKE postanowiła powtórzyć sprawdzian w tej szkole.
Nauczycielka - którą zwolniono z pracy - przyznała się do winy i dobrowolnie poddała karze grzywny.
Śledztwo w sprawie dyrektorów wciąż się toczy. Przed sądem odpowiadać będą za podrabianie dokumentów. Grozi im do pięciu lat więzienia.
Zarówno dyrektorka, jak i wicedyrektor wciąż pracują w Jabłkowie. Zawieszeni w czynnościach służbowych zostali dopiero w minioną środę.
- Otrzymałem z prokuratury zawiadomienie o zarzutach. Jeśli zostaną skazani, zwolnię ich z pracy. Na razie nie mam podstaw, by to zrobić - mówi Jan Sztylka, prezes Fundacji Pomoc Dzieciom Wiejskim.
Sztylka tłumaczy, że wcześniej nie zawiesił dyrektorów, bo nauczycielka całą winę wzięła na siebie. - Twierdziła, że nikt nie pomagał jej w poprawianiu arkuszy - mówi Sztylka.
Aleksandra Rychlewska, rzeczniczka kuratorium, o postawieniu zarzutów pedagogom dowiedziała się od "Gazety". - Ale o całej sprawie wiedzieliśmy - zapewnia. - Szkoła jest pod naszym wzmożonym nadzorem. Prowadzi ją jednak fundacja i nie mamy wpływu na obsadę dyrektorskich stanowiskach.
Prezes Sztylka: - Nie wiem, dlaczego dyrektorzy chcieli poprawić wyniki uczniów. Przecież te dotychczasowe były zadowalające. Byłem tym wszystkim bardzo zaskoczony.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Nauczyciele sfałszowali test szóstoklasistów
jaro_ss
24.04.09, 07:09
Ten system jest do d... dziecko w najgłupszym okresie swojego życia ma zdawaćegzamin wpływający na jego cała przyszłość.O wiele zdrowsze były egzaminy na studia - zdałeś - studiujesz, »
Najczęściej czytane24 htydzień


