Komendant Łowicki zwalnia dwa razy
16.04.2009
, aktualizacja: 16.04.2009 17:07
- Gdy wręczałem strażnikom wypowiedzenia, nie wiedziałem, że przyznali się do winy - zeznawał wczoraj w sądzie pracy były komendant straży miejskiej Alojzy Łowicki
ZOBACZ TAKŻE
- Strażnikom miejskim giną blokady (15-04-09, 19:27)
- Strażnik brał łapówki, więc straci pracę (17-03-09, 19:49)
- Jak straż miejska psuje swój wizerunek (15-03-09, 12:24)
- Straż ukarała wicekomendanta za szczerość (12-03-09, 19:23)
- Skazany strażnik miejski pilnuje Urzędu Miasta (11-03-09, 20:43)
Prawnicy magistratu starają się udowodnić przed sądem, że Łowicki miał prawo zmienić tryb zwolnienia strażników miejskich podejrzanych o korupcję. Chodzi o to, że najpierw zwolnił ich z pracy z trzymiesięcznym wypowiedzeniem, a następnie dyscyplinarnie. Tymczasem, jak wynika z orzeczeń Sądu Najwyższego, ta sama podstawa nie może być przyczyną rozwiązania umowy w dwóch trybach, jeżeli odbywa się to ze szkodą dla pracownika.
Zwolnieni pozwali straż miejską i przed sądem pracy domagają się odszkodowania - równowartości pensji za trzy miesiące, które otrzymaliby, gdyby nie decyzja Łowickiego. To sumy od 6 do 7 tys. zł.
Wczoraj Łowicki składał zeznania przed sądem. Ale nie jako pozwany, lecz świadek, bo na początku kwietnia złożył rezygnację ze stanowiska komendanta i przeszedł na emeryturę.
Łowicki tłumaczył, że o zarzutach wobec strażników dowiedział się od... rzecznika prasowego straży miejskiej, który z kolei poznał je od dziennikarzy. Po naradzie z prawnikami Łowicki postanowił zwolnić podejrzanych o korupcję. Oficjalną przyczyną była "utrata zaufania spowodowana uzasadnionym podejrzeniem przyjmowania korzyści majątkowej".
Łowicki twierdził, że nie wiedział, jakie zarzuty postawił strażnikom prokurator i czy jego podwładni przyznali się do winy.
- Nie zapytał pan ich o to? - dopytywał sędzia Marek Winiecki.
- Pytałem. Odpowiedzieli, że nie przyznali się do winy - zeznawał Łowicki. - Zauważyłem, że podchodzili do sprawy na luzie. Byli przekonani, że ich adwokaci te zarzuty obalą.
Po raz drugi strażnicy stracili pracę pod koniec października. Tym razem było to zwolnienie dyscyplinarne. Powód? "Ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych, które spełnia ustawowe znamiona przestępstwa".
Zdaniem prawników magistratu, Łowicki miał prawo zmienić tryb wypowiedzenia, bo między pierwszym a drugim zwolnieniem w sprawie pojawiły się nowe okoliczności. - Otrzymałem oficjalną informację z prokuratury o zarzutach i o tym, że zwolnieni strażnicy przyznali się do winy. To dlatego zmieniłem tryb wypowiedzenia - mówił w sądzie Łowicki.
Na poprzedniej rozprawie strażnicy twierdzili, że Łowicki od początku wiedział, jakie zarzuty na nich ciążą, a tryb wypowiedzenia zmienił nie z powodu nowych okoliczności, lecz nacisków mediów i prezydenta.
Zwolnieni pozwali straż miejską i przed sądem pracy domagają się odszkodowania - równowartości pensji za trzy miesiące, które otrzymaliby, gdyby nie decyzja Łowickiego. To sumy od 6 do 7 tys. zł.
Wczoraj Łowicki składał zeznania przed sądem. Ale nie jako pozwany, lecz świadek, bo na początku kwietnia złożył rezygnację ze stanowiska komendanta i przeszedł na emeryturę.
Łowicki tłumaczył, że o zarzutach wobec strażników dowiedział się od... rzecznika prasowego straży miejskiej, który z kolei poznał je od dziennikarzy. Po naradzie z prawnikami Łowicki postanowił zwolnić podejrzanych o korupcję. Oficjalną przyczyną była "utrata zaufania spowodowana uzasadnionym podejrzeniem przyjmowania korzyści majątkowej".
Łowicki twierdził, że nie wiedział, jakie zarzuty postawił strażnikom prokurator i czy jego podwładni przyznali się do winy.
- Nie zapytał pan ich o to? - dopytywał sędzia Marek Winiecki.
- Pytałem. Odpowiedzieli, że nie przyznali się do winy - zeznawał Łowicki. - Zauważyłem, że podchodzili do sprawy na luzie. Byli przekonani, że ich adwokaci te zarzuty obalą.
Po raz drugi strażnicy stracili pracę pod koniec października. Tym razem było to zwolnienie dyscyplinarne. Powód? "Ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych, które spełnia ustawowe znamiona przestępstwa".
Zdaniem prawników magistratu, Łowicki miał prawo zmienić tryb wypowiedzenia, bo między pierwszym a drugim zwolnieniem w sprawie pojawiły się nowe okoliczności. - Otrzymałem oficjalną informację z prokuratury o zarzutach i o tym, że zwolnieni strażnicy przyznali się do winy. To dlatego zmieniłem tryb wypowiedzenia - mówił w sądzie Łowicki.
Na poprzedniej rozprawie strażnicy twierdzili, że Łowicki od początku wiedział, jakie zarzuty na nich ciążą, a tryb wypowiedzenia zmienił nie z powodu nowych okoliczności, lecz nacisków mediów i prezydenta.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




