Strażnik brał łapówki, więc straci pracę
17.03.2009
, aktualizacja: 17.03.2009 19:49
Strażnik miejski skazany za korupcję zostanie zwolniony z pracy. - Dowody jego winy nie budzą wątpliwości - orzekł sąd.
ZOBACZ TAKŻE
- Strażnicy zarabiali na fotoradarach: nawet po 150 zł (22-10-09, 18:16)
- Komendant Łowicki zwalnia dwa razy (16-04-09, 17:07)
- Jak straż miejska psuje swój wizerunek (15-03-09, 12:24)
- Straż ukarała wicekomendanta za szczerość (12-03-09, 19:23)
- Skazany strażnik miejski pilnuje Urzędu Miasta (11-03-09, 20:43)
W listopadzie ub.r. sąd rejonowy skazał Pawła Ż. i jego partnera z patrolu Krzysztofa Z. na dziesięć miesięcy więzienia w zawieszeniu.
Strażnicy - w zamian za łapówki - przymknęli oko na dwa wykroczenia. Najpierw za 50 zł nie wystawili mandatu kierowcy malucha, który jechał pod prąd. Potem chcieli dać 500 zł mandatu kobiecie jadącej bez świateł. Gdy poprosiła, by darować jej karę, Paweł Ż. zapytał: - A co my z tego będziemy mieli?
Kobieta wypłaciła z bankomatu 50 zł i dała strażnikom.
Sąd okręgowy we wtorek rozpatrywał apelację obu strażników. I uznał, że nie ma podstaw, by zmieniać wyrok. - Dowody winy nie budzą wątpliwości - tłumaczył sąd.
Te dowody to zeznania kobiety, która dała łapówkę oraz strażników z referatu kontroli, którzy przyłapali na korupcji swoich kolegów. Strażników obciążyły też zdjęcia potwierdzające zeznania świadków, a wreszcie przyznanie się do winy Krzysztofa Z. Opowiedział on nawet, co zrobił z łapówką: gdy w referacie pojawili się policjanci, poszedł do toalety i spuścił 50 zł w muszli klozetowej.
Krzysztof Z. nie pracuje już w straży. Odszedł z powodu choroby.
A Paweł Ż.? Wczoraj miał wolne, ale jeszcze w poniedziałek w mundurze strażnika pilnował wjazdu do Urzędu Miasta przy pl. Kolegiackim. Alojzy Łowicki, komendant straży miejskiej, nie zwolnił go z pracy mimo wyroku skazującego. "Gazecie" tłumaczył, że nie pozwala na to kodeks pracy, bo strażnik nie przyznaje się do winy, a werdykt sądu rejonowego jest nieprawomocny.
Od wczoraj wyrok jest już prawomocny. - Dzisiaj zwolnię go dyscyplinarnie - zapowiada Łowicki. Komendant nie ma innego wyjścia, bo sąd okręgowy podtrzymał dwuletni zakaz wykonywania zawodu strażnika, tłumacząc, że Paweł Ż. nie ma do tego moralnych predyspozycji.
Na przypadek Pawła Ż. powołuje się sześciu innych podejrzanych o korupcję strażników, którzy - wg prokuratury - za pieniądze, darmowe obiady, wizytę u fryzjera, przymykali oko na wykroczenia. Łowicki zwolnił ich z pracy mimo że wyrok jeszcze nie zapadł.
Strażnicy domagają się teraz odszkodowania w sądzie pracy za bezprawne zwolnienie. Tłumaczą: - Skoro nasza wina jest oczywista już przed wyrokiem, to dlaczego Paweł Ż., który ma wyrok, wciąż pracuje?
Strażnicy - w zamian za łapówki - przymknęli oko na dwa wykroczenia. Najpierw za 50 zł nie wystawili mandatu kierowcy malucha, który jechał pod prąd. Potem chcieli dać 500 zł mandatu kobiecie jadącej bez świateł. Gdy poprosiła, by darować jej karę, Paweł Ż. zapytał: - A co my z tego będziemy mieli?
Kobieta wypłaciła z bankomatu 50 zł i dała strażnikom.
Sąd okręgowy we wtorek rozpatrywał apelację obu strażników. I uznał, że nie ma podstaw, by zmieniać wyrok. - Dowody winy nie budzą wątpliwości - tłumaczył sąd.
Te dowody to zeznania kobiety, która dała łapówkę oraz strażników z referatu kontroli, którzy przyłapali na korupcji swoich kolegów. Strażników obciążyły też zdjęcia potwierdzające zeznania świadków, a wreszcie przyznanie się do winy Krzysztofa Z. Opowiedział on nawet, co zrobił z łapówką: gdy w referacie pojawili się policjanci, poszedł do toalety i spuścił 50 zł w muszli klozetowej.
Krzysztof Z. nie pracuje już w straży. Odszedł z powodu choroby.
A Paweł Ż.? Wczoraj miał wolne, ale jeszcze w poniedziałek w mundurze strażnika pilnował wjazdu do Urzędu Miasta przy pl. Kolegiackim. Alojzy Łowicki, komendant straży miejskiej, nie zwolnił go z pracy mimo wyroku skazującego. "Gazecie" tłumaczył, że nie pozwala na to kodeks pracy, bo strażnik nie przyznaje się do winy, a werdykt sądu rejonowego jest nieprawomocny.
Od wczoraj wyrok jest już prawomocny. - Dzisiaj zwolnię go dyscyplinarnie - zapowiada Łowicki. Komendant nie ma innego wyjścia, bo sąd okręgowy podtrzymał dwuletni zakaz wykonywania zawodu strażnika, tłumacząc, że Paweł Ż. nie ma do tego moralnych predyspozycji.
Na przypadek Pawła Ż. powołuje się sześciu innych podejrzanych o korupcję strażników, którzy - wg prokuratury - za pieniądze, darmowe obiady, wizytę u fryzjera, przymykali oko na wykroczenia. Łowicki zwolnił ich z pracy mimo że wyrok jeszcze nie zapadł.
Strażnicy domagają się teraz odszkodowania w sądzie pracy za bezprawne zwolnienie. Tłumaczą: - Skoro nasza wina jest oczywista już przed wyrokiem, to dlaczego Paweł Ż., który ma wyrok, wciąż pracuje?
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Strażnik brał łapówki, więc straci pracę
rossanoff
18.03.09, 09:15
To co się dzieje w poznanskiej strazy jest zenujace. Trudno odpowiedzieć sobie na pytanie co robi komendant, zastepcy i pozostała kadra zarzadzaja oraz jaka jest moralnosc ludzi pracujacych »
Najczęściej czytane24 htydzień




