Upada sklep komputerowy Znak
06.03.2009
, aktualizacja: 06.03.2009 21:30
Popularne w Poznaniu centrum komputerowe Znak zbankrutowało. Na sklepie kartka "nieczynne". Zdenerwowani klienci czekają na zwrot komputerów, które oddali do serwisu
ZOBACZ TAKŻE
- Upadł Znak, niech żyje Bestcom.eu? (04-09-09, 01:00)
- Domar walczy o przetrwanie (02-09-09, 20:25)
- A ja nic się nie boję Galerii Malta! (06-03-09, 19:35)
- "GP": Nawet pięć razy więcej złych długów (05-03-09, 10:14)
- "Dz": Co trzeci budowlaniec straci pracę (05-03-09, 08:57)
- Czas przejrzeć na oczy (04-03-09, 17:31)
- Na kryzys najważniejsze inwestycje (27-02-09, 18:49)
Jeszcze kilka dni temu w ofercie Znaku było blisko 19 tys. produktów: 975 modeli laptopów, 592 monitory, 472 karty graficzne i 377 płyt głównych. Firma sprzedawała je w sklepach w Poznaniu, Warszawie i Gdańsku, a także w internecie. Jej nazwę tłumaczył reklamowy slogan: "Znak - Zawsze Najtańsze Akcesoria Komputerowe".
Ale wczoraj po jednym z największych sklepów komputerowych w Polsce pozostała tylko dawna sława. Zarząd Znaku na stronie internetowej opublikował lakoniczny komunikat: z powodu kryzysu, spadających obrotów i utraty płynności finansowej, firma złożyła w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości.
W poznańskiej siedzibie Znaku telefony dzwonią bez przerwy. Ale nikt nie odbiera. Ostatni pracownicy tylko zwijają kable, pakują kartony. I choć oficjalnie sklep jest nieczynny, do środka co chwilę zaglądają klienci. - Tylu ludzi nie widzieliśmy tu od kilku miesięcy. Może trzeba było wcześniej ogłosić upadłość? - mówi z przekąsem jeden z pracowników.
Znak to jednak nie tylko sklep, ale także serwis, który zajmował się naprawą i montażem komputerów. Filip Bielecki, student prawa, o bankructwie dowiedział się z forum internetowego. - 19 lutego oddałem im komputer do naprawy. Czekałem na telefon z serwisu, ale nikt się nie odzywał. A od kilku dni sam nie mogłem się do Znaku dodzwonić - denerwuje się. - Teraz chcę tylko odebrać swój sprzęt.
Ile osób znalazło się w podobnej sytuacji? Firma nie informuje, a pracownicy serwisu nie potrafią odpowiedzieć. - Prezes rozwiązał już z nami umowy. Jesteśmy tutaj tylko z poczucia obowiązku. Cały dzień dzwonimy do klientów i prosimy, by odebrali sprzęt - mówi jeden z nich.
Na stronie zarząd pisze tylko: "Jesteśmy zmuszeni prosić Państwa o cierpliwość w sprawie serwisów czy odbioru sprzętu. Za ok. półtora tygodnia będziemy po kolei realizowali w miarę możliwości serwisy oraz inne nie załatwione sprawy". Prezesa Piotra Dolińskiego nie ma w biurze. Dzwonimy na komórkę, nie odbiera.
- Pół roku temu kupiłem tu komputer, zmontowany na miejscu z różnych części. Teraz wszystko działa, ale nie wiem, jak będzie z gwarancjami po upadku sklepu - obawia się pan Marek, informatyk z Poznania.
Problem mogą mieć szczególnie ci klienci, którzy otrzymali nie gwarancję producenta sprzętu (mogą zgłosić się do innego serwisu), lecz sprzedawcy. Byli pracownicy Znaku nie wiedzą, kto przejmie zobowiązania sklepu. - Prezes powiedział tylko, że wszystkie informacje będzie zamieszczał w internecie.
Marek Janczyk, miejski rzecznik praw konsumenta: - Nie mieliśmy od klientów Znaku żadnych sygnałów o problemach z odbiorem sprzętu. Jeśli się pojawią, każdemu pomożemy.
Centrum komputerowe Znak powstało w 2000 r. w Poznaniu. Pięć lat temu firma otworzyła sklep w centrum Warszawy, a dwa lata temu - w Gdańsku. Ostatnią inwestycją Znaku była wybudowanie centrali logistyczno-serwisowej w Wysogotowie pod Poznaniem. Otwarto ją w połowie ub.r.
Oficjalnie zarząd Znaku tłumaczy, że kłopoty firmy rozpoczęły się jesienią, gdy komputery przestały się sprzedawać. W ostatnim miesiącu kupujących było już o połowę mniej niż w poprzednim roku. A wpływy nie pokrywały kosztów działalności.
Jednak zdaniem pracowników, za bankructwo Znaku odpowiada nie tylko kryzys, ale także nieudolne zarządzanie. - Gdy budowano centralę w Wysogotowie, sprzedaż już spadała. Trzeba było zrezygnować z inwestycji i zacząć oszczędzanie. Prezes się spóźnił - uważają byli pracownicy.
Z informacji "Gazety" wynika, że pracę w Znaku straciło ok. 70 osób, w tym blisko 30 w Poznaniu.
Przemysław Nowacki, przewodniczący "wydziału upadłościowego" sądu na Starym Mieście, potwierdza, że w tym tygodniu wpłynął wniosek o ogłoszenie upadłości Znaku. - Ale z powodu braków formalnych został zwrócony. Po uzupełnieniu zarząd firmy może złożyć go ponownie - mówi Nowacki. - Jeśli sąd uzna, że firma jest niewypłacalna, a posiada majątek, ogłosi jej upadłość i powoła syndyka.
wyimek:
Filip Bielecki, student: - 19 lutego oddałem im komputer do naprawy. Teraz chcę tylko odebrać swój sprzęt
Ale wczoraj po jednym z największych sklepów komputerowych w Polsce pozostała tylko dawna sława. Zarząd Znaku na stronie internetowej opublikował lakoniczny komunikat: z powodu kryzysu, spadających obrotów i utraty płynności finansowej, firma złożyła w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości.
W poznańskiej siedzibie Znaku telefony dzwonią bez przerwy. Ale nikt nie odbiera. Ostatni pracownicy tylko zwijają kable, pakują kartony. I choć oficjalnie sklep jest nieczynny, do środka co chwilę zaglądają klienci. - Tylu ludzi nie widzieliśmy tu od kilku miesięcy. Może trzeba było wcześniej ogłosić upadłość? - mówi z przekąsem jeden z pracowników.
Znak to jednak nie tylko sklep, ale także serwis, który zajmował się naprawą i montażem komputerów. Filip Bielecki, student prawa, o bankructwie dowiedział się z forum internetowego. - 19 lutego oddałem im komputer do naprawy. Czekałem na telefon z serwisu, ale nikt się nie odzywał. A od kilku dni sam nie mogłem się do Znaku dodzwonić - denerwuje się. - Teraz chcę tylko odebrać swój sprzęt.
Ile osób znalazło się w podobnej sytuacji? Firma nie informuje, a pracownicy serwisu nie potrafią odpowiedzieć. - Prezes rozwiązał już z nami umowy. Jesteśmy tutaj tylko z poczucia obowiązku. Cały dzień dzwonimy do klientów i prosimy, by odebrali sprzęt - mówi jeden z nich.
Na stronie zarząd pisze tylko: "Jesteśmy zmuszeni prosić Państwa o cierpliwość w sprawie serwisów czy odbioru sprzętu. Za ok. półtora tygodnia będziemy po kolei realizowali w miarę możliwości serwisy oraz inne nie załatwione sprawy". Prezesa Piotra Dolińskiego nie ma w biurze. Dzwonimy na komórkę, nie odbiera.
- Pół roku temu kupiłem tu komputer, zmontowany na miejscu z różnych części. Teraz wszystko działa, ale nie wiem, jak będzie z gwarancjami po upadku sklepu - obawia się pan Marek, informatyk z Poznania.
Problem mogą mieć szczególnie ci klienci, którzy otrzymali nie gwarancję producenta sprzętu (mogą zgłosić się do innego serwisu), lecz sprzedawcy. Byli pracownicy Znaku nie wiedzą, kto przejmie zobowiązania sklepu. - Prezes powiedział tylko, że wszystkie informacje będzie zamieszczał w internecie.
Marek Janczyk, miejski rzecznik praw konsumenta: - Nie mieliśmy od klientów Znaku żadnych sygnałów o problemach z odbiorem sprzętu. Jeśli się pojawią, każdemu pomożemy.
Centrum komputerowe Znak powstało w 2000 r. w Poznaniu. Pięć lat temu firma otworzyła sklep w centrum Warszawy, a dwa lata temu - w Gdańsku. Ostatnią inwestycją Znaku była wybudowanie centrali logistyczno-serwisowej w Wysogotowie pod Poznaniem. Otwarto ją w połowie ub.r.
Oficjalnie zarząd Znaku tłumaczy, że kłopoty firmy rozpoczęły się jesienią, gdy komputery przestały się sprzedawać. W ostatnim miesiącu kupujących było już o połowę mniej niż w poprzednim roku. A wpływy nie pokrywały kosztów działalności.
Jednak zdaniem pracowników, za bankructwo Znaku odpowiada nie tylko kryzys, ale także nieudolne zarządzanie. - Gdy budowano centralę w Wysogotowie, sprzedaż już spadała. Trzeba było zrezygnować z inwestycji i zacząć oszczędzanie. Prezes się spóźnił - uważają byli pracownicy.
Z informacji "Gazety" wynika, że pracę w Znaku straciło ok. 70 osób, w tym blisko 30 w Poznaniu.
Przemysław Nowacki, przewodniczący "wydziału upadłościowego" sądu na Starym Mieście, potwierdza, że w tym tygodniu wpłynął wniosek o ogłoszenie upadłości Znaku. - Ale z powodu braków formalnych został zwrócony. Po uzupełnieniu zarząd firmy może złożyć go ponownie - mówi Nowacki. - Jeśli sąd uzna, że firma jest niewypłacalna, a posiada majątek, ogłosi jej upadłość i powoła syndyka.
wyimek:
Filip Bielecki, student: - 19 lutego oddałem im komputer do naprawy. Teraz chcę tylko odebrać swój sprzęt
- 98 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Re: Znak upada z powodu kryzysu
st1111
06.03.09, 21:31
Jasne 5% marży a euro i dolar potrafią się umocnić w ciągu jednego dnia o więceja jak sklep próbuje podnieść ceny to klienci go olewają.»
-
Znak zapomnial slowo markenting i nie tylko..
marek.lipski
06.03.09, 22:12
Znak zapomnial slowo markenting i nie tylko.."Alexa" to obce slowo,czyli slaba lokata dla "Znaku"a strony informacyjne bez jezykow obcych itd.Czy mieli slowo:"znak jako marke zarejestrowana »
-
Sklep komputerowy Znak? Pierwsze słyszę...
rojberek
06.03.09, 23:30
Czyli taki wielki to ten sklep nie był.»
Najczęściej czytane24 htydzień




