Hubert L. powinien zostać za kratami
30.06.2011
, aktualizacja: 04.03.2009 21:27
Naiwność i bagatelizowanie zasad logiki zarzucił sędziemu ze Starego Miasta poznański sąd okręgowy. Wczoraj zmienił jego decyzję i aresztował 19-letniego pedofila, który groził śmiercią swojej ofierze.
ZOBACZ TAKŻE
- Słuchacze Radia Maryja grożą sędzi (30-06-11, 00:00)
- Rozmowa z matką ofiary pedofila (30-06-11, 00:00)
- Pedofil grozi ofierze, a sąd go wypuszcza (30-06-11, 00:00)
19-letni Hubert L. wolnością cieszył się tylko tydzień. W poprzedni wtorek sąd rejonowy na Starym Mieście nie zgodził się na jego aresztowanie. Prokuratura złożyła na tę decyzję zażalenie.
19-latek we wrześniu ub.r. wyszedł z więzienia, gdzie odsiedział karę dwóch lat za zgwałcenie 13-letniego kolegi. Dwa miesiące później spotkał matkę swojej ofiary. Groził, że zabije jej syna. Miała być to zemsta za składanie obciążających go zeznań.
Na początku lutego Hubert L. groźby powtórzył siostrze chłopaka. Spotkał ją w autobusie, szarpał za ubranie. W poprzedni poniedziałek już bezpośrednio groził swojej ofierze. - Czekał na syna. Powiedział, że jego dni są policzone - opowiadała matka 15-latka.
Policja zgłoszenie potraktowała poważnie i zatrzymała 19-latka. Dzień później sąd uznał jednak, że nie ma podstaw, by aresztować Huberta L. Rodzina 15-latka była przerażona.
Wczoraj sąd okręgowy zmienił tę decyzję. Sędzia Małgorzata Ziołecka w uzasadnieniu obnażyła wszystkie błędy sędziego ze Starego Miasta.
Po pierwsze: sędzia uznał, że groźby nie są realne, czyli 19-latek nie zabije swojej ofiary. - Podejrzany, choć przyznał się do kierowania gróźb, twierdził, że nie miał złych zamiarów. Sąd mu uwierzył. A przecież obawa, że podejrzany popełni to przestępstwo, co wynika ze wszystkich materiałów śledztwa, jest wręcz rażąca - tłumaczyła Małgorzata Ziołecka.
Sędziemu, który wypuścił Huberta L., zarzuciła naiwność. - Sąd rejonowy podkreśla w swoim postanowieniu, że podejrzany jest wierzący, zbliżają się święta, ma dziewczynę, więc z pewnością nie zrealizuje swoich gróźb. A przecież to nie może być podstawą wypuszczenia - mówiła sędzia.
Po drugie: sąd rejonowy twierdził, że skoro groźby karalne zagrożone są karą tylko dwóch lat więzienia, to Hubert L. z pewnością dostanie wyrok w zawieszeniu. A w takich wypadkach od aresztu się odstępuje. - Tu także sędzia nie miał racji. Biorąc pod uwagę, że chodzi aż o cztery czyny, popełnione dwa miesiące po wyjściu z więzienia, wobec osób, które już wcześniej zostały przez podejrzanego skrzywdzone, należy spodziewać się wysokiej kary - mówiła sędzia Ziołecka.
Sąd okręgowy zwrócił uwagę na absurdalne stwierdzenia sądu rejonowego. Jak choćby takie, że to rodzinie 15-latka zależy na zemście, bo ma uraz do 19-letniego Huberta L. - On odpowiedział już za swoje czyny. Teraz to Hubert L. chciał się zemścić. Potwierdzają to groźby, które kierował. Sąd rejonowy zbagatelizował logikę i zasady doświadczenia życiowego - mówiła Ziołecka.
Jednak sędziemu ze Starego Miasta - co potwierdza rzeczniczka Ministerstwa Sprawiedliwości Katarzyna Szeska - za wypuszczenie 19-latka nic się nie stanie. - Sędzia mógłby ponieść odpowiedzialność dyscyplinarną tylko, jeśli okaże się, że rażąco naruszył procedurę karną. Za samą decyzję, nawet błędną, nie może odpowiadać, bo konstytucja gwarantuje mu niezawisłość - tłumaczy Szeska.
Hubert L. do sądu przyszedł z dziewczyną. Decyzji o aresztowaniu wysłuchał w milczeniu, ale na jego twarzy pojawiły się łzy. Z sądu wyprowadzili go policjanci.
19-latek we wrześniu ub.r. wyszedł z więzienia, gdzie odsiedział karę dwóch lat za zgwałcenie 13-letniego kolegi. Dwa miesiące później spotkał matkę swojej ofiary. Groził, że zabije jej syna. Miała być to zemsta za składanie obciążających go zeznań.
Na początku lutego Hubert L. groźby powtórzył siostrze chłopaka. Spotkał ją w autobusie, szarpał za ubranie. W poprzedni poniedziałek już bezpośrednio groził swojej ofierze. - Czekał na syna. Powiedział, że jego dni są policzone - opowiadała matka 15-latka.
Policja zgłoszenie potraktowała poważnie i zatrzymała 19-latka. Dzień później sąd uznał jednak, że nie ma podstaw, by aresztować Huberta L. Rodzina 15-latka była przerażona.
Wczoraj sąd okręgowy zmienił tę decyzję. Sędzia Małgorzata Ziołecka w uzasadnieniu obnażyła wszystkie błędy sędziego ze Starego Miasta.
Po pierwsze: sędzia uznał, że groźby nie są realne, czyli 19-latek nie zabije swojej ofiary. - Podejrzany, choć przyznał się do kierowania gróźb, twierdził, że nie miał złych zamiarów. Sąd mu uwierzył. A przecież obawa, że podejrzany popełni to przestępstwo, co wynika ze wszystkich materiałów śledztwa, jest wręcz rażąca - tłumaczyła Małgorzata Ziołecka.
Sędziemu, który wypuścił Huberta L., zarzuciła naiwność. - Sąd rejonowy podkreśla w swoim postanowieniu, że podejrzany jest wierzący, zbliżają się święta, ma dziewczynę, więc z pewnością nie zrealizuje swoich gróźb. A przecież to nie może być podstawą wypuszczenia - mówiła sędzia.
Po drugie: sąd rejonowy twierdził, że skoro groźby karalne zagrożone są karą tylko dwóch lat więzienia, to Hubert L. z pewnością dostanie wyrok w zawieszeniu. A w takich wypadkach od aresztu się odstępuje. - Tu także sędzia nie miał racji. Biorąc pod uwagę, że chodzi aż o cztery czyny, popełnione dwa miesiące po wyjściu z więzienia, wobec osób, które już wcześniej zostały przez podejrzanego skrzywdzone, należy spodziewać się wysokiej kary - mówiła sędzia Ziołecka.
Sąd okręgowy zwrócił uwagę na absurdalne stwierdzenia sądu rejonowego. Jak choćby takie, że to rodzinie 15-latka zależy na zemście, bo ma uraz do 19-letniego Huberta L. - On odpowiedział już za swoje czyny. Teraz to Hubert L. chciał się zemścić. Potwierdzają to groźby, które kierował. Sąd rejonowy zbagatelizował logikę i zasady doświadczenia życiowego - mówiła Ziołecka.
Jednak sędziemu ze Starego Miasta - co potwierdza rzeczniczka Ministerstwa Sprawiedliwości Katarzyna Szeska - za wypuszczenie 19-latka nic się nie stanie. - Sędzia mógłby ponieść odpowiedzialność dyscyplinarną tylko, jeśli okaże się, że rażąco naruszył procedurę karną. Za samą decyzję, nawet błędną, nie może odpowiadać, bo konstytucja gwarantuje mu niezawisłość - tłumaczy Szeska.
Hubert L. do sądu przyszedł z dziewczyną. Decyzji o aresztowaniu wysłuchał w milczeniu, ale na jego twarzy pojawiły się łzy. Z sądu wyprowadzili go policjanci.
- 8 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Hubert L. powinien zostać za kratami
anders76
04.03.09, 22:35
I tak powinno byc, zero tolerancji dla mlodociannych bandziorow.»
-
nazwisko i fotografia tego idioty sedziego!
vicheer
05.03.09, 12:24
dlaczego gazeta nie opublikuje danych tego lobuza? przeciez dopuki nie jestoskarzony to wolno. tak robia gazety na zachodzie i sedziowie wydajac idiotycznewyroki musza sie liczyc 'gniewem »
-
Hubert L. powinien zostać za kratami
redjuliannaa
05.03.09, 18:58
Sędzia powinien odpowiedzieć za tak skandaliczny wyrok! Wypuszczać go? Boświęta idą, ma dziewczynę? Ciekawe, ile dostał w łapę!»
Najczęściej czytane24 htydzień




