Auto złodzieja coraz mniej nęci
15.02.2009
, aktualizacja: 15.02.2009 19:52
Trzykrotnie w ciągu ostatnich dziewięciu lat spadła liczba kradzionych samochodów! Policja tłumaczy: rozbiliśmy złodziejskie gangi, pomógł monitoring, a samochód nie jest już dobrem luksusowym
Jeszcze dziewięć lat temu w Poznaniu i powiecie poznańskim złodzieje kradli w ciągu roku ponad 5,4 tys. samochodów! Oznacza to, że każdego dnia swoje auto traciło 15 właścicieli. Ale w ubiegłym roku policja odnotowała już tylko 1,7 tys. kradzieży. A to oznacza, że dziennie ginęło jedynie pięć samochodów - trzykrotnie mniej niż w 2000 r.!
Poznań nie jest wyjątkiem na mapie Polski. Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że tendencja spadkowa utrzymuje się od kilku lat w całym kraju. Dla porównania w 1999 r. skradziono w Polsce ponad 71,5 tys. samochodów, a w ostatnim roku - już tylko17,6 tys., czyli cztery razy mniej.
- Nie ma jednej przyczyny tak dobrych wyników - mówi Krzysztof Jarosz, zastępca komendanta wielkopolskiej policji, który kilka lat temu kierował walką z przestępczością samochodową jako szef komisariatu na Nowym Mieście. I wyjaśnia: - W ciągu ostatnich dziewięciu lat w samym Poznaniu rozbiliśmy kilka zorganizowanych grup przestępczych, które trudniły się kradzieżami samochodów jeszcze od lat 90. Udało się to dzięki pracy operacyjnej: każdy złapany złodziej prowadził nas do swoich szefów. Do dzisiaj wielu z nich odsiaduje wyroki w więzieniach. Zbieraliśmy też dokładnie informacje o miejscach, dniach i godzinach kradzieży. Po takiej analizie wiedzieliśmy, gdzie wysyłać dodatkowe patrole. To dawało efekt: wielu złodziei wpadło na gorącym uczynku. Nie bez znaczenia było i jest wielkie zaangażowanie policjantów, którzy na co dzień walczą z przestępczością samochodową.
Jeszcze kilka lat temu zdecydowana większość samochodów kradzionych była po to, by rozebrać je na części i sprzedać na giełdzie w podpoznańskim Przeźmierowie. Z ulicy czy parkingu auto trafiało do złodziejskiej dziupli, gdzie było cięte i rozmontowywane. - Ten proceder także udało się ograniczyć. Na giełdzie pojawiły się kasy fiskalne, wprowadzono identyfikację sprzedawców. Regularnie sprawdzamy także wszystkie dziuple, warsztaty i szroty, gdzie w przeszłości znaleźliśmy przynajmniej jedno kradzione auto - wyjaśnia Jarosz.
W samym Poznaniu policjantom pomógł w ostatnich latach także miejski monitoring. Odkąd kamery obserwują śródmieście, samochody niemal tam nie giną. W ostatnim roku komisariat na Starym Mieście odnotował tylko 72 kradzieże. - Złodzieje wiedzą, że kradzież tuż pod okiem kamery byłaby głupotą i nawet nie ryzykują - potwierdza rzecznik poznańskiej policji Zbigniew Paszkiewicz.
Bezpieczeństwo poprawiło się także na parkingach hipermarketów i dużych centrów handlowych.
Ale na spadek kradzionych aut - co przyznaje komendant Jarosz - wpływ mają także inne obiektywne czynniki. - Dzisiaj sprowadzony z zagranicy samochód można kupić za kilka tysięcy złotych. Auto nie jest już dobrem luksusowym, lecz jest ogólnie dostępne. To dlatego obrót kradzionymi samochodami - o ile nie są to drogie auta, kradzione na zamówienie - zmalał do minimum - tłumaczy komendant Jarosz.
Z policyjnych statystyk wynika, że największe spadki przypadają na lata 2001 i 2005 (blisko 900 kradzieży mniej niż rok wcześniej) oraz 2007 (ponad 800). Ale liczba kradzionych samochodów - za wyjątkiem roku 2003, kiedy nieznacznie wzrosła - systematycznie malała w każdym roku. I tak w ostatnim 2008 r. zginęło blisko 100 samochodów mniej niż w 2007 r.
Czy w tym roku liczba kradzieży znów zmaleje? Są spore szanse. Tylko w ostatni piątek w ręce poznańskiej policji wpadło dwóch podejrzewanych o kradzieże aut. Jeden z nich został schwytany po pościgu w Suchym Lesie, podczas którego rannych zostało dwóch policjantów. W renault megane, którym jechał, miał pod podłogą schowek z narzędziami do włamywania i uruchamiania samochodów. Kierowca był poszukiwany listem gończym. Tego samego dnia na poznańskim Szczepankowie na gorącym uczynku wpadł inny złodziej. Kryminalni złapali go, gdy odjeżdżał skradzionym autem.
Poznań nie jest wyjątkiem na mapie Polski. Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że tendencja spadkowa utrzymuje się od kilku lat w całym kraju. Dla porównania w 1999 r. skradziono w Polsce ponad 71,5 tys. samochodów, a w ostatnim roku - już tylko17,6 tys., czyli cztery razy mniej.
- Nie ma jednej przyczyny tak dobrych wyników - mówi Krzysztof Jarosz, zastępca komendanta wielkopolskiej policji, który kilka lat temu kierował walką z przestępczością samochodową jako szef komisariatu na Nowym Mieście. I wyjaśnia: - W ciągu ostatnich dziewięciu lat w samym Poznaniu rozbiliśmy kilka zorganizowanych grup przestępczych, które trudniły się kradzieżami samochodów jeszcze od lat 90. Udało się to dzięki pracy operacyjnej: każdy złapany złodziej prowadził nas do swoich szefów. Do dzisiaj wielu z nich odsiaduje wyroki w więzieniach. Zbieraliśmy też dokładnie informacje o miejscach, dniach i godzinach kradzieży. Po takiej analizie wiedzieliśmy, gdzie wysyłać dodatkowe patrole. To dawało efekt: wielu złodziei wpadło na gorącym uczynku. Nie bez znaczenia było i jest wielkie zaangażowanie policjantów, którzy na co dzień walczą z przestępczością samochodową.
Jeszcze kilka lat temu zdecydowana większość samochodów kradzionych była po to, by rozebrać je na części i sprzedać na giełdzie w podpoznańskim Przeźmierowie. Z ulicy czy parkingu auto trafiało do złodziejskiej dziupli, gdzie było cięte i rozmontowywane. - Ten proceder także udało się ograniczyć. Na giełdzie pojawiły się kasy fiskalne, wprowadzono identyfikację sprzedawców. Regularnie sprawdzamy także wszystkie dziuple, warsztaty i szroty, gdzie w przeszłości znaleźliśmy przynajmniej jedno kradzione auto - wyjaśnia Jarosz.
W samym Poznaniu policjantom pomógł w ostatnich latach także miejski monitoring. Odkąd kamery obserwują śródmieście, samochody niemal tam nie giną. W ostatnim roku komisariat na Starym Mieście odnotował tylko 72 kradzieże. - Złodzieje wiedzą, że kradzież tuż pod okiem kamery byłaby głupotą i nawet nie ryzykują - potwierdza rzecznik poznańskiej policji Zbigniew Paszkiewicz.
Bezpieczeństwo poprawiło się także na parkingach hipermarketów i dużych centrów handlowych.
Ale na spadek kradzionych aut - co przyznaje komendant Jarosz - wpływ mają także inne obiektywne czynniki. - Dzisiaj sprowadzony z zagranicy samochód można kupić za kilka tysięcy złotych. Auto nie jest już dobrem luksusowym, lecz jest ogólnie dostępne. To dlatego obrót kradzionymi samochodami - o ile nie są to drogie auta, kradzione na zamówienie - zmalał do minimum - tłumaczy komendant Jarosz.
Z policyjnych statystyk wynika, że największe spadki przypadają na lata 2001 i 2005 (blisko 900 kradzieży mniej niż rok wcześniej) oraz 2007 (ponad 800). Ale liczba kradzionych samochodów - za wyjątkiem roku 2003, kiedy nieznacznie wzrosła - systematycznie malała w każdym roku. I tak w ostatnim 2008 r. zginęło blisko 100 samochodów mniej niż w 2007 r.
Czy w tym roku liczba kradzieży znów zmaleje? Są spore szanse. Tylko w ostatni piątek w ręce poznańskiej policji wpadło dwóch podejrzewanych o kradzieże aut. Jeden z nich został schwytany po pościgu w Suchym Lesie, podczas którego rannych zostało dwóch policjantów. W renault megane, którym jechał, miał pod podłogą schowek z narzędziami do włamywania i uruchamiania samochodów. Kierowca był poszukiwany listem gończym. Tego samego dnia na poznańskim Szczepankowie na gorącym uczynku wpadł inny złodziej. Kryminalni złapali go, gdy odjeżdżał skradzionym autem.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Auto złodzieja coraz mniej nęci
odqrzacz
16.02.09, 17:53
Szanowny Panie redaktorze,Mnie auto złodzieja nie nęci...»
-
Auto złodzieja coraz mniej nęci
mot-ur
21.02.09, 17:54
co za bzdury! w listopadzie w biały dzień w centrum miasta ukradli mi Passata, kradzież zgłosiłem natychmiast i jakoś policja nic nie zrobiła żeby odnaleźć samochód. Po 3 tygodniach jak »
Najczęściej czytane24 htydzień




