Skandaliczna rozmowa policjanta z poszukiwanym

Michał Kopiński, Poznań
01.07.2011 , aktualizacja: 22.02.2008 08:27
A A A Drukuj
Na komendę do Chodzieży (Wielkopolskie) dzwoni mężczyzna poszukiwany przez policję. - Na święta będę w Polsce - oznajmia. - Ty, kur..., podpuszczasz. Myślisz, że ktoś cię będzie szukał? - odpowiada dyżurny.
ZOBACZ TAKŻE
Policjant rozmawia z poszukiwanym - posłuchaj

Takie nagranie pojawiło się na początku lutego w internecie. Kilka dni temu doniósł o nim "Kurier Chodzieski" - lokalna gazeta wychodząca w 20-tysięcznym miasteczku na północy Wielkopolski. To do dyżurnego tamtejszej komendy powiatowej zadzwonił Piotr K., znany miejscowym jako "Piotruś". Jak ustaliliśmy w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, mężczyzna jest poszukiwany. Policja nie ujawnia jednak, za jakie przestępstwo. "Piotruś" podobno służył w Legii Cudzoziemskiej, swego czasu miejscowi podejrzewali go o podpalenia.

Dyżurny policjant wiedział, że dodzwonił się do niego poszukiwany przez policję Piotr K. Nie próbował go namierzyć, nie rozłączył się. Przez siedem minut rozmawiał z "Piotrusiem" jak z dobrym kumplem.

Piotr K.: - No, chciałem pogadać na temat...

Dyżurny: - Przyjedź do Polski, to pogadamy. A po co pier... takie smuty?!

(...) Piotr K.: - No, byłem teraz w Polsce!

Dyżurny: - To trzeba było przyjść na komisariat. I wszystko.

- Ale uciekłem wam, za ciency jesteście.

- Ty jesteś cienki. Jak polsilver!

Poszukiwany zanosi się śmiechem. W rozmowie są też mocniejsze wątki.

Piotr K.: - Tu [za granicą] spotkałem gościa, pracował w Polsce w policji. Trzech ludzi zastrzelił, psychika siadła. Trzy lata się leczył.

(...) Dyżurny: - Trzech ludzi? To wynik zrobił. Widzisz. A moje to jest marzenie cały czas.

W końcu "Piotruś" zapowiada rychły przyjazd w rodzinne strony. - W Polsce będę na święta. Święta to czas dla rodziny. Trzeba w domu być - oznajmia. Dyżurny z rozbrajającą szczerością: - Ty, k..., podpuszczasz. Myślisz, że ktoś będzie cię szukał?

Chwilę później, po ponad siedmiu minutach rozmowy, policjant oznajmia, że musi kończyć, ale nie dlatego, że chce wrócić do pracy, tylko dlatego, że schodzi ze służby. Panowie żegnają się czule.

Autorem nagrania jest najpewniej sam "Piotruś". W Chodzieży zawrzało, spokojnie zareagowała tylko policja. Naczelny "Kuriera" Kamil Sobkowiak: - Policjanci odpowiedzieli nam, że badają tę sprawę i że w odpowiednim czasie się ustosunkują. Póki co tego nie zrobili.

Nikt z chodzieskiej komendy nie chciał wczoraj rozmawiać z nami na temat skandalicznego nagrania. Rzecznik wielkopolskiej Komendy Wojewódzkiej Policji Andrzej Borowiak nagrania nie słyszał, ale kiedy zacytowaliśmy mu fragmenty, stwierdził krótko: - To żenujące.

W Chodzieży trwa postępowanie wyjaśniające, które może zakończyć się wszczęciem postępowania dyscyplinarnego wobec dyżurnego.

***

Czekamy na Wasze komentarze: listydogazety@gazeta.pl

Więcej newsów, więcej źródeł Zoom24.pl

Podziel się

  • 93 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów