Starzy i chorzy mieli trafić do kontenerów

Ludmiła Anannikova
23.02.2012 , aktualizacja: 23.02.2012 08:12
A A A Drukuj
Kilku niepełnosprawnych, 75-letniego seniora oraz leczącego się z alkoholizmu mężczyznę umieścił na liście do kontenerów ZKZL. Zdaniem MOPR żadna z tych osób nie powinna zamieszkać w blaszaku.
Kontenery socjalne przy ul. Średzkiej w Poznaniu. Podczas niecodziennej sobotniej wycieczki każdy chętny będzie je mógł zobaczyć
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Kontenery socjalne przy ul. Średzkiej w Poznaniu. Podczas niecodziennej sobotniej wycieczki każdy chętny będzie je mógł zobaczyć
Miejski ośrodek pomocy rodzinie sprawdził sytuację lokatorów, których ZKZL wytypował do zamieszkania w kontenerach. Lista 19 nazwisk wpłynęła do MOPR w listopadzie. Przez cały grudzień pracownicy socjalni odwiedzali każde z wytypowanych mieszkań. Porozmawiać udało się z 11 lokatorami. Z każdego takiego spotkania urzędnicy sporządzili notatkę, w której opisali m.in. sytuację finansową i zdrowotną przyszłego mieszkańca blaszaka.

- Rozpoznanie wykazało, że aż pięciu z tych mężczyzn nie może zamieszkać w kontenerze z powodu złego stanu zdrowia - mówi Lidia Leońska, rzeczniczka MOPR. Wśród wytypowanych znaleźli się: niepełnosprawny ruchowo, intelektualnie oraz niedosłyszący, a także 75-latek. Pracownicy MOPR spotkali także mężczyznę, który od pewnego czasu walczy ze swoją chorobą alkoholową. W notatce napisali, że on także nie powinien trafić do kontenera, bo znów wpadnie w uzależnienie. Większość osób z listy dostała skierowanie do lekarza rodzinnego. - Cierpią na różne przewlekłe choroby, do lekarza natomiast nie chodzą od wielu lat. Niedosłyszącego mężczyznę skierowaliśmy natomiast do laryngologa i na komisję orzekającą o niepełnosprawności, bo nie ma jeszcze takiego orzeczenia - opowiada Leońska.

Dyskusja na temat kontenerów trwa w Poznaniu od blisko dwóch lat. W tym czasie dyrektor ZKZL Jarosław Pucek wielokrotnie powtarzał, że do kontenerów mają trafić jedynie trudni lokatorzy: alkoholicy, którzy dewastują mieszkania, przeszkadzają sąsiadom, wszczynają burdy. Zapewniał też, że w blaszakach nie znajdą się rodziny z dziećmi i niepełnosprawni. Jak więc mogło się stać, że na liście kontenerowej jest aż tylu chorych?

- Nasi najemcy nie mają obowiązku informować nas o swoim stanie zdrowia. Wytypowaliśmy do kontenerów tych, z którymi mieliśmy największe problemy. Za każdym razem robiliśmy wywiad środowiskowy. Zbieraliśmy informacje od sąsiadów, administracji, policji - mówi szef ZKZL Jarosław Pucek.

Czy urzędnicy ZKZL odwiedzili wytypowanych lokatorów, by potwierdzić zasadność skarg? - To zadanie administratorów. Nie wiem, czy rozmawiali z tymi ludźmi, którzy nie zawsze otwierają drzwi. Poza tym o czym mamy rozmawiać, jeżeli demolują mieszkania? Wysyłamy takim lokatorom wezwanie, żeby zaprzestali takich działań, bo inaczej rozwiążemy z nimi umowę - tłumaczy Pucek.

- To aroganckie podejście, które nie powinno mieć miejsca. W ten sposób można skrzywdzić ludzi, którzy na to nie zasłużyli - uważa radny Tomasz Lewandowski, przewodniczący komisji polityki mieszkaniowej.

Wtóruje mu Anna Wachowska-Kucharska, wiceprzewodnicząca stowarzyszenia My-Poznaniacy oraz współtwórczyni projektu okrągłego stołu ds. mieszkalnictwa w Poznaniu. - Nie wierzę, że ci wszyscy chorzy są jednocześnie najgorszymi lokatorami w całym mieście. Nie rozumiem, jak można było nie odwiedzić tych ludzi, zanim zostali wpisani na kontenerową listę i narazić ich później na taki stres - mówi.

Pucek: - Byłem pewny, że MOPR sprawdzi wytypowane przez nas osoby, bo ściśle z nim współpracujemy. Już nie pamiętam, czy to ja poprosiłem jego pracowników, by tam poszli, czy MOPR sam poprosił nas o listę lokatorów.

- Poprosiliśmy o listę, by móc zdiagnozować sytuację lokatorów i stworzyć dla nich odpowiedni program wsparcia. Wszystkie nasze uwagi przekazaliśmy ZKZL miesiąc temu - mówi Leońska.

Pucek potwierdza, że dostał takie informacje. Zapewnia, że się do nich dostosuje. - Pięć osób, o których pisze MOPR, na pewno nie pójdzie do kontenerów, ale to nie znaczy, że na listę nie zostaną wpisani kolejni trudni lokatorzy. Mamy 10 kontenerów dla mieszkańców 10 mieszkań i listę 200 kwalifikujących się do nich najemców. Najpierw przeniesiemy tych, co do których MOPR nie ma uwag. A jeżeli zostanie miejsce, będziemy szukać następnych lokatorów.

Lewandowski: - Wysyłanie ludzi do metalowych puszek to bardzo niehumanitarne działanie, do którego w ogóle nie powinno dojść. Dlatego żadne tłumaczenia dyrektora Pucka w tej sprawie mnie nie przekonują.

Tymczasem szef ZKZL nie zamierza rezygnować z zasiedlania blaszaków, nawet po tym, jak nadzór budowlany stwierdził, że nie nadają się one do zamieszkania. - W tej chwili remontujemy kontenery, by dostosować je do wymogów inspektora nadzoru budowlanego. Potrwa to ok. 2 tygodni. Kolejnych kilka tygodni potrwają procedury eksmisyjne. Potem kontenery zostaną zasiedlone - mówi Pucek.

10 blaszaków stanęło przy ul. Średzkiej w listopadzie. Na ich zakup i postawienie miasto wydało pół miliona złotych.

Podziel się

  • 23 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy