Starzy i chorzy mieli trafić do kontenerów
23.02.2012
, aktualizacja: 23.02.2012 08:12
Kilku niepełnosprawnych, 75-letniego seniora oraz leczącego się z alkoholizmu mężczyznę umieścił na liście do kontenerów ZKZL. Zdaniem MOPR żadna z tych osób nie powinna zamieszkać w blaszaku.
ZOBACZ TAKŻE
- Białe i czarne Pyry Tygodnia tym razem... (25-02-12, 14:30)
- O kontenerach: Przestańmy brnąć w to szaleństwo! (23-02-12, 10:30)
- Szwajcarska pracuje w rytmie serca (23-02-12, 09:30)
- Liceum akademickie powstanie w Poznaniu (23-02-12, 09:00)
- Bilety jednorazowe nie będą llikwidowane! (23-02-12, 07:00)
- Wybory najpiękniejszej mieszkanki akademików UAM (22-02-12, 22:00)
- Nikt im nie powiedział, więc odkręcili zawór (22-02-12, 21:00)
- Radni o nielegalnych reklamach: 20 lat mówimy to samo... (22-02-12, 20:20)
Miejski ośrodek pomocy rodzinie sprawdził sytuację lokatorów, których ZKZL wytypował do zamieszkania w kontenerach. Lista 19 nazwisk wpłynęła do MOPR w listopadzie. Przez cały grudzień pracownicy socjalni odwiedzali każde z wytypowanych mieszkań. Porozmawiać udało się z 11 lokatorami. Z każdego takiego spotkania urzędnicy sporządzili notatkę, w której opisali m.in. sytuację finansową i zdrowotną przyszłego mieszkańca blaszaka.
- Rozpoznanie wykazało, że aż pięciu z tych mężczyzn nie może zamieszkać w kontenerze z powodu złego stanu zdrowia - mówi Lidia Leońska, rzeczniczka MOPR. Wśród wytypowanych znaleźli się: niepełnosprawny ruchowo, intelektualnie oraz niedosłyszący, a także 75-latek. Pracownicy MOPR spotkali także mężczyznę, który od pewnego czasu walczy ze swoją chorobą alkoholową. W notatce napisali, że on także nie powinien trafić do kontenera, bo znów wpadnie w uzależnienie. Większość osób z listy dostała skierowanie do lekarza rodzinnego. - Cierpią na różne przewlekłe choroby, do lekarza natomiast nie chodzą od wielu lat. Niedosłyszącego mężczyznę skierowaliśmy natomiast do laryngologa i na komisję orzekającą o niepełnosprawności, bo nie ma jeszcze takiego orzeczenia - opowiada Leońska.
Dyskusja na temat kontenerów trwa w Poznaniu od blisko dwóch lat. W tym czasie dyrektor ZKZL Jarosław Pucek wielokrotnie powtarzał, że do kontenerów mają trafić jedynie trudni lokatorzy: alkoholicy, którzy dewastują mieszkania, przeszkadzają sąsiadom, wszczynają burdy. Zapewniał też, że w blaszakach nie znajdą się rodziny z dziećmi i niepełnosprawni. Jak więc mogło się stać, że na liście kontenerowej jest aż tylu chorych?
- Nasi najemcy nie mają obowiązku informować nas o swoim stanie zdrowia. Wytypowaliśmy do kontenerów tych, z którymi mieliśmy największe problemy. Za każdym razem robiliśmy wywiad środowiskowy. Zbieraliśmy informacje od sąsiadów, administracji, policji - mówi szef ZKZL Jarosław Pucek.
Czy urzędnicy ZKZL odwiedzili wytypowanych lokatorów, by potwierdzić zasadność skarg? - To zadanie administratorów. Nie wiem, czy rozmawiali z tymi ludźmi, którzy nie zawsze otwierają drzwi. Poza tym o czym mamy rozmawiać, jeżeli demolują mieszkania? Wysyłamy takim lokatorom wezwanie, żeby zaprzestali takich działań, bo inaczej rozwiążemy z nimi umowę - tłumaczy Pucek.
- To aroganckie podejście, które nie powinno mieć miejsca. W ten sposób można skrzywdzić ludzi, którzy na to nie zasłużyli - uważa radny Tomasz Lewandowski, przewodniczący komisji polityki mieszkaniowej.
Wtóruje mu Anna Wachowska-Kucharska, wiceprzewodnicząca stowarzyszenia My-Poznaniacy oraz współtwórczyni projektu okrągłego stołu ds. mieszkalnictwa w Poznaniu. - Nie wierzę, że ci wszyscy chorzy są jednocześnie najgorszymi lokatorami w całym mieście. Nie rozumiem, jak można było nie odwiedzić tych ludzi, zanim zostali wpisani na kontenerową listę i narazić ich później na taki stres - mówi.
Pucek: - Byłem pewny, że MOPR sprawdzi wytypowane przez nas osoby, bo ściśle z nim współpracujemy. Już nie pamiętam, czy to ja poprosiłem jego pracowników, by tam poszli, czy MOPR sam poprosił nas o listę lokatorów.
- Poprosiliśmy o listę, by móc zdiagnozować sytuację lokatorów i stworzyć dla nich odpowiedni program wsparcia. Wszystkie nasze uwagi przekazaliśmy ZKZL miesiąc temu - mówi Leońska.
Pucek potwierdza, że dostał takie informacje. Zapewnia, że się do nich dostosuje. - Pięć osób, o których pisze MOPR, na pewno nie pójdzie do kontenerów, ale to nie znaczy, że na listę nie zostaną wpisani kolejni trudni lokatorzy. Mamy 10 kontenerów dla mieszkańców 10 mieszkań i listę 200 kwalifikujących się do nich najemców. Najpierw przeniesiemy tych, co do których MOPR nie ma uwag. A jeżeli zostanie miejsce, będziemy szukać następnych lokatorów.
Lewandowski: - Wysyłanie ludzi do metalowych puszek to bardzo niehumanitarne działanie, do którego w ogóle nie powinno dojść. Dlatego żadne tłumaczenia dyrektora Pucka w tej sprawie mnie nie przekonują.
Tymczasem szef ZKZL nie zamierza rezygnować z zasiedlania blaszaków, nawet po tym, jak nadzór budowlany stwierdził, że nie nadają się one do zamieszkania. - W tej chwili remontujemy kontenery, by dostosować je do wymogów inspektora nadzoru budowlanego. Potrwa to ok. 2 tygodni. Kolejnych kilka tygodni potrwają procedury eksmisyjne. Potem kontenery zostaną zasiedlone - mówi Pucek.
10 blaszaków stanęło przy ul. Średzkiej w listopadzie. Na ich zakup i postawienie miasto wydało pół miliona złotych.
- Rozpoznanie wykazało, że aż pięciu z tych mężczyzn nie może zamieszkać w kontenerze z powodu złego stanu zdrowia - mówi Lidia Leońska, rzeczniczka MOPR. Wśród wytypowanych znaleźli się: niepełnosprawny ruchowo, intelektualnie oraz niedosłyszący, a także 75-latek. Pracownicy MOPR spotkali także mężczyznę, który od pewnego czasu walczy ze swoją chorobą alkoholową. W notatce napisali, że on także nie powinien trafić do kontenera, bo znów wpadnie w uzależnienie. Większość osób z listy dostała skierowanie do lekarza rodzinnego. - Cierpią na różne przewlekłe choroby, do lekarza natomiast nie chodzą od wielu lat. Niedosłyszącego mężczyznę skierowaliśmy natomiast do laryngologa i na komisję orzekającą o niepełnosprawności, bo nie ma jeszcze takiego orzeczenia - opowiada Leońska.
Dyskusja na temat kontenerów trwa w Poznaniu od blisko dwóch lat. W tym czasie dyrektor ZKZL Jarosław Pucek wielokrotnie powtarzał, że do kontenerów mają trafić jedynie trudni lokatorzy: alkoholicy, którzy dewastują mieszkania, przeszkadzają sąsiadom, wszczynają burdy. Zapewniał też, że w blaszakach nie znajdą się rodziny z dziećmi i niepełnosprawni. Jak więc mogło się stać, że na liście kontenerowej jest aż tylu chorych?
- Nasi najemcy nie mają obowiązku informować nas o swoim stanie zdrowia. Wytypowaliśmy do kontenerów tych, z którymi mieliśmy największe problemy. Za każdym razem robiliśmy wywiad środowiskowy. Zbieraliśmy informacje od sąsiadów, administracji, policji - mówi szef ZKZL Jarosław Pucek.
Czy urzędnicy ZKZL odwiedzili wytypowanych lokatorów, by potwierdzić zasadność skarg? - To zadanie administratorów. Nie wiem, czy rozmawiali z tymi ludźmi, którzy nie zawsze otwierają drzwi. Poza tym o czym mamy rozmawiać, jeżeli demolują mieszkania? Wysyłamy takim lokatorom wezwanie, żeby zaprzestali takich działań, bo inaczej rozwiążemy z nimi umowę - tłumaczy Pucek.
- To aroganckie podejście, które nie powinno mieć miejsca. W ten sposób można skrzywdzić ludzi, którzy na to nie zasłużyli - uważa radny Tomasz Lewandowski, przewodniczący komisji polityki mieszkaniowej.
Wtóruje mu Anna Wachowska-Kucharska, wiceprzewodnicząca stowarzyszenia My-Poznaniacy oraz współtwórczyni projektu okrągłego stołu ds. mieszkalnictwa w Poznaniu. - Nie wierzę, że ci wszyscy chorzy są jednocześnie najgorszymi lokatorami w całym mieście. Nie rozumiem, jak można było nie odwiedzić tych ludzi, zanim zostali wpisani na kontenerową listę i narazić ich później na taki stres - mówi.
Pucek: - Byłem pewny, że MOPR sprawdzi wytypowane przez nas osoby, bo ściśle z nim współpracujemy. Już nie pamiętam, czy to ja poprosiłem jego pracowników, by tam poszli, czy MOPR sam poprosił nas o listę lokatorów.
- Poprosiliśmy o listę, by móc zdiagnozować sytuację lokatorów i stworzyć dla nich odpowiedni program wsparcia. Wszystkie nasze uwagi przekazaliśmy ZKZL miesiąc temu - mówi Leońska.
Pucek potwierdza, że dostał takie informacje. Zapewnia, że się do nich dostosuje. - Pięć osób, o których pisze MOPR, na pewno nie pójdzie do kontenerów, ale to nie znaczy, że na listę nie zostaną wpisani kolejni trudni lokatorzy. Mamy 10 kontenerów dla mieszkańców 10 mieszkań i listę 200 kwalifikujących się do nich najemców. Najpierw przeniesiemy tych, co do których MOPR nie ma uwag. A jeżeli zostanie miejsce, będziemy szukać następnych lokatorów.
Lewandowski: - Wysyłanie ludzi do metalowych puszek to bardzo niehumanitarne działanie, do którego w ogóle nie powinno dojść. Dlatego żadne tłumaczenia dyrektora Pucka w tej sprawie mnie nie przekonują.
Tymczasem szef ZKZL nie zamierza rezygnować z zasiedlania blaszaków, nawet po tym, jak nadzór budowlany stwierdził, że nie nadają się one do zamieszkania. - W tej chwili remontujemy kontenery, by dostosować je do wymogów inspektora nadzoru budowlanego. Potrwa to ok. 2 tygodni. Kolejnych kilka tygodni potrwają procedury eksmisyjne. Potem kontenery zostaną zasiedlone - mówi Pucek.
10 blaszaków stanęło przy ul. Średzkiej w listopadzie. Na ich zakup i postawienie miasto wydało pół miliona złotych.
- 23 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Starzy i chorzy mieli trafić do kontenerów
poznaniak100
23.02.12, 08:31
Każdy sam odpowiada za swój los. Nie bardzo rozumiem, dlaczego skoro sa niby chorzy to się nie leczyli. rozumiem, że jak się jest chorym to można dewastowac komunalne mieszkania? Wina za »
-
Starzy i chorzy mieli trafić do kontenerów
jaga-001
23.02.12, 10:52
Bardzo jestem ciekawa co pani dyrektor Leońska robiła dla tych chory i starych ludzi. Ludzie potrzebują pomocy a MOPR nic im nie proponuje.»
-
MOPR jak zwykle broni meneli zamiast pomagać.
renepoznan
23.02.12, 15:16
Kto próbował kiedykolwiek uzyskać jakąkolwiek pomoc od MOPR-u to wie co to za instytucja.»
Najczęściej czytane24 htydzień




