Nikt im nie powiedział, więc odkręcili zawór
22.02.2012
, aktualizacja: 22.02.2012 19:14
- Pogotowie MPGM przyjechało i - nic nikomu nie mówiąc - zamknęło zawór. Gdy w kranach zabrakło wody, jeden z lokatorów odkręcił zawór. I wtedy woda zniszczyła to, co wcześniej ocalało - mówi Beata Włodarek. Rzeczniczka MPGM Maria Wellenger: - Mogę za to tylko przeprosić.
ZOBACZ TAKŻE
- O kontenerach: Przestańmy brnąć w to szaleństwo! (23-02-12, 10:30)
- Liceum akademickie powstanie w Poznaniu (23-02-12, 09:00)
- Starzy i chorzy mieli trafić do kontenerów (23-02-12, 08:00)
- Czwartek na drogach. Gdzie remonty? (23-02-12, 07:30)
- Świetne wieści na temat czołowego gracza Lecha! (22-02-12, 17:50)
- Poświęć trzy minuty dla śródmieścia Poznania! (22-02-12, 16:54)
- Umowa podpisana, wiadukt górczyński do remontu (22-02-12, 16:07)
- Carlsberg robi Poznan. Na piątym piętrze [WIDEO] (22-02-12, 15:40)
Rura w mieszkaniu na trzecim piętrze kamienicy przy ul. Kościuszki 86, przy narożniku z ul. Fredry, pękła w niedzielę.
- Woda zaczęło spływać przez stropy aż do restauracji Kwadrans. To właśnie właściciel tej restauracji zadzwonił po pogotowie Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej, które administruje budynkiem - opowiada Beata Włodarek, właścicielka galerii Szarotka, zlokalizowanej pod Kwadransem. - Pogotowie przyjechało, ale ekipa swoją działalność ograniczyła do zamknięcia zaworu. Lokatorów o awarii nawet nie poinformowała. Gdy w kamienicy wody zabrakło, jeden z lokatorów dwukrotnie dzwonił na pogotowie, ale też nie został zawiadomiony o awarii. Odkręcił więc zawór. Tak się złożyło, że w mieszkaniach poniżej tego, w którym pękła rura, akurat nikogo nie było. Woda leciała więc przez stropy aż do piwnicy. I właśnie wtedy doszło do największych zniszczeń.
Włodarek podkreśla, że po pierwszej interwencji pogotowia w jej sklepie było całkiem sucho. Po drugim zalaniu na podłodze było 10 cm wody. - A poszłam do galerii tylko dlatego, że wcześniej zdarzyła się już identyczna sytuacja. Trudno sobie wyobrazić, co by było, gdyby woda lała się aż do poniedziałku - dodaje właścicielka Szarotki.
Maria Wellenger z MPGM przyznaje, że ekipa pogotowia powinna zawiadomić lokatorów: - Mogę za to tylko przeprosić. Widocznie pracownicy pogotowia chcieli być bardziej skuteczni niż eleganccy - mówi. I wyjaśnia: - rzeczywiście początkowo pogotowie zamknęło tzw. zawór pionowy, który jest w piwnicy. A do piwnicy wejść mogą wszyscy lokatorzy. Po drugiej interwencji zamknęliśmy więc zawór główny. Podejrzewaliśmy, że awaria nastąpiła w pustostanie, ale potem okazało się, że jednak w mieszkaniu wykupionym przez prywatnych właścicieli, którzy akurat byli za granicą. A do takich mieszkań nawet w razie awarii wejść nie możemy.
Jak przekonuje Wellenger, w poniedziałek MPGM odcięło dostęp wody do mieszkania, w którym pękła rura, i zabrało się za uruchamianie instalacji wodnej w kamienicy. - Na szczęście wtedy też wrócili właściciele mieszkania - dodaje. Zapewnia też, że kamienica jest ubezpieczona, więc poszkodowani mogą liczyć na pieniądze z odszkodowania.
- Woda zaczęło spływać przez stropy aż do restauracji Kwadrans. To właśnie właściciel tej restauracji zadzwonił po pogotowie Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej, które administruje budynkiem - opowiada Beata Włodarek, właścicielka galerii Szarotka, zlokalizowanej pod Kwadransem. - Pogotowie przyjechało, ale ekipa swoją działalność ograniczyła do zamknięcia zaworu. Lokatorów o awarii nawet nie poinformowała. Gdy w kamienicy wody zabrakło, jeden z lokatorów dwukrotnie dzwonił na pogotowie, ale też nie został zawiadomiony o awarii. Odkręcił więc zawór. Tak się złożyło, że w mieszkaniach poniżej tego, w którym pękła rura, akurat nikogo nie było. Woda leciała więc przez stropy aż do piwnicy. I właśnie wtedy doszło do największych zniszczeń.
Włodarek podkreśla, że po pierwszej interwencji pogotowia w jej sklepie było całkiem sucho. Po drugim zalaniu na podłodze było 10 cm wody. - A poszłam do galerii tylko dlatego, że wcześniej zdarzyła się już identyczna sytuacja. Trudno sobie wyobrazić, co by było, gdyby woda lała się aż do poniedziałku - dodaje właścicielka Szarotki.
Maria Wellenger z MPGM przyznaje, że ekipa pogotowia powinna zawiadomić lokatorów: - Mogę za to tylko przeprosić. Widocznie pracownicy pogotowia chcieli być bardziej skuteczni niż eleganccy - mówi. I wyjaśnia: - rzeczywiście początkowo pogotowie zamknęło tzw. zawór pionowy, który jest w piwnicy. A do piwnicy wejść mogą wszyscy lokatorzy. Po drugiej interwencji zamknęliśmy więc zawór główny. Podejrzewaliśmy, że awaria nastąpiła w pustostanie, ale potem okazało się, że jednak w mieszkaniu wykupionym przez prywatnych właścicieli, którzy akurat byli za granicą. A do takich mieszkań nawet w razie awarii wejść nie możemy.
Jak przekonuje Wellenger, w poniedziałek MPGM odcięło dostęp wody do mieszkania, w którym pękła rura, i zabrało się za uruchamianie instalacji wodnej w kamienicy. - Na szczęście wtedy też wrócili właściciele mieszkania - dodaje. Zapewnia też, że kamienica jest ubezpieczona, więc poszkodowani mogą liczyć na pieniądze z odszkodowania.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Nikt im - no to teraz zapłacić!
amirez
23.02.12, 11:17
Jakie "przepraszam"? Premia out na pół roku i ostrzeżenie. A płaci MPGM, a nie ubezpieczyciel. Zniszczenia są wynikiem ewidentnej głupoty i braku pracy mózgu gości zaworowych.W normalnym »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć