Nikt im nie powiedział, więc odkręcili zawór

Maria Bielicka
22.02.2012 , aktualizacja: 22.02.2012 19:14
A A A Drukuj
- Pogotowie MPGM przyjechało i - nic nikomu nie mówiąc - zamknęło zawór. Gdy w kranach zabrakło wody, jeden z lokatorów odkręcił zawór. I wtedy woda zniszczyła to, co wcześniej ocalało - mówi Beata Włodarek. Rzeczniczka MPGM Maria Wellenger: - Mogę za to tylko przeprosić.
Zalany sklep z zabawkami przy ul. Kościuszki w Poznaniu
Fot. Lukasz Ogrodowczyk / Agencja Gazeta
Zalany sklep z zabawkami przy ul. Kościuszki w Poznaniu
Rura w mieszkaniu na trzecim piętrze kamienicy przy ul. Kościuszki 86, przy narożniku z ul. Fredry, pękła w niedzielę.

- Woda zaczęło spływać przez stropy aż do restauracji Kwadrans. To właśnie właściciel tej restauracji zadzwonił po pogotowie Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej, które administruje budynkiem - opowiada Beata Włodarek, właścicielka galerii Szarotka, zlokalizowanej pod Kwadransem. - Pogotowie przyjechało, ale ekipa swoją działalność ograniczyła do zamknięcia zaworu. Lokatorów o awarii nawet nie poinformowała. Gdy w kamienicy wody zabrakło, jeden z lokatorów dwukrotnie dzwonił na pogotowie, ale też nie został zawiadomiony o awarii. Odkręcił więc zawór. Tak się złożyło, że w mieszkaniach poniżej tego, w którym pękła rura, akurat nikogo nie było. Woda leciała więc przez stropy aż do piwnicy. I właśnie wtedy doszło do największych zniszczeń.

Włodarek podkreśla, że po pierwszej interwencji pogotowia w jej sklepie było całkiem sucho. Po drugim zalaniu na podłodze było 10 cm wody. - A poszłam do galerii tylko dlatego, że wcześniej zdarzyła się już identyczna sytuacja. Trudno sobie wyobrazić, co by było, gdyby woda lała się aż do poniedziałku - dodaje właścicielka Szarotki.

Maria Wellenger z MPGM przyznaje, że ekipa pogotowia powinna zawiadomić lokatorów: - Mogę za to tylko przeprosić. Widocznie pracownicy pogotowia chcieli być bardziej skuteczni niż eleganccy - mówi. I wyjaśnia: - rzeczywiście początkowo pogotowie zamknęło tzw. zawór pionowy, który jest w piwnicy. A do piwnicy wejść mogą wszyscy lokatorzy. Po drugiej interwencji zamknęliśmy więc zawór główny. Podejrzewaliśmy, że awaria nastąpiła w pustostanie, ale potem okazało się, że jednak w mieszkaniu wykupionym przez prywatnych właścicieli, którzy akurat byli za granicą. A do takich mieszkań nawet w razie awarii wejść nie możemy.

Jak przekonuje Wellenger, w poniedziałek MPGM odcięło dostęp wody do mieszkania, w którym pękła rura, i zabrało się za uruchamianie instalacji wodnej w kamienicy. - Na szczęście wtedy też wrócili właściciele mieszkania - dodaje. Zapewnia też, że kamienica jest ubezpieczona, więc poszkodowani mogą liczyć na pieniądze z odszkodowania.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Nikt im - no to teraz zapłacić! amirez 23.02.12, 11:17

    Jakie "przepraszam"? Premia out na pół roku i ostrzeżenie. A płaci MPGM, a nie ubezpieczyciel. Zniszczenia są wynikiem ewidentnej głupoty i braku pracy mózgu gości zaworowych.W normalnym »