Radni o nielegalnych reklamach: 20 lat mówimy to samo...
22.02.2012
, aktualizacja: 22.02.2012 18:43
Nadzór budowlany szacuje, że 90 proc. reklam w Poznaniu jest nielegalnych. Konserwator zabytków uważa, że zgodnych z prawem reklam nie ma prawie żadnych. A radni przypominają: - Mówimy o tym samym od 20 lat, trzeba w końcu tę sprawę uregulować!
ZOBACZ TAKŻE
- O kontenerach: Przestańmy brnąć w to szaleństwo! (23-02-12, 10:30)
- Liceum akademickie powstanie w Poznaniu (23-02-12, 09:00)
- Starzy i chorzy mieli trafić do kontenerów (23-02-12, 08:00)
- Czwartek na drogach. Gdzie remonty? (23-02-12, 07:30)
- Świetne wieści na temat czołowego gracza Lecha! (22-02-12, 17:50)
- Poświęć trzy minuty dla śródmieścia Poznania! (22-02-12, 16:54)
- Umowa podpisana, wiadukt górczyński do remontu (22-02-12, 16:07)
Sprawa reklamowego chaosu i zalewu powróciła podczas dzisiejszego połączonego posiedzenia komisji rewitalizacji oraz komisji polityki przestrzennej. Radni zaprosili do dyskusji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego Pawła Łukaszewskiego, którego służby ostatnio kontrolowały reklamy. - Na 50 sprawdzonych obiektów, aż 90 proc. okazało się niezgodnych z prawem - przypomniał Łukaszewski. Mówił o tym, że przepisy nie pozwalają dziś na skuteczną egzekucję prawa i szybkie usuwanie takich reklam. Co więcej, niektóre sprawy w ogóle nie są uregulowane. Przykład - nie ma przepisów określających moc ekranów LED przy drogach, które swoim jaskrawym światłem oślepiają kierowców. Łukaszewski przygotował dwa projekty ustaw - jeden upraszczający egzekwowanie prawa w walce z nielegalnymi reklamami, drugi dający radnym możliwość precyzyjnego określania, gdzie i jakie reklamy mogłyby stawać.
- Już dziś mamy prawne możliwości kształtowania polityki przestrzennej, ale nie możemy tego egzekwować - mówił radny Wojciech Kręglewski. - Klinicznym przykładem naigrywania się z prawa jest przykład Dariusza Bąkowskiego - uważa. Kręglewski miał na myśli przedsiębiorcę, który prowadzi budkę z kurczakami i zamontował wielki billboard w wyłomie Kupca Poznańskiego.
Na spotkanie komisji przyszła Tamara Widerak z zajmującej się reklamą wielkoformatową firmy Stroer. - Nielegalnych reklam nie stawiają duże firmy, ale mali przedsiębiorcy i lokalne firmy. Mnie też - jako kierowcy - przeszkadzają reklamy LED i jestem im przeciwna. Ale nie popadajmy w skrajności - apelowała. - Firmy zajmujące się reklamą tworzą miejsca pracy, płacą podatki. Reklamy nie ma co usuwać, trzeba ją uporządkować. Tu możliwa jest współpraca między nami, np. w ramach partnerstwa prywatno-publicznego. W zamian za zgodę na umieszczenie reklam moglibyśmy np. stawiać meble miejskie - przekonywała.
Najbardziej radykalnie wypowiadała się Maria Strzałko, miejska konserwator zabytków. - Z punktu widzenia wymogów konserwatorskich 99 proc. reklam na Starym Mieście jest nielegalna. Wszyscy o tym wiedzą, a nikt nic z tym nie robi - przekonywała. "Coś zrobić" mają urzędnicy z wydziału urbanistyki i architektury, którzy od dłuższego czasu przygotowują zarządzenie prezydenta Poznania określające zasady lokowania reklam i szyldów na miejskich budynkach. Tyle, że na razie nie wiadomo, kiedy wejdzie ono w życie. - Pojawiły się nieprzewidziane problemy, zajmie nam to jeszcze trochę czasu - tłumaczyli się wczoraj urzędnicy. Konkretnego wyjaśnienia nie potrafili przedstawić.
- Od 22 lat jestem radnym i stale rozmawiamy o tym samym! Nic się nie zmienia, jakby tym na górze zależało na takim stanie rzeczy z reklamami. Potrzeba nam mechanizmów, które pozwolą skutecznie egzekwować prawo - przekonywał radny Kręglewski.
Radni z komisji rewitalizacji i komisji polityki przestrzennej przygotują więc stanowisko do posłów i rządu nawołujące do szybkich zmian w prawie. Jako dobre rozwiązania wskażą te zaproponowane przez inspektora Pawła Łukaszewskiego. Takie stanowisko ma przyjąć poznańska rada miasta.
- Już dziś mamy prawne możliwości kształtowania polityki przestrzennej, ale nie możemy tego egzekwować - mówił radny Wojciech Kręglewski. - Klinicznym przykładem naigrywania się z prawa jest przykład Dariusza Bąkowskiego - uważa. Kręglewski miał na myśli przedsiębiorcę, który prowadzi budkę z kurczakami i zamontował wielki billboard w wyłomie Kupca Poznańskiego.
Na spotkanie komisji przyszła Tamara Widerak z zajmującej się reklamą wielkoformatową firmy Stroer. - Nielegalnych reklam nie stawiają duże firmy, ale mali przedsiębiorcy i lokalne firmy. Mnie też - jako kierowcy - przeszkadzają reklamy LED i jestem im przeciwna. Ale nie popadajmy w skrajności - apelowała. - Firmy zajmujące się reklamą tworzą miejsca pracy, płacą podatki. Reklamy nie ma co usuwać, trzeba ją uporządkować. Tu możliwa jest współpraca między nami, np. w ramach partnerstwa prywatno-publicznego. W zamian za zgodę na umieszczenie reklam moglibyśmy np. stawiać meble miejskie - przekonywała.
Najbardziej radykalnie wypowiadała się Maria Strzałko, miejska konserwator zabytków. - Z punktu widzenia wymogów konserwatorskich 99 proc. reklam na Starym Mieście jest nielegalna. Wszyscy o tym wiedzą, a nikt nic z tym nie robi - przekonywała. "Coś zrobić" mają urzędnicy z wydziału urbanistyki i architektury, którzy od dłuższego czasu przygotowują zarządzenie prezydenta Poznania określające zasady lokowania reklam i szyldów na miejskich budynkach. Tyle, że na razie nie wiadomo, kiedy wejdzie ono w życie. - Pojawiły się nieprzewidziane problemy, zajmie nam to jeszcze trochę czasu - tłumaczyli się wczoraj urzędnicy. Konkretnego wyjaśnienia nie potrafili przedstawić.
- Od 22 lat jestem radnym i stale rozmawiamy o tym samym! Nic się nie zmienia, jakby tym na górze zależało na takim stanie rzeczy z reklamami. Potrzeba nam mechanizmów, które pozwolą skutecznie egzekwować prawo - przekonywał radny Kręglewski.
Radni z komisji rewitalizacji i komisji polityki przestrzennej przygotują więc stanowisko do posłów i rządu nawołujące do szybkich zmian w prawie. Jako dobre rozwiązania wskażą te zaproponowane przez inspektora Pawła Łukaszewskiego. Takie stanowisko ma przyjąć poznańska rada miasta.
- 14 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Re: Radni o nielegalnych reklamach: 20 lat mówimy
kamilkka30
22.02.12, 21:11
> Mam pomysł dość radykalny - proponuję zebrać ekipę z nożykami do tapet i wieczoTo, że coś wisi nielegalnie, nie oznacza, że można to zniszczyć…, nawet właścicielowi płotu, »
-
20 lat mówimy to samo
jajasobierobicie
23.02.12, 05:37
"Od 22 lat jestem radnym i stale rozmawiamy o tym samym! "To już może pora przestać być bezskutecznym radnym i pójść na polityczną emeryturę aby zrobić miejsce innym którzy załatwią sprawy »
-
Radni o nielegalnych reklamach: 20 lat mówimy t...
2.ok
23.02.12, 15:42
Kochane Misie!Nie ma przepisów? - To Wam podpowiem.Nie jestem żadnym germanofilem, ale w Niemczech jest na przykład tak:Następnego dnia po zawieszeniu gdziekolwiek reklamy bez pozwolenia »
Najczęściej czytane24 htydzień




