Fiskus sprawdzi twój dobytek w Google Earth

Sylwia Sałwacka
18.02.2012 , aktualizacja: 17.02.2012 19:57
A A A Drukuj
Google Maps Google Maps
Urzędnicy z wydziału finansowego coraz chętniej wykorzystują satelitarne mapy Google Earth do naliczania podatku od nieruchomości. Przeczesują działkę po działce, dom po domu. Sprawdzają metraż, liczbę garaży, patrzą, czy nie działa tam niezarejestrowana firma. Czy to inwigilacja mieszkańców?
Podatek od nieruchomości płaci w Poznaniu 130 tys. osób fizycznych. Rocznie do miejskiej kasy wpływa z tego tytułu 50 mln zł. To "myto" za ziemię, domy, garaże, pomieszczenia gospodarcze, lasy, a nawet stawy.

Wysokość opłaty urząd nalicza na podstawie zeznań podatnika. Czy podatnik coś zataił, o czymś zapomniał? Sprawdza to wydział finansowy, wykorzystując mapy lotnicze.

- Klikam na mapę, przybliżam obraz i widzę jak na dłoni: czy dom ma 50, jak deklaruje właściciel, czy 500 metrów? Czy stoi na nim dodatkowy garaż. Jesteśmy w stanie czasem nawet wyśledzić, czy na posesji działa nielegalnie firma. Porównuję to, co widać na zdjęciach z tym, co podatnik zgłosił w zeznaniu. W ten sposób przeglądamy rocznie kilkadziesiąt tysięcy nieruchomości - opowiada Tamara Paterska z wydziału finansowego Urzędu Miasta w Poznaniu.

Przeczesując miasto, urzędnicy korzystają najczęściej z lotniczych map, którymi dysponuje Zarząd Geodezji i Katastru Miejskiego.

GEOPOZ aktualizuje mapy, z braku pieniędzy nie częściej niż co dwa lata (ostatnio robił to w 2010 roku, kolejną aktualizację planuje w maju). Urzędnicy posiłkują się więc satelitarnymi zdjęciami na Google Earth.

- Czy to inwigilacja? Proszę nie używać takich terminów. Chodzi tylko o wyjaśnienie stanu faktycznego - mówi Tamara Paterska.

Ile kontroli znajduje swój finał w urzędzie skarbowym? Ile nasz budżet zyskał na śledzeniu podatników, którzy uchylają się od obywatelskiego obowiązku? Niestety takich statystyk Urząd Miasta nie ma.

Urzędnicy dodają natomiast, że kontrole wychodzą często podatnikom na dobre: - Ludzie wyburzają nieruchomości i nie zgłaszają tego urzędowi. Zanim tego nie zweryfikujemy, naliczamy im podatek - mówią pracownicy magistratu.

Z map lotniczych korzysta w Poznaniu nie tylko wydział finansowy, ale też nadzór budowlany, który wykorzystuje zdjęcia do legalizacji budynków.

Tak czy inaczej, śmiało możemy powiedzieć, że nasi urzędnicy stosują metody znane i śmiało praktykowane w świecie. Na przykład w Grecji. Olbrzymie zadłużenie kraju spowodowało, że tutejsza policja podatkowa zaczęła bacznie przyglądać się basenom, które w Grecji opodatkowane są jako towar luksusowy. Grecki fiskus zamówił specjalnie zdjęcia satelitarne i także przeczesuje dom po domu.

Z pomysłu Greków skorzystali też Amerykanie z Riverhead (Long Island). Dzięki Google Earth wyśledzili posiadaczy około 250 nielegalnych basenów. Do budżetu miasta wpłynęło 75 tys. dolarów z tytułu grzywny.

W Poznaniu - na szczęście - baseny są nieopodatkowane.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 75 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów