Co z tą promocją Poznania? Dobra czy zła? [FILMY]

Michał Wybieralski
16.02.2012 , aktualizacja: 19.02.2012 18:33
A A A Drukuj
Biuro Promocji Miasta chwali się kilkoma branżowymi nagrodami i milionami odbiorców reklam Poznania i opiniami ekspertów. Radni odpowiadają: - Jak się ma worek pieniędzy, to nie sztuka zamówić reklamy w CNN.
Logo
Fot. Tomasz Kaminski / AG
Logo "Poznań. Miasto know-how", 2009 r.
Na półkach w gabinecie szefa Biura Promocji Miasta Łukasza Goździora stoją statuetki. W ub. roku Poznań zbierał nagrody za promocję. Wyróżniano spot "Kalejdoskop" nakręcony przez Xawerego Żuławskiego. Z uznaniem spotkał się pomysł Konsorcjum Marki Poznań - idea polega na tym, że miasto promuje się przez największe firmy, a one rewanżują się reklamowaniem Poznania na swoich produktach.

- Ten rok może też obfitować w nagrody - uśmiecha się Goździor. - Z dobrym przyjęciem spotkała się nasza kampania, w której gratulowaliśmy awansu na Euro 2012 i zapraszaliśmy kibiców do Poznania. W europejskich mediach zetknęło się z nią kilkadziesiąt milionów widzów. Potem znacznie wzrosła liczba wejść na strony internetowe miasta.

Częścią kampanii był filmik, w którym różne osoby zapraszały do Poznania na Euro:



W podobnym czasie Warszawa wypuściła swoją reklamówkę, która wzbudziła lawinę krytyki. Film nazwano "pościgiem zboczeńca" - opowiadał historię warszawianki, którą gonił po mieście mężczyzna:



Zestawienie poznańskiego i warszawskiego filmu oraz liczba nagród dla naszego miasta pokazują, że po latach kulejącej promocji stajemy się polskim liderem w tej dziedzinie. - Poznań to najbardziej rozwinięte marketingowo miasto w Polsce - uważa Grzegorz Kiszluk, redaktor naczelny branżowego magazynu Brief. I chwali Poznań za to, że przy promocji nie boi się współpracy z biznesem.



Goździor przyznaje, że podczas pierwszych lat promocja według nowej strategii - z logo w kształcie gwiazdki i hasłem "Miasto know-how" - była postrzegana jako reklama skierowana do biznesmenów i inwestorów: - Ale pamiętajmy, że nasze grupy docelowe to inwestorzy, profesjonaliści, turyści i studenci, którzy nie mieszkają w Poznaniu i których chcemy przyciągnąć. Pracujemy też nad działaniami skierowanymi do mieszkańców.

Przykładem jest album Ryszarda Horowitza ze zdjęciami miasta czy spójna linia miejskich gadżetów, które nieźle się sprzedają.

Biuro Promocji przygotowało właśnie prezentację zeszłorocznych działań za ok. 15 mln zł i rozesłało ją do radnych. - Nasza promocja jest do niczego - ocenia Szymon Szynkowski vel Sęk (PiS). - Jak ma się worek z pieniędzmi, to nie sztuką jest zamówić 200 reklam w CNN. Sztuką jest wyczarować coś z niczego. Tak działa Jan Mazurczak z Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej, który za kilkadziesiąt tysięcy rocznie organizuje świetną akcję "Poznań za pół ceny", czy ściąga zagranicznych dziennikarzy. Hitem internetu był film pokazujący Poznań nagrany przez hiszpańską studentkę, która przyjechała do nas na wymianę. To się dobrze oglądało. W spotach, które tworzy Biuro Promocji Miasta, widać nachalną propagandę.

Zobacz film hiszpańskiej studentki:



A co z nagrodami dla Poznania? - Branża reklamowa nagradza sama siebie - uważa Szynkowski. Wtóruje mu Marek Sternalski (PO): - Nasza promocja jest efektowna, ale nie wiem, czy efektywna. Urzędnicy mówią, że wiele osób widziało reklamy. Ale nie wiem, jaki to dało efekt. Takie pytanie należy zadać np. gościom hotelowym.

- Jesteśmy otwarci na rozmowę z radnymi, liczymy na ich wsparcie - odpowiada Goździor. - Ale może musimy popracować nad informowaniem mieszkańców i radnych o naszych działaniach i ich efektach.

Poznań oczami kibiców: Nie widziałem tak rozkopanego miasta >>

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów