Debata Gazety: Co dostaniemy za droższe bilety?
15.02.2012
, aktualizacja: 15.02.2012 21:06
- Panie Rafale, chciał pan zaoszczędzić 3 mln zł na rzadszych kursach tramwajów, a efekt jest taki, że miasto niewiele na tym zyskało - mówił do szefa ZTM-u podczas środowej debaty w Gazeta Cafe dr Andrzej Krych z Politechniki Poznańskiej. Czy podwyżki cen biletów też okażą się dla poznańskiego budżetu strzałem w stopę?
ZOBACZ TAKŻE
- Bilety w sieci, a w kioskach drukarki - pomysły miasta (18-02-12, 09:30)
- W niedzielę przejażdżka Ikarusem (16-02-12, 11:45)
- Dziś prawie bez śniegu - pogoda (16-02-12, 07:07)
- Mniej nowych tramwajów, za to szybsza jazda (14-02-12, 08:00)
- Zatrzymać cyberszaleństwo! Bilety muszą być dostępne (06-02-12, 08:00)
- Bilety czasowe tylko w nielicznych automatach? (05-02-12, 22:00)
O propozycjach podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej piszemy w 'Gazecie' od wielu tygodni. Te prawdopodobnie czekają poznaniaków już 1 maja. W środę na temat wyższych cen biletów i kondycji transportu publicznego dyskutowali w Gazeta Cafe radni Tomasz Lewandowski z SLD i Łukasz Mikuła z PO, ekspert od komunikacji Michał Beim oraz Rafał Kupś, szef Zarządu Transportu Miejskiego.
Czy pasażerowie nie zrezygnują?
Michał Wybieralski, dziennikarz 'Gazety', który prowadził dyskusję, na samym wstępie nawiązał do poniedziałkowego tekstu w 'Gazecie'. Pisaliśmy, że według danych ZTM poznaniacy kupują więcej biletów, zwłaszcza 30-minutowych, które w ub. roku staniały o 60 groszy. - Czy w takiej sytuacji wprowadzanie podwyżek ma sens? I to tak wysokich? 40 zł więcej za 30-dniową sieciówkę to bardzo dużo. Zwłaszcza, że pensje poznaniaków nie rosną tak szybko - przekonywał Wybieralski.
- W ub. roku liczba sprzedanych biletów się zwiększyła, ale na to miały wpływ różne czynniki. Od października ZTM zarządza komunikacją także gmin Luboń i Komorniki. Ta zwyżka dotyczyła głównie pasażerów z tego regionu. Kupno większej liczby biletów nie musi się przekładać na większe wpływy do budżetu - odpowiadał Kupś. Dodał, że projekt podwyżek - od 1 maja tego roku, wpłynął już do rady miasta.
- Czy nie boi się pan, że pasażerowie zrezygnują z komunikacji miejskiej? - dopytywał prowadzący debatę.
- Taka obawa zawsze istnieje. Ale podstawowe powody, dla których korzysta się z komunikacji to: niezawodność, sprawność, punktualność, komfort jazdy. I wkrótce się to poprawi, w maju ruszy tramwaj na Franowo, otwierane będą kolejne trasy - wyliczał szef ZTM.
Komunikacja droga, bo niezawodna?
Czy poznańska komunikacja jest na tyle niezawodna, by tak bardzo drożała? - W 2011 r. znaczący wzrost liczby pasażerów odnotował także GUS, tramwajami i autobusami jeździło o 6,4 proc. więcej pasażerów niż w 2010 r. Teraz istnieje szansa na pozyskanie nowych klientów i zwiększenie wpływów z biletów. Trzeba to wykorzystać. Na pewno nie należy dokonywać tak znaczących podwyżek, jakie proponuje ZTM - podkreślał Michał Beim.
Zgodził się z nim radny SLD Tomasz Lewandowski: - Wprowadzanie udogodnień dla pasażerów MPK nie musi być zależne od podwyżek. A tylko sprawniejsza komunikacja zachęci poznaniaków do jazdy tramwajem. Podejście biznesowe jest bez sensu. Jak popyt spada, nie podwyższamy ceny usługi. Nie spodziewałbym się po podwyżkach większych wpływów do kasy miejskiej - przekonywał Lewandowski.
Radny SLD wyliczał też, ile za bilety MPK płacą mieszkańcy innych miast. - W Warszawie 20-minutowy bilet kosztuje 2,60 zł, w Krakowie 2 zł, w Szczecinie - 2,20 zł w Poznaniu ma kosztować aż 2,60 zł. Skala podwyżek jest duża. W maju o 30 proc., w 2014 r. zapłacimy za bilety o 50 proc. więcej niż dziś. Czy to mądre? Wątpię. Co jest takiego szczególnego w Poznaniu, że musimy mieć najwyższe ceny biletów? - dopytywał Lewandowski.
Rafał Kupś z ZTM: - Nikt nie kocha podwyżek, ale wkrótce polepszy się komfort jazdy. Mamy nowy niskopodłogowy tabor, realizujemy nowe inwestycje, to znacząco wpłynie na jakość komunikacji - przekonywał szef ZTM.
Na tłumaczenia Kupsia błyskawicznie zareagował Tomasz Lewandowski: - Z radnymi rozmawia się o podwyżkach, a nie konsultuje się decyzji, które mają wpływ na koszty komunikacji w mieście. Czy musieliśmy kupować tak drogie tramwaje?
Nie było dyskusji o budowaniu zajezdni na Franowie. To jest prawdziwy mercedes. Czy poznańskiego przewoźnika stać na taki wydatek? I czy stać nas na drogi remont siedziby ZTM przy ul. Matejki? - po raz kolejny wyliczał radny SLD.
PO nie poprze podwyżek cen biletów?
Podczas, gdy specjaliści i radni debatowali w Gazeta Cafe, odpowiedzialny za poznańską komunikację wiceprezydent Mirosław Kruszyński rozmawiał z radnymi i przedstawicielami stowarzyszeń na temat propozycji usprawnień komunikacji. - Na razie nie mamy gotowego katalogu usprawnień. Jest dobra wola ze strony wiceprezydenta Kruszyńskiego, ale na razie daleko do konkretów. Jeżeli ich nie będzie, to nie widzimy przestrzeni do podwyżek - mówił Łukasz Mikuła.
Radny Platformy podkreślał też, że jego klub na pewno nie poprze planu podwyżek od 1 maja, bo Poznań w dalszym ciągu będzie rozkopany. W kwietniu rozpocznie się remont torowiska na 27 Grudnia, do tego dojdzie jeszcze remont torów na Towarowej - także wiosną.
- Po Euro remonty jeszcze się nie zakończą. Rozpocznie się przecież przebudowa ronda Kaponiera. Czy w takim czasie powinno się podwyższać ceny biletów? - dopytywał Michał Wybieralski.
- Zobaczymy, jak będzie wyglądała przebudowa Kaponiery i jak poważne będą utrudnienia. Rozumiałbym frustrację poznaniaków, że wchodzą podwyżki, a po Euro jest jeszcze gorzej, bo kluczowy węzeł komunikacyjny jest wyłączony. Jeśli chodzi o podwyżki, najwcześniejszy termin, jaki wchodzi w grę, to 1 czerwca. I chcielibyśmy, żeby bilety były tańsze, niż proponuje ZTM - podkreślał Mikuła.
Przyspieszyć miejską komunikację
Swoje pomysły na to, jak zdobyć pieniądze na miejską komunikację, mieli też czytelnicy, którzy przyszli na debatę. - W Poznaniu przypada 526 aut na tysiąc mieszkańców. Wiele osób nie płaci za parkowanie w strefie, mamy półdzikie parkingi, a straż miejska w ściganiu takich osób jest nieudolna. Weźmy pod lupę kierowców, nie zachęcajmy ich do wjeżdżania autem do centrum - podkreślał Hubert Igliński z Uniwersytetu Ekonomicznego.
- Panie Rafale - zwrócił się do szefa ZTM dr Andrzej Krych - na rzadszych kursach tramwajów chcieliście oszczędzić 3 mln zł. Tymczasem i tak musicie robić przejazdy techniczne [puste, bez pasażerów, np. zjazdy do zajezdni - red.], te oszczędności wyniosą znacznie mniej, ok. 1 mln zł. Zaoszczędzić można w inny sposób. Jak? Zwiększyć prędkość komunikacji z ok. 20 km/h do 25 km/h. To da nam ok. 20 mln zł mniej rocznie. Co za tym dodatkowo idzie, to większa liczba pasażerów. Każdy procent takich osób to dodatkowe 1,5 mln zł - wyliczał Krych.
Osobliwy pomysł na zwiększenie wpływów z biletów miał Lechosław Lerczak, społecznik z Rataj: - Więcej kontroli w tramwajach - to jest rozwiązanie. Teraz jest ich bardzo mało, sam nie pamiętam, kiedy widziałem kontrolera. Od razu więcej osób zacznie kupować bilety.
Czy pasażerowie nie zrezygnują?
Michał Wybieralski, dziennikarz 'Gazety', który prowadził dyskusję, na samym wstępie nawiązał do poniedziałkowego tekstu w 'Gazecie'. Pisaliśmy, że według danych ZTM poznaniacy kupują więcej biletów, zwłaszcza 30-minutowych, które w ub. roku staniały o 60 groszy. - Czy w takiej sytuacji wprowadzanie podwyżek ma sens? I to tak wysokich? 40 zł więcej za 30-dniową sieciówkę to bardzo dużo. Zwłaszcza, że pensje poznaniaków nie rosną tak szybko - przekonywał Wybieralski.
- W ub. roku liczba sprzedanych biletów się zwiększyła, ale na to miały wpływ różne czynniki. Od października ZTM zarządza komunikacją także gmin Luboń i Komorniki. Ta zwyżka dotyczyła głównie pasażerów z tego regionu. Kupno większej liczby biletów nie musi się przekładać na większe wpływy do budżetu - odpowiadał Kupś. Dodał, że projekt podwyżek - od 1 maja tego roku, wpłynął już do rady miasta.
- Czy nie boi się pan, że pasażerowie zrezygnują z komunikacji miejskiej? - dopytywał prowadzący debatę.
- Taka obawa zawsze istnieje. Ale podstawowe powody, dla których korzysta się z komunikacji to: niezawodność, sprawność, punktualność, komfort jazdy. I wkrótce się to poprawi, w maju ruszy tramwaj na Franowo, otwierane będą kolejne trasy - wyliczał szef ZTM.
Komunikacja droga, bo niezawodna?
Czy poznańska komunikacja jest na tyle niezawodna, by tak bardzo drożała? - W 2011 r. znaczący wzrost liczby pasażerów odnotował także GUS, tramwajami i autobusami jeździło o 6,4 proc. więcej pasażerów niż w 2010 r. Teraz istnieje szansa na pozyskanie nowych klientów i zwiększenie wpływów z biletów. Trzeba to wykorzystać. Na pewno nie należy dokonywać tak znaczących podwyżek, jakie proponuje ZTM - podkreślał Michał Beim.
Zgodził się z nim radny SLD Tomasz Lewandowski: - Wprowadzanie udogodnień dla pasażerów MPK nie musi być zależne od podwyżek. A tylko sprawniejsza komunikacja zachęci poznaniaków do jazdy tramwajem. Podejście biznesowe jest bez sensu. Jak popyt spada, nie podwyższamy ceny usługi. Nie spodziewałbym się po podwyżkach większych wpływów do kasy miejskiej - przekonywał Lewandowski.
Radny SLD wyliczał też, ile za bilety MPK płacą mieszkańcy innych miast. - W Warszawie 20-minutowy bilet kosztuje 2,60 zł, w Krakowie 2 zł, w Szczecinie - 2,20 zł w Poznaniu ma kosztować aż 2,60 zł. Skala podwyżek jest duża. W maju o 30 proc., w 2014 r. zapłacimy za bilety o 50 proc. więcej niż dziś. Czy to mądre? Wątpię. Co jest takiego szczególnego w Poznaniu, że musimy mieć najwyższe ceny biletów? - dopytywał Lewandowski.
Rafał Kupś z ZTM: - Nikt nie kocha podwyżek, ale wkrótce polepszy się komfort jazdy. Mamy nowy niskopodłogowy tabor, realizujemy nowe inwestycje, to znacząco wpłynie na jakość komunikacji - przekonywał szef ZTM.
Na tłumaczenia Kupsia błyskawicznie zareagował Tomasz Lewandowski: - Z radnymi rozmawia się o podwyżkach, a nie konsultuje się decyzji, które mają wpływ na koszty komunikacji w mieście. Czy musieliśmy kupować tak drogie tramwaje?
Nie było dyskusji o budowaniu zajezdni na Franowie. To jest prawdziwy mercedes. Czy poznańskiego przewoźnika stać na taki wydatek? I czy stać nas na drogi remont siedziby ZTM przy ul. Matejki? - po raz kolejny wyliczał radny SLD.
PO nie poprze podwyżek cen biletów?
Podczas, gdy specjaliści i radni debatowali w Gazeta Cafe, odpowiedzialny za poznańską komunikację wiceprezydent Mirosław Kruszyński rozmawiał z radnymi i przedstawicielami stowarzyszeń na temat propozycji usprawnień komunikacji. - Na razie nie mamy gotowego katalogu usprawnień. Jest dobra wola ze strony wiceprezydenta Kruszyńskiego, ale na razie daleko do konkretów. Jeżeli ich nie będzie, to nie widzimy przestrzeni do podwyżek - mówił Łukasz Mikuła.
Radny Platformy podkreślał też, że jego klub na pewno nie poprze planu podwyżek od 1 maja, bo Poznań w dalszym ciągu będzie rozkopany. W kwietniu rozpocznie się remont torowiska na 27 Grudnia, do tego dojdzie jeszcze remont torów na Towarowej - także wiosną.
- Po Euro remonty jeszcze się nie zakończą. Rozpocznie się przecież przebudowa ronda Kaponiera. Czy w takim czasie powinno się podwyższać ceny biletów? - dopytywał Michał Wybieralski.
- Zobaczymy, jak będzie wyglądała przebudowa Kaponiery i jak poważne będą utrudnienia. Rozumiałbym frustrację poznaniaków, że wchodzą podwyżki, a po Euro jest jeszcze gorzej, bo kluczowy węzeł komunikacyjny jest wyłączony. Jeśli chodzi o podwyżki, najwcześniejszy termin, jaki wchodzi w grę, to 1 czerwca. I chcielibyśmy, żeby bilety były tańsze, niż proponuje ZTM - podkreślał Mikuła.
Przyspieszyć miejską komunikację
Swoje pomysły na to, jak zdobyć pieniądze na miejską komunikację, mieli też czytelnicy, którzy przyszli na debatę. - W Poznaniu przypada 526 aut na tysiąc mieszkańców. Wiele osób nie płaci za parkowanie w strefie, mamy półdzikie parkingi, a straż miejska w ściganiu takich osób jest nieudolna. Weźmy pod lupę kierowców, nie zachęcajmy ich do wjeżdżania autem do centrum - podkreślał Hubert Igliński z Uniwersytetu Ekonomicznego.
- Panie Rafale - zwrócił się do szefa ZTM dr Andrzej Krych - na rzadszych kursach tramwajów chcieliście oszczędzić 3 mln zł. Tymczasem i tak musicie robić przejazdy techniczne [puste, bez pasażerów, np. zjazdy do zajezdni - red.], te oszczędności wyniosą znacznie mniej, ok. 1 mln zł. Zaoszczędzić można w inny sposób. Jak? Zwiększyć prędkość komunikacji z ok. 20 km/h do 25 km/h. To da nam ok. 20 mln zł mniej rocznie. Co za tym dodatkowo idzie, to większa liczba pasażerów. Każdy procent takich osób to dodatkowe 1,5 mln zł - wyliczał Krych.
Osobliwy pomysł na zwiększenie wpływów z biletów miał Lechosław Lerczak, społecznik z Rataj: - Więcej kontroli w tramwajach - to jest rozwiązanie. Teraz jest ich bardzo mało, sam nie pamiętam, kiedy widziałem kontrolera. Od razu więcej osób zacznie kupować bilety.
- 31 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
MPK się nie opłaca już teraz
kamraabc
16.02.12, 08:21
Własnie mam wątpliwą przyjemność korzystać przez parę dni z usług autobusowej komunikacji MPK i doszedłem do wniosku, że kompletnie się do nie opłaca.Żeby dojechać do pracy muszę skasować »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć