Debata Gazety: Co dostaniemy za droższe bilety?

Joanna Leśniewska
15.02.2012 , aktualizacja: 15.02.2012 21:06
A A A Drukuj
- Panie Rafale, chciał pan zaoszczędzić 3 mln zł na rzadszych kursach tramwajów, a efekt jest taki, że miasto niewiele na tym zyskało - mówił do szefa ZTM-u podczas środowej debaty w Gazeta Cafe dr Andrzej Krych z Politechniki Poznańskiej. Czy podwyżki cen biletów też okażą się dla poznańskiego budżetu strzałem w stopę?
Debata 'Gazety' o komunikacji publicznej w Poznaniu
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Debata 'Gazety' o komunikacji publicznej w Poznaniu
O propozycjach podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej piszemy w 'Gazecie' od wielu tygodni. Te prawdopodobnie czekają poznaniaków już 1 maja. W środę na temat wyższych cen biletów i kondycji transportu publicznego dyskutowali w Gazeta Cafe radni Tomasz Lewandowski z SLD i Łukasz Mikuła z PO, ekspert od komunikacji Michał Beim oraz Rafał Kupś, szef Zarządu Transportu Miejskiego.

Czy pasażerowie nie zrezygnują?

Michał Wybieralski, dziennikarz 'Gazety', który prowadził dyskusję, na samym wstępie nawiązał do poniedziałkowego tekstu w 'Gazecie'. Pisaliśmy, że według danych ZTM poznaniacy kupują więcej biletów, zwłaszcza 30-minutowych, które w ub. roku staniały o 60 groszy. - Czy w takiej sytuacji wprowadzanie podwyżek ma sens? I to tak wysokich? 40 zł więcej za 30-dniową sieciówkę to bardzo dużo. Zwłaszcza, że pensje poznaniaków nie rosną tak szybko - przekonywał Wybieralski.

- W ub. roku liczba sprzedanych biletów się zwiększyła, ale na to miały wpływ różne czynniki. Od października ZTM zarządza komunikacją także gmin Luboń i Komorniki. Ta zwyżka dotyczyła głównie pasażerów z tego regionu. Kupno większej liczby biletów nie musi się przekładać na większe wpływy do budżetu - odpowiadał Kupś. Dodał, że projekt podwyżek - od 1 maja tego roku, wpłynął już do rady miasta.

- Czy nie boi się pan, że pasażerowie zrezygnują z komunikacji miejskiej? - dopytywał prowadzący debatę.

- Taka obawa zawsze istnieje. Ale podstawowe powody, dla których korzysta się z komunikacji to: niezawodność, sprawność, punktualność, komfort jazdy. I wkrótce się to poprawi, w maju ruszy tramwaj na Franowo, otwierane będą kolejne trasy - wyliczał szef ZTM.

Komunikacja droga, bo niezawodna?

Czy poznańska komunikacja jest na tyle niezawodna, by tak bardzo drożała? - W 2011 r. znaczący wzrost liczby pasażerów odnotował także GUS, tramwajami i autobusami jeździło o 6,4 proc. więcej pasażerów niż w 2010 r. Teraz istnieje szansa na pozyskanie nowych klientów i zwiększenie wpływów z biletów. Trzeba to wykorzystać. Na pewno nie należy dokonywać tak znaczących podwyżek, jakie proponuje ZTM - podkreślał Michał Beim.

Zgodził się z nim radny SLD Tomasz Lewandowski: - Wprowadzanie udogodnień dla pasażerów MPK nie musi być zależne od podwyżek. A tylko sprawniejsza komunikacja zachęci poznaniaków do jazdy tramwajem. Podejście biznesowe jest bez sensu. Jak popyt spada, nie podwyższamy ceny usługi. Nie spodziewałbym się po podwyżkach większych wpływów do kasy miejskiej - przekonywał Lewandowski.

Radny SLD wyliczał też, ile za bilety MPK płacą mieszkańcy innych miast. - W Warszawie 20-minutowy bilet kosztuje 2,60 zł, w Krakowie 2 zł, w Szczecinie - 2,20 zł w Poznaniu ma kosztować aż 2,60 zł. Skala podwyżek jest duża. W maju o 30 proc., w 2014 r. zapłacimy za bilety o 50 proc. więcej niż dziś. Czy to mądre? Wątpię. Co jest takiego szczególnego w Poznaniu, że musimy mieć najwyższe ceny biletów? - dopytywał Lewandowski.

Rafał Kupś z ZTM: - Nikt nie kocha podwyżek, ale wkrótce polepszy się komfort jazdy. Mamy nowy niskopodłogowy tabor, realizujemy nowe inwestycje, to znacząco wpłynie na jakość komunikacji - przekonywał szef ZTM.

Na tłumaczenia Kupsia błyskawicznie zareagował Tomasz Lewandowski: - Z radnymi rozmawia się o podwyżkach, a nie konsultuje się decyzji, które mają wpływ na koszty komunikacji w mieście. Czy musieliśmy kupować tak drogie tramwaje?

Nie było dyskusji o budowaniu zajezdni na Franowie. To jest prawdziwy mercedes. Czy poznańskiego przewoźnika stać na taki wydatek? I czy stać nas na drogi remont siedziby ZTM przy ul. Matejki? - po raz kolejny wyliczał radny SLD.

PO nie poprze podwyżek cen biletów?

Podczas, gdy specjaliści i radni debatowali w Gazeta Cafe, odpowiedzialny za poznańską komunikację wiceprezydent Mirosław Kruszyński rozmawiał z radnymi i przedstawicielami stowarzyszeń na temat propozycji usprawnień komunikacji. - Na razie nie mamy gotowego katalogu usprawnień. Jest dobra wola ze strony wiceprezydenta Kruszyńskiego, ale na razie daleko do konkretów. Jeżeli ich nie będzie, to nie widzimy przestrzeni do podwyżek - mówił Łukasz Mikuła.

Radny Platformy podkreślał też, że jego klub na pewno nie poprze planu podwyżek od 1 maja, bo Poznań w dalszym ciągu będzie rozkopany. W kwietniu rozpocznie się remont torowiska na 27 Grudnia, do tego dojdzie jeszcze remont torów na Towarowej - także wiosną.

- Po Euro remonty jeszcze się nie zakończą. Rozpocznie się przecież przebudowa ronda Kaponiera. Czy w takim czasie powinno się podwyższać ceny biletów? - dopytywał Michał Wybieralski.

- Zobaczymy, jak będzie wyglądała przebudowa Kaponiery i jak poważne będą utrudnienia. Rozumiałbym frustrację poznaniaków, że wchodzą podwyżki, a po Euro jest jeszcze gorzej, bo kluczowy węzeł komunikacyjny jest wyłączony. Jeśli chodzi o podwyżki, najwcześniejszy termin, jaki wchodzi w grę, to 1 czerwca. I chcielibyśmy, żeby bilety były tańsze, niż proponuje ZTM - podkreślał Mikuła.

Przyspieszyć miejską komunikację

Swoje pomysły na to, jak zdobyć pieniądze na miejską komunikację, mieli też czytelnicy, którzy przyszli na debatę. - W Poznaniu przypada 526 aut na tysiąc mieszkańców. Wiele osób nie płaci za parkowanie w strefie, mamy półdzikie parkingi, a straż miejska w ściganiu takich osób jest nieudolna. Weźmy pod lupę kierowców, nie zachęcajmy ich do wjeżdżania autem do centrum - podkreślał Hubert Igliński z Uniwersytetu Ekonomicznego.

- Panie Rafale - zwrócił się do szefa ZTM dr Andrzej Krych - na rzadszych kursach tramwajów chcieliście oszczędzić 3 mln zł. Tymczasem i tak musicie robić przejazdy techniczne [puste, bez pasażerów, np. zjazdy do zajezdni - red.], te oszczędności wyniosą znacznie mniej, ok. 1 mln zł. Zaoszczędzić można w inny sposób. Jak? Zwiększyć prędkość komunikacji z ok. 20 km/h do 25 km/h. To da nam ok. 20 mln zł mniej rocznie. Co za tym dodatkowo idzie, to większa liczba pasażerów. Każdy procent takich osób to dodatkowe 1,5 mln zł - wyliczał Krych.

Osobliwy pomysł na zwiększenie wpływów z biletów miał Lechosław Lerczak, społecznik z Rataj: - Więcej kontroli w tramwajach - to jest rozwiązanie. Teraz jest ich bardzo mało, sam nie pamiętam, kiedy widziałem kontrolera. Od razu więcej osób zacznie kupować bilety.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 31 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • MPK się nie opłaca już teraz kamraabc 16.02.12, 08:21

    Własnie mam wątpliwą przyjemność korzystać przez parę dni z usług autobusowej komunikacji MPK i doszedłem do wniosku, że kompletnie się do nie opłaca.Żeby dojechać do pracy muszę skasować »